100 mln zł na zieleń nie wystarcza. Urzędnicy chcą więcej pieniędzy

Marzena Rogozik
Marzena Rogozik
Anna Kaczmarz
Zieleń. Jedni uważają, że miejska jednostka może źle gospodarować budżetem, inni ją chwalą i chętnie powierzyliby jej ekstrafundusze.

Rekordowo dużo pieniędzy, bo aż 100 mln zł, prezydent przeznaczył w tym roku na zieleń. Okazało się jednak, że krakowscy urzędnicy nie mieli najmniejszej trudności, by wydać prawie dwa razy tyle, ile mieli w ubiegłym roku. Mimo że jest dopiero sierpień, pieniądze już są zagospodarowane, a Zarząd Zieleni Miejskiej prosi prezydenta o kolejne blisko 16 mln zł.

Źle gospodarują pieniędzmi?

Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku mieszkańcy, aktywiści i miejscy radni mocno walczyli, by zwiększyć zaplanowaną wstępnie pulę niespełna 45 mln zł do 100 mln zł. Ta kwota, jak się teraz okazało, jest niewystarczająca. Pojawiły się komentarze, że dysponujący miejską kasą w tym zakresie Zarząd Zieleni Miejskiej może zarządzać nią niegospodarnie.

- Mam mieszane uczucia. Zarządzanie jednostką polega na planowaniu, zwłaszcza gdy dostaje się rekordową, jak się wydawało, kwotę. Chciałbym więc zobaczyć, na co została wydana: czy tylko na huśtawki i widowiskowe przedsięwzięcia, czy bardziej przyziemne potrzeby, które dotykają np. nowohuckie osiedla, jak niekoszona trawa - stwierdza Tomasz Urynowicz, radny miejski. - Budżet Krakowa to nie skarbonka pobożnych życzeń, dlatego najpierw trzeba zweryfikować, jak zostały wykonane poprzednie zobowiązania - przyznaje. Radny dodaje też, że dyrektorzy miejskich jednostek powinni wykazać się najpierw gospodarnością, a potem widowiskowością.

Zapytaliśmy u źródła, co się stało z tak dużą pulą pieniędzy. - Fundusze na zieleń nam się nie skończyły, wydaliśmy zgodnie z planem blisko 70 mln zł, a resztę kwoty zarezerwowaliśmy na konkretne zadania, np. przetargi, które są jeszcze nierozstrzygnięte - tłumaczy Piotr Kempf, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej. Prace przebiegają zgodnie z zaplanowanym w styczniu harmonogramem. ZZM zabezpieczył też pieniądze dla firm, które utrzymują zieleń w mieście do końca roku. - Nie można więc powiedzieć, że brakło nam pieniędzy i nie wystarczy np. na jesienne grabienie liści - wyjaśnia Kempf. Na drugą turę nasadzeń (nie licząc tych np. na placach zabaw) zabezpieczono jeszcze 6 ze 100 mln zł, na małą architekturę blisko 5 mln zł i fundusze na dodatkowy sprzęt (m.in. traktor).

ZZM poprosił o dodatkowe pieniądze, żeby wykonać kolejne zadania ponad te, które miał wyznaczone na ten rok. Urzędnicy mają już gotową dokumentacje na remonty alejek (w tym roku mocno zdrożały), które można szybko wykonać do końca roku np. na w parku Żeromskiego czy Lotników Polskich. Nie wykluczają, że na własnych przetargach może udać im się jeszcze coś oszczędzić albo fundusze zostaną w innych jednostkach. A gdzie zainwestowano te 100 mln zł? M.in. w dwa nowe parki, które będą gotowe z końcem roku - park Stacja Wisła za 3 mln zł i linearny na Ruczaju za 2 mln zł, a w parku Dębnickim powstaje nowy plac zabaw i dodatkowa zieleń (za 1,5 mln zł). Do grudnia będzie też tężnia solankowa za ponad milion złotych, ogródki edukacyjne czy nasadzenia w parku Kościuszki.

W tym roku powstało też 20 łąk kwietnych (za 700 tys. zł) , które stały się krakowskim hitem, a za 1,7 mln zł odnowiono 5 ha lasu i zasadzono prawie 25 tys. drzew w miejskich lasach. W innych miejscach Krakowa do końca roku przybędzie jeszcze blisko 2,5 tys. nowych drzew i ok. 300 tys. krzewów. A co może się nie udać? Prace w parku Duchackim, bo wciąż nie ma pozwolenia na budowę, za które odpowiada ZIKiT.

- Dobrze byłoby, gdyby wszystkie jednostki miejskie już we wrześniu były gotowe przedstawić to, co już wykonały, co mają rozplanowane i co jeszcze mogliby zrobić - twierdzi Piotr Kempf.

Są efekty dofinansowania zieleni

Tymczasem radni, mieszkańcy i miejscy aktywiści uważają, że efekty większej kwoty na zieleń są w mieście widoczne gołym okiem. - Same łąki kwietne zmieniły wizerunek Krakowa, a tych działań jest mnóstwo i idą w dobrym kierunku - twierdzi Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na rzecz Ochrony Przyrody. - Gdyby to ode mnie zależało, dołożyłbym jeszcze więcej funduszy. Przyznaję, że początkowo nie doceniałem ZZM, ale jestem zaskoczony, jak sprawnie działają i na pewno nie marnują pieniędzy.

Monika Bogdanowska, miejska aktywistka, uważa, że przez wiele lat urzędnicy prowadzili politykę oszczędności kosztem zieleni, jak wspomina kilka lat temu, na ten cel przeznaczono zaledwie kilka mln zł. - Gdy to ZIKiT zajmował się zielenią, mieliśmy do czynienia z zachwianiem proporcji - setki milionów szły, ale na inwestycje infrastrukturalne. Teraz ponosimy konsekwencje takich działań - ocenia Monika Bogdanowska. Dodaje jednak, że 100 mln to ciągle kwota poniżej potrzeb. - Z drugiej strony pojawiają się ciekawe pomysły na skwery i trawniki, ale wydaje mi się, że krakowianie zamiast wymyślnych koncepcji, które dużo kosztują, woleliby, by już istniejąca zieleń była zadbana i wypielęgnowana - dodaje. Aktywistka jest też niezadowolona, że prace w parku Krakowskim odcięły go dla mieszkańców na prawie rok. Ci denerwują się, że posuwają się one w ślimaczym tempie.

Anna Szybist, radna miejska, mocno zaangażowana w tematykę zieleni, i Włodzimierz Pietrus, wiceprzewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska w Radzie Miasta, również uważają, że jakość zieleni bardzo się poprawiła. - Małymi i niedrogimi działaniami, takimi jak kwietne dywany polepsza się jakość przestrzeni - zauważa radny Pietrus. Podkreśla też, że jeśli budżet został dobrze rozdysponowany, a nowe zadania o dofinansowanie których stara się ZZM są przemyślane, warto wydać na to dodatkowe fundusze zaoszczędzone np. na przetargach.

- Widać dużą poprawę krakowskiej zieleni, ale ciągle zapomina się, że więcej funduszy potrzeba przede wszystkim na wykup terenów cennych przyrodniczo, by nie zostały zabudowane. Urzędnicy muszą działać długofalowo, żebyśmy mieli gdzie tworzyć kolejne parki czy skwery - twierdzi z kolei inny miejski aktywista Krzysztof Kwarciak.

Czy ZZM dostanie dodatkowe 16 mln zł na zieleń? - Jeśli znajdą się wolne środki, to tak. Dowiemy się o tym we wrześniu lub październiku - mówi Jan Machowski z magistratu. ZZM przygotowuje tymczasem zestawienie wydatków, by na najbliższej sesji przedstawić radnym na co wydał 100 mln zł.

WIDEO: Akcja Gibały „Robimy tlen” w Krakowie

Autor: Piotr Rąpalski, Gazeta Krakowska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak ważna jest technologia i bezpieczeństwo w pracy zdalnej

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ekoista -
Rosnące obciążenia budżetu to droga donikąd. Miasto powinno mieć kilkanascie wypielęgnowanych parków pokazowych w centralnych często odwiedzanych miejscach Krakowa. Reszta parków powinna być publiczno - prywatna. W takim parku powinien być duży trawnik pod imprezy plenerowe, cześć zadrzewiona, wspólna altana, fontanna, a reszta wydzierżawiona krakowianom pod małe ogródki działkowe, w których powinny rosnąć kwiaty, warzywa i krzewy. Wszystko estetyczne i spójne wizualnie, połączone ogólno dostepnymi alejkami . ZZM choćby bardzo się starał nie zrobi tak ładnej zieleni jak pasjonaci ogrodnictwa ogrodnictwa, a takich nie brakuje w Krakowie. Dopiero takie połączenie i współpraca zarządca zieleni i prywatne osoby czy stowarzyszenia da efekt i odciąży budżet miasta. Trzeba powiedzieć że brak możliwości uprawiania kawałka ziemi w Krakowie, jest głównym powodem ucieczki i migracji mieszkańców Krakowa do sąsiednich gmin, tym samym jest to ucieczka podatników z miasta.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie