100 dni bez sensu

Redakcja
Odtrąbiono, że minęło właśnie 100 dni od chwili objęcia unijnych urzędów przez Hermana Van Rompuya i Catherine Ashton. Niby są, pobierają krociowe gaże, ale przez pierwsze trzy miesiące, poza księgowym, nikt nie zauważył ich istnienia.

Tomasz Domalewski: ODE MNIE

Brytyjka obsadza kolejne posady swoimi ludźmi, a za głównego doradcę ma swego męża. Belg nie bardzo rozumie, po co został wybrany i stara się nikomu nie przeszkadzać. Ponoć najdonioślejszą jego decyzją było przeniesienie zebrania z jednej sali do drugiej.

Amerykański prezydent nadal więc nie wie, do kogo ma zatelefonować, gdyby chciał porozmawiać, choćby o współpracy z Unią. Wydaje się, że powinien zadzwonić na Kreml, bowiem zarówno w Paryżu, jak w Berlinie, Rzymie, czy Brukseli najbardziej czapkują właśnie przed Putinem i Miedwiediewem. Widać oni mogą w Unii najwięcej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie