reklama

1000 plus zamiast 500 plus? A kto to sfinansuje? Biznes boi się, że spełnienie obietnic wyborczych i zasiłki pogrążą gospodarkę 8.12

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Zaktualizowano 
Małopolscy przedsiębiorcy coraz częściej słyszą od swych pracowników i klientów, korzystających z programu Rodzina 500 plus, że „zasiłek ten musi być waloryzowany”. Od 2016 r., gdy go wprowadzono, jego wartość nabywcza maleje z powodu wzrostu cen, zwłaszcza żywności. Ludzie porównują: w 2016 r. płaca minimalna wynosiła 1850 zł, dziś wynosi 2250 zł, od 1 stycznia ma dobić do 2600 zł, w 2021 r. do 3 tys. zł, a w 2024 do 4 tys. zł. Gdyby zasiłek na dzieci miał za nią nadążać, to już teraz powinien wynosić 608 zł, w przyszłym roku 703 zł, następnie 810 zł, zaś w 2024 r. – prawie 1,1 tys. zł!

WIDEO: Barometr Bartusia

- Ludzie nie są głupi i widzą, że za popularne „pińcet” mogą dziś kupić znacznie mniej niż na początku. I otwarcie mówią o tym. Rodzi się z tego presja na rząd, by podnieść zasiłki – komentuje Janusz Strzeboński, prezes Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych.

Przedsiębiorcy patrzą na to z niepokojem, bo to oni i ich pracownicy finansują transfery socjalne. Sam tylko program Rodzina 500 plus kosztował w pierwotnej wersji 23 mld zł rocznie, a w obecnej, rozszerzonej na pierwsze dzieci w każdej rodzinie – 41 mld zł rocznie. To 10 proc. tegorocznych wydatków państwa i zarazem dwa razy więcej niż przeznaczamy na całą naukę i szkolnictwo wyższe.

Rządzie, nie wygaszaj polskiej przedsiębiorczości

O wyborczym sukcesie Prawa i Sprawiedliwości zadecydowali głównie ci, którzy czerpią korzyści z budżetu państwa, a w niewielkim stopniu go tworzą. Sęk w tym że aby było co dzielić (rozdawać), trzeba najpierw wytworzyć. Tymczasem nastroje wśród przedsiębiorców, zwłaszcza w dużych i średnich firmach, wytwarzających grubo ponad połowę PKB i oferujących najwyższe zarobki, stale się pogarszają i są już niemal tak złe, jak po wybuchu światowego kryzysu w 2008 roku.

W ciągu ostatnich czterech lat rząd PiS, głównie za sprawą zasiłków, ale też zmiany systemu obciążeń (nie tylko podatkowych) skierował szeroki strumień publicznych pieniędzy do grup, które – w jego opinii – w niewielkim stopniu uczestniczyły dotąd w podziale owoców zadziwiającego świat (bo trwającego nieprzerwanie od prawie trzech dekad) wzrostu gospodarczego. Miał przy tym mnóstwo szczęścia, bo natrafił na okres najlepszej od lat koniunktury gospodarczej w Europie i świecie; przypomnijmy, że pod koniec pierwszego roku rządów PO-PSL (2008 r.) wybuchł największy od wielu dekad globalny kryzys finansowy i gospodarczy, który w niektórych rejonach Europy… trwa do dziś.

Świetna koniunktura z lat 2016-2019 w połączeniu ze skuteczną polityką fiskalną (zwłaszcza uszczelnieniem poboru VAT) zaowocowała skokowym zwiększeniem wpływów do budżetu, dzięki czemu – mówiąc najprościej – rząd miał co dzielić. Mógł te pieniądze przeznaczyć np. na powstrzymanie zapaści w opiece zdrowotnej, albo rozwój nauki, a jednak zdecydował się przekazać większość nowych środków „ludziom do ręki”.

W swych obietnicach wyborczych podczas ostatniej kampanii wyborczej PiS poszedł jeszcze dalej: zapowiedział regularne wypłacanie trzynastek, a nawet czternastek dla emerytów, utrzymanie programu 500 plus w wersji rozszerzonej (od pierwszego dziecka, niezależnie od dochodów), skokowe podnoszenie płacy minimalnej (średnio o 15 proc. rocznie) i wiele innych rzeczy. Koszty?

Rodzina 500 plus w pierwotnej wersji kosztowała 23 mld zł rocznie, w obecnej – 41 mld zł. Trzynastka dla emerytów pochłonęła blisko 11 mld zł. Sama tylko kontynuacja wypłat tych dwóch zasiłków w 2020 r. kosztować będzie zatem grubo ponad 50 mld zł. Przypomnijmy, że w swym ambitnym projekcie zrównoważonego budżetu na ów rok rząd zaplanował wydatki i wpływy na poziomie 429,5 mld zł (dochody z podatków, głównie VAT i akcyzy, mają być o przeszło 21 mld zł wyższe niż w rekordowym dotąd roku obecnym).

Na razie ministrowie zaprzeczają, by w rządzie trwały jakiekolwiek dyskusje na temat waloryzacji zasiłków, ale trzeba pamiętać, że to jest rząd ustępujący – zaś nowy na pewno nie uniknie tego tematu. Powód jest oczywisty: inflacja oraz wzrost przeciętnego wynagrodzenia i płacy minimalnej. Gdyby 500 plus miało nadążać za wzrostem tej ostatniej, to już od nowego roku powinno zmienić nazwę (i wysokość świadczenia) na 700 plus, a za niespełna trzy lata – na 1000 plus! Oznaczałoby to jednak podwojenie budżetowych nakładów na ów program.

- Przedsiębiorcy obawiają się tego typu ruchów ze strony polityków, którzy po prostu kupują w ten sposób głosy wyborców – komentuje Janusz Strzeboński, prezes Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych, reprezentującego lokalne i regionalne izby pracodawców zrzeszające głównie drobnych i średnich przedsiębiorców.

Dodaje, że przedsiębiorcy bardzo źle przyjęli kolejne obietnice polityków, bo już dziś – przede wszystkim za sprawą rosnących kosztów pracy i energii oraz licznych obciążeń ze strony państwa - mają problem z utrzymaniem konkurencyjności swoich firm.

To groźne zwłaszcza dla polskich eksporterów. A właśnie eksport był i nadal jest jednym z dwóch głównych motorów wzrostu naszego PKB. Drugim jest konsumpcja – ale i ona słabnie. Dotąd pobudzały ją m.in. zasiłki, których realna siła, jako się rzekło, maleje. Aby ją wzmocnić, trzeba by je podnieść. Do tego jednak potrzebne są solidne i trwałe źródła finansowania. Nie tylko w czasach hossy, ale i realnie grożącego Polsce spowolnienia, a nawet kryzysu.

Gospodarka, głupku!

W minionych wyborach ludzie tworzący około 80 proc. PKB i zapewniający (za pośrednictwem swych firm i pracowników) większość wpływów do budżetu państwa, zagłosowali na ugrupowania inne niż PiS. Obecną władzę krytycznie oceniają nie tylko przedsiębiorcy (w najświeższym Barometrze Lewiatana aż 61 proc. z nich, w tym dwie trzecie dużych, stwierdziło, że warunki prowadzenia działalności w Polsce pogorszyły się), ale i menedżerowie i kluczowi, bardzo potrzebni krajowi, specjaliści. Wyjechać za granicę chce m.in. jedna trzecia inżynierów – ich odsetek mocno wzrósł po tym, jak PiS zapowiedział zniesienie tzw. 30-krotności ZUS, by zwiększyć wpływy ze składek – i zwiększać transfery socjalne.

Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy oraz zarządzania i efektywności pracy, zwraca uwagę, ze ekonomia jest u swych podstaw nauką bardzo prostą: realne płace w danym kraju są zawsze pochodną wydajności pracy. Jeśli próbuje się je sztucznie, skokowo podnosić nie bacząc na efektywność firm i ich pracowników, efekt może być tylko jeden: skok inflacji połączony z utratą konkurencyjności (czyli kontraktów i klientów!) przez cała masę firm. Grozi to zahamowaniem imponującego polskiego pościgu za krajami rozwiniętymi, a nawet wybuchem kryzysu. Uderzy on w pierwszym rzędzie w przedsiębiorców, ale zaraz potem – w beneficjentów obecnych programów socjalnych. Które będzie trzeba ograniczyć lub całkiem zlikwidować. Żaden rząd nie wyczaruje pieniędzy. Może je tylko czerpać z dobrze działającej gospodarki.

- Skoro płaca minimalna w krótkim czasie rośnie o 30 proc., to wydajność pracy też powinna wzrosnąć o 30 proc. Tymczasem my w dobrych latach mieliśmy wzrosty wydajności o kilka procent, zaś w 2016 roku i po nim, z powodu niewielkich inwestycji, wzrost efektywności pracy był albo ujemny, albo bardzo mały. Wzrost o 30 proc. jest czymś absolutnie niemożliwym - podkreśla Katarzyna Lorenc.

Dodaje, że przedsiębiorcy będą próbowali zrobić wszystko, aby się do utopijnego poziomu 30 proc. jakoś zbliżyć. Rząd musi jednak zrozumieć, że powinien ich w tej misji wspierać – a nie gnębić, nakładając kolejne ciężary.

Czytaj także

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 386

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
1 grudnia, 17:01, Gość:

Koleżanka pobiera 500 plus na 17 letniego syna.

I mówi ze chociaż na buty miał będzie.

To jest dopiero skandal.

Sama zarabia po 2 tysiące, jej mąż zarabia kilka tysięcy a ona mówi ze chociaż na buty będzie miał.

To jest skandal !!!!!!!

A ja muszę żyć za marne grosze !!!!!!!!!!

Nie szanuje takiej Polski !!!!!!!!!

Przede wszystkim nie szanujesz siebie...więc kto ma Ciebie szanować?

G
Gość
2 grudnia, 12:32, Aga:

Dlaczego mam dawać z własnej wypłaty a Ty dajesz? Zabralo państwo coś Tobie? A pani poniżej jak wnikliwie zna sytuację materialną swojej koleżanki. To jest dopiero skandall i żenada proszę zająć się swoją du...ą. Pozdrawiam wszystkich zgorzknialców

wszyscy dajemy....czekaj czekaj....zabierane nam jest...zabierane i prze3,14erdalane.........taki temat do przemyślena:)

G
Gość
30 listopada, 10:39, Gość:

Zamiast 500 mogli by podnieść emerytury, płace nauczycieli, pielęgniarek, naukowców, ciężko pracujących robotników (ale obniżyć wynagrodzenia dla osób wykonujących prace biurowe) itd. Zamrażając ceny prądu dla gospodarstw domowych PiS spowodował drastyczny wzrost cen energii dla przedsiębiorstw, co generuje drożyznę, gdyż prąd jest potrzebny do wszystkiego (lepsza jest podwyżka cen prądu dla mieszkańców o 15% i o tyleż samo dla przemysłu, przedsiębiorstw, transportu itd., niż zamrożenie dla mieszkańców z jednoczesnym wzrostem cen elektryczności dla przedsiębiorstw o 50% czy nawet więcej). W kończącym się roku prąd dla przedsiębiorstw podrożał o więcej niz 50%.

3 grudnia, 7:06, Waldemar:

Jak bym miał dać podwyżki nauczycielom to wolę bezdomnych nakarmić i ubrać. W szkole gdzie uczą się moje dzieci to tylko wycieczki, teatry i inne zajęcia żeby tylko nauczyciel nie siedział w szkole. A potem męczom dzieci i zmuszają do nadrobienia zaległości w domu zamiast wytłumaczyć i uczyć w szkole. TO JEST PATOLOGIA. JAK KTÓREMUŚ ŹLE TO NIECH ZMIENI PRACĘ A NIE STRAJKUJE I ŻĄDA PODWYŻKI. ZA CO???

Ana pięćset plus pracujemy wszyscy i nie ma co płakać bo każdy wie że te pieniądze wracają do budżetu jako podatki. Bo czy kupić chleb czy cokolwiek innego i tak płacimy haracz.

A wiesz co to inflacja? Ile kosztuje dystrybucja pieniądza?

drogi (coraz droższy) beneficjencie?

G
Gosc

Patologi zacieraja juz rece, w koncu podatnik wylozy na nich te 1000 .

W
Waldemar
30 listopada, 10:39, Gość:

Zamiast 500 mogli by podnieść emerytury, płace nauczycieli, pielęgniarek, naukowców, ciężko pracujących robotników (ale obniżyć wynagrodzenia dla osób wykonujących prace biurowe) itd. Zamrażając ceny prądu dla gospodarstw domowych PiS spowodował drastyczny wzrost cen energii dla przedsiębiorstw, co generuje drożyznę, gdyż prąd jest potrzebny do wszystkiego (lepsza jest podwyżka cen prądu dla mieszkańców o 15% i o tyleż samo dla przemysłu, przedsiębiorstw, transportu itd., niż zamrożenie dla mieszkańców z jednoczesnym wzrostem cen elektryczności dla przedsiębiorstw o 50% czy nawet więcej). W kończącym się roku prąd dla przedsiębiorstw podrożał o więcej niz 50%.

Jak bym miał dać podwyżki nauczycielom to wolę bezdomnych nakarmić i ubrać. W szkole gdzie uczą się moje dzieci to tylko wycieczki, teatry i inne zajęcia żeby tylko nauczyciel nie siedział w szkole. A potem męczom dzieci i zmuszają do nadrobienia zaległości w domu zamiast wytłumaczyć i uczyć w szkole. TO JEST PATOLOGIA. JAK KTÓREMUŚ ŹLE TO NIECH ZMIENI PRACĘ A NIE STRAJKUJE I ŻĄDA PODWYŻKI. ZA CO???

Ana pięćset plus pracujemy wszyscy i nie ma co płakać bo każdy wie że te pieniądze wracają do budżetu jako podatki. Bo czy kupić chleb czy cokolwiek innego i tak płacimy haracz.

G
Gość
30 listopada, 18:08, ja:

dno nie roby i patologia tylko kozysta z 500

Czyli według ciebie każdy kto ma dziecko to nierób i patologia. Zastanów się nad tym co piszesz bo obrażasz 90% Polaków z których 80% pracuje.

A
Aga

Wszystko drożeje a kiedyś ceny nie rosły?? 🥴

A
Aga

Dlaczego mam dawać z własnej wypłaty a Ty dajesz? Zabralo państwo coś Tobie? A pani poniżej jak wnikliwie zna sytuację materialną swojej koleżanki. To jest dopiero skandall i żenada proszę zająć się swoją du...ą. Pozdrawiam wszystkich zgorzknialców

G
Gość
1 grudnia, 09:57, Aga:

No tak bo Polak to zawsze musi być biedny nic mu się nie należy. W końcu od lat wielu rodziny dostają,myślę konkretne pieniadze ale nie, też znajdą się tacy że im nie pasuje. Może wróćmy do rodzinnego z przed lat? Oj Polacy ciągle Wam coś nie pasuje a może to zazdrość? Trochę życzliwości dla drugiego na ulicy a nie tylko patrzeć żeby drugiemu żyło się gorzej. Zmieńcie się zgorzkniali rodacy a nie tylki powtarzać patologia i patologia. Kiedyś państwo nie dawało nam pieniędzy -narzekalismy dostajemy więcej ,chyba dobrze?-tez narzekamy. Brak słów... Czasem ręce opadają. Polak jest stworzony do narzekania

To może dawaj im z własnej wypłaty jak jesteś taka dobra.

G
Galiusz

Jestem przeciw dawaniu jeśli 2 nie pracuje i siedzą w domu a my ich utrzymujemy. Jedno z dwojga pracuje ok . A tak wszystko drożeje tym co dostają 500 nie chce się pracować jest u nas przykład dopóki nie było 500 i tam wiele innych dodatków nie mógł mieć dzieci jeden osobnik z mojej miejscowości a jak weszło to raptownie już w styczniu 2 im się urodzi oboje siedzą i żerują na GOPS i jak to gada jemu się nie opłaca pracować za 1600zl jak im GOPS daje jak na tacy a my takich utrzymujemy.

G
Gość

Koleżanka pobiera 500 plus na 17 letniego syna.

I mówi ze chociaż na buty miał będzie.

To jest dopiero skandal.

Sama zarabia po 2 tysiące, jej mąż zarabia kilka tysięcy a ona mówi ze chociaż na buty będzie miał.

To jest skandal !!!!!!!

A ja muszę żyć za marne grosze !!!!!!!!!!

Nie szanuje takiej Polski !!!!!!!!!

A
Aga

No tak jeszcze dajmy nauczycielom więcej. Z niektórych to tacy 'prawdziwi" pedagodzy że powinni zastanowić sie nad zmianą pracy

A
Aga

No tak bo Polak to zawsze musi być biedny nic mu się nie należy. W końcu od lat wielu rodziny dostają,myślę konkretne pieniadze ale nie, też znajdą się tacy że im nie pasuje. Może wróćmy do rodzinnego z przed lat? Oj Polacy ciągle Wam coś nie pasuje a może to zazdrość? Trochę życzliwości dla drugiego na ulicy a nie tylko patrzeć żeby drugiemu żyło się gorzej. Zmieńcie się zgorzkniali rodacy a nie tylki powtarzać patologia i patologia. Kiedyś państwo nie dawało nam pieniędzy -narzekalismy dostajemy więcej ,chyba dobrze?-tez narzekamy. Brak słów... Czasem ręce opadają. Polak jest stworzony do narzekania

j
ja

dno nie roby i patologia tylko kozysta z 500

P
Pozdrawiam

Prawie każdy zainwestowany grosz na szkolnictwo wyższe jest dotacją od nas dla krajów zachodnich lub zmarnotrawieniem tych pieniędzy przez większość studentów która później pracuje w McDonald's lub właśnie za granicą. Tylko śmieszny procent tych studentów wkłada coś później w rozwój polskich firm. Dlatego studia wyższe jedynie za darmo dla wybitnych ( oczywiście jak nie będzie później pracował dla Polskiej firmy w Polsce przez znaczną część kariery powinien zwrócić te pieniądze odpowiednio oprocentowane)

Dlatego jak ktoś twierdzi że zamiast ładować pieniądze na dzieci, mamy jeszcze więcej wyrzucać w błoto na szkolnictwo wyższe, to myślę sobie że jest kretynem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3