Odpoczynek po ludobójstwie
W styczniu 2007 roku waszyngtońskie Muzeum Holocaustu otrzymało w darze świetnie zachowany album - z adnotacją na pierwszej stronie: "Auschwitz 21.6.1944". Zawierał nieznane dotąd fotografie niemieckich zbrodniarzy, zrobione głównie podczas imprez - i szampańskiej zabawy.
Tego nie mógł stworzyć Polak
- "Tysiąc lat minie i nie zdejmie z Niemiec brzemienia tej winy" - mówił Hans Frank na procesie w Norymberdze. Przez ponad pięć lat, jako germański pan na Wawelu, planował i realizował eksterminację Żydów i Polaków oraz dewastację gospodarczą i kulturalną Polski. Chciał zrobić z Polaków siekaninę. Wierzy Pan, że miał potem autentyczne poczucie winy za to, co robił jako władca Generalnego Gubernatorstwa?
Wzorcowe miasto germańskie
- W chwili wkroczenia Niemców we wrześniu 1939 roku Oświęcim był typowym małopolskim miasteczkiem. Spośród 13 tysięcy mieszkańców, ok. 60 proc. stanowili Żydzi, w sąsiednich wioskach żyło także 13 tys. osób - byli to prawie sami Polacy. Po półtorej roku Żydów nie było wcale. Polaków czekał ten sam los?
"Złodziejska wiarygodność"
To będzie tekst osobisty. Unikamy pisania we własnej sprawie, ale tym razem doszliśmy do wniosku, że nie jest to tylko nasza sprawa. Że chodzi o sprawiedliwość. Przyzwoitość. Godność. I pamięć niezwykłego człowieka. Najuczciwszego z uczciwych. Jednego z moich Mistrzów.
Aeronauci z mongolfiery
Powłoka balonu wypełnia się powoli, silna dmuchawa - skryta w drewnianej beczce - pcha w nią metry sześcienne powietrza. Szum niesamowity: trudno porozumieć się z innymi członkami załogi. I wtedy w ruch idzie palnik, który szum daje większy, ale daje też ciepło. Dzięki niemu balon podnosi się, majestatycznie wisi nad głowami, zupełnie zasłaniając słońce. I kiwa się, jakby zaraz miał runąć na jedną lub drugą stronę. Nadal podgrzewany, po chwili rwie się w górę, niemal nie ma mocnych, by utrzymać kosz. Jednak trzeba, jeszcze nie czas, aby oderwać się od ziemi.
"Witaj zegarze, w którym czas jest cofniony..."*
Świeże łąki, poprzecinane szybkimi, fiołkowymi spojrzeniami jezior, są jak wielkie, zielone kilimy, umocowane na szczytach pagórków, wśród których Allach - w swej nieskończonej mądrości i dobroci - powołał do życia amfiteatr miasta.















