11 goli Lubania Maniowy

Redakcja
1-0 Kuźma 35, 2-0 Dyrek 54, 2-1 Gromczak 61, 3-1 Jeleń 82. Sędziował Tomasz Opaliński z Gorlic, żółte kartki Zaryczny - Fudala, Mitoraj. Widzów 250.

Biegoniczanka Nowy Sącz - Wierchy Rabka 3-1 (1-0)

 Biegoniczanka: Górski - Gargas (69 Jeleń), Kalinowski, Węgrzyn (89 Bieryło) - Dyrek, Zaryczny, Krzywdziński, Poręba, A. Liber - Grabek, Kuźma.
 Wierchy: Sum - Prząda (86 Janiak), Wójtowicz, Fudala (71 Kołat), Mitoraj - Kościelniak, Gromczak, K. Pędzimąż, T. Mrówka (62 Paździorko) - Zasadni, Podczerwiński (58 Zachara).
 Do 35 min obydwa zespoły, nie stworzyły klarownej sytuacji do zdobycia bramki. Jeśli nie liczyć uderzenia Zasadniego w 8 min, kiedy to piłka zatrzymała się na słupku. Pierwszy gol dla miejscowych padł po szybkiej kontrze Grabka i zagraniu do Kuźmy, który w sytuacji sam na sam nie dał żadnych szans bramkarzowi gości.
 Niedługo po przerwie na 2-0 podwyższył Dyrek. Dokładnie dośrodkował z rzutu wolnego Węgrzyn, a długowłosy zawodnik Biegoniczanki nie miał kłopotów z pokonaniem Suma. Zadowoleni z dwubramkowego prowadzenia miejscowi niepotrzebnie cofnęli się do strefy obronnej, co skwapliwie wykorzystali goście.
 Po ewidentym błędzie Górskiego Gromczak zdobył kontaktową bramkę. Zawodnicy Wierchów złapali wiatr w żagle. Zaatakowali, ale zostali skontrowani w 82 min, kiedy to Liber podał do Grabka, ten z linii bocznej pola karnego dokładnie zagrał do Jelenia, który nie miał żadnych kłopotów z umieszczeniem piłki w pustej bramce. Trzeba stwierdzić, że Wierchy były najlepszym zespołem, z którym przyszło potykać się liderowi piątej ligi. Był to dobry mecz. (kafi)

Jutrzenka Zakopane - Zawada Nowy Sącz 1-0 (0-0)

 0-1 Malczewski głową. Sędziował Janusz Wrona z Limanowej, żółte kartki: Wołoszczuk - T. Ogórek, Sady. Widzów ok. 200.
 Jutrzenka: Dziadkowiec - J. Puchała, Istynowicz (67 Klimecki), Galica, Łukaszczyk - Pietkun, Strama, Malacina, Stanek P. (26 P. Puchała) - Wołoszczuk, Jaszewski (79 Malczewski).
 Zawada: Rutecki - T. Ogórek, Koszut, Klimczak, Czernecki - Sady (46 Gocek), Jarząb, Marek Ogórek, Skrzypiec - Górnicki (65 Stawarz), D. Aleksander.
 Piękna pogoda na boisku przy ulicy Orkana wprowadziła wśród zawodników obu klubów senny nastrój. W pierwszej połowie na boisku nie działo się praktycznie nic, a walka z lekką przewagą gospodarzy toczyła się głównie w środkowej części boiska. W szeregach Jutrzenki widać było brak Sochackiego, który kilka dni wcześniej przeszedł do Lubania Maniowy.
 Druga połowa rozpoczęła się od szybkich ataków gospodarzy, którzy otrząsnęli się z letargu. W ciągu pierwszych dziesięciu minut kolejno: Puchała, Jaszewski i Strama zasypywali bramkę Ruteckiego minimalnie chybionymi strzałami. Później do głosu doszli goście. Sytuację sam na sam z Dziadkowcem zmarnował Jarząb, który przelobował bramkarza, ale piłka minęła również słupek. Minutę później głową strzelał Koszut jednak Dziadkowiec wspaniale sparował piłkę na poprzeczkę.
 Ten zimny prysznic podziałał mobilizująco na piłkarzy Jutrzenki. Kolejne groźne strzały oddali: Łukaszczyk i Klimecki. Gospodarze dwa razy mocno protestowali przeciwko decyzjom sędziego, który nie podyktował Jutrzence karnego. Szczególnie kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w 68 min, gdy piłka na polu karnym odbiła się od ręki jednego z obrońców gości. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, gospodarze z lewej strony wyrzucali aut. Piłkę na polu karnym głową przedłużył Piotr Puchała, a do siatki z kilku metrów trafił Malczewski. Bramka padła więc po akcji dwóch rezerwowych, przy czym Malczewski wprowadzony został zaledwie 10 minut przed zwycięskim trafieniem.
  (PP)

Poprad Rytro - Start/Sandecja II 1-1 (0-1)

 0-1 Nowaczyk 40, 1-1 Gryźlak 70. Sędziował Stanisław Brożek z Łabowej, żółte kartki: Klóska, Panamarczuk - Mamak, czerwona kartka: Bochenek (80 min) - niesportowe zachowanie się. Widzów 300.
 Poprad R: Lichoń - Misiński, M. Janikowski, P. Janikowski, M. Tomasiak - P. Tomasiak (46 Dudczak), Jerzy Janikowski, Wajnbrener (46 D. Dziedzina), Klóska (75 Panamarczuk) - Gryźlak, P. Dziedzina.
 Start/Sandecja II: Kantor - Sromek, Bochniarz, Kandyfer, Grądziel - Mamak, Bochenek, Besbir, Michalik (50 Korcz) - Nowaczyk (70 Brdej), Noga.
 W pierwszej połowie zdecydowanie przeważali młodzi goście. Gospodarze ograniczali się do groźnych kontrataków. Dwa z nich omal nie przyniosły gola: w 30 min P. Dziedzina zatrudnił Kantora, a w 34 min uderzenie Klóski z siedmiu metrów zablokowali obrońcy.
 Konsekwencja sądeczan przyniosła powodzenie tuż przed przerwą. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę przejął Nowaczyk i bez trudu skierował ją do siatki gospodarzy. Po zmianie stron poczynania miejscowych znacznie się ożywiły. Być może wpływ na to miały zmiany wprowadzone w ich szeregach. Tak czy owak doszło do wyrównania.
 W 70 min w bezpośredniej bliskości bramki strzeżonej przez Kantora znaleźli się Gryźlak i Klóska. Na skuteczne uderzenie zdecydował się ten pierwszy, ustalając sprawiedliwy w sumie remisowy rezultat spotkania.
  (dw)

Orzeł Wojnarowa - Skalnik/Bogdański Kamionka Wielka 0-0

 Sędziował Dariusz Tutko z Gorlic, żółte kartki A. Ziobrowski, Dolański, Jawor. Widzów 100.
 Orzeł: Miłkowski - R. Chronowski, G. Chronowski, Wojtaczka, Gigoń - Sus (50 Włodarz), Żarnowski (57 D. Król), W. Król (80 Z. Jamróz), A. Jamróz - Marek Olszewski, Marcin Olszewski.
 Skalnik: S. Kos - Witowski, Griński, Fałowski, J. Kos - Gaborek (58 Pajda), A. Ziobrowski (58 Twardowski), Jawor, Mariusz Ziobrowski - Kościółek, Gruszczyński (58 Dolański).
 Zawody rozpoczęły się z dwunastominutowym opóźnieniem. Gospodarze nie udostępnili swym przeciwnikom warunków socjalnych. To wina działaczy LKS Korzenna, który wypożycza swój stadion sąsiadowi zza miedzy.
 Sam mecz był chaotyczny. Do przerwy znakomitej pozycji strzeleckiej nie wykorzystał Kościółek, z kilku metrów główkując w słupek. Z drugiej strony Z. Żarnowski potężnym uderzeniem ostęplował poprzeczkę. Po zmianie stron okazję zmarnował Twardowski ze Skalnika. Sprawiedliwy remis. Czwarty zatem mecz pod ręką Mariana Kasieczki i w jego dorobku pierwszy remis przy trzech zwycięstwach. Na uwagę zasługuje bezbłędna praca młodego sędziego z Gorlic. (dw)

LKS Świniarsko - Helena Nowy Sącz 0-2 (0-0)

 0-1 Ł. Filipek 58, 0-2 J. Klok 70. Sędziował Jacek Alibożek z Gorlic. Żółte kartki: Jęczmyk, Buchała, Krzak, J. Klok, Olchawa. Widzów 300.
 Świniarsko: Mordarski - J. Fałowski, Lizoń (79 A. Mrzygłód), Berowski, Chronowski - A. Knurowski, Piotr Bodziony I (67 P. Bodziony II), Pasiut (72 P. Fałowski), Pietruszka (46 Zygmunt) - R. Knurowski, Węgrzyn.
 Helena: Głąbiński - Bydłoń, Fritz, Jęczmyk, Buchała (41 Górowski) - Krzak, J. Klok, Olchawa, Zaryczny - Ł. Filipek, Krzyżak (88 Gancarczyk).
 W pierwszej połowie na boisku nie działo się zbyt wiele, a akcje kończyły się przeważnie już przed linią pola karnego. I to wszystko, co można powiedzieć o pierwszej połowie.
 W drugiej połowie spotkania piłkarze Heleny przyspieszyli grę stwarzając z minuty na minutę coraz groźniejsze akcje. W 54 min Ł. Filipek po strzale Krzaka uderzył piłkę sparowaną przez obrońcę i zdobył prowadzenie. Po tej bramce miejscowi ruszyli do ataku, lecz ich akcje były chaotyczne i nie mogły zakończyć się powodzeniem. W 70 min J. Klok zdobył drugą bramkę, wykorzystując bierną postawę bramkarza i obrońców Świniarska. W derbowym meczu drużyn znad lewobrzeżnego Dunajca bezspornie lepszą drużyną była Helena, zwyciężając zasłużenie.
(KAFI)

Orkan Szczyrzyc - Turbacz Mszana Dolna 3-1 (1-1)

 1-0 Wójcik 15, 1-1 D. Malec 37, 2-1 R. Pazdan 60, 3-1 Malinowski 70. Sędziował Bogusław Klimek ze Starego Sącza. Widzów 200.
 Orkan: Ćwik - Potoczny, Puchała, Abram, Szpilka - Malinowski, Nowak (80 Drabik), Duszyński, Gawlik - Wójcik (55 P. Pazdan), R. Pazdan.
 Turbacz: Figura - M. Stożek (60 Kokoszka), P. Lekki, Potaczek, Stróżak - M. Malec, D. Malec, Sarna, Olesiak (25 G. Lekki) - Jarosz, P. Stożek.
 Derby ziemi limanowskiej dostarczyły spodziewanych emocji. Lepsi w tym meczu okazali się gospodarze, którzy chcieli odrobić straty poniesione w spotkaniu z Limanovią, gdzie przed tygodniem tylko osiągnęli remis. Po kwadransie gry Gawlik zagrał do Wójcika, a ten z 18 metrów posłał piłkę do bramki. W 37 min wyrównującego gola strzałem z 10 metrów zdobył D. Malec. W drugiej połowie bramki zdobywali tylko miejscowi. W 60 min po solowej akcji drugiego gola zdobył R. Pazdan. Dziesięć minut później trzecie trafienie uzyskał Malinowski, lobując wysuniętego bramkarza Figurę.
(EMKA)

Lubań Maniowy - Limanovia Limanowa 11-1 (6-0)

 1-0 Bańkosz 17, 2-0 Sochacki 22, 3-0 Montsko 25, 4-0 Cholewa, 5-0 Montsko 40, 6-0 Strojek 44, 6-1 Sosiński karny, 7-1 Sochacki 65, 8-1 Strojek 70, 9-1 Strojek 71, 10-1 Strojek, 11-1 Szlembarski karny. Sędziował Andrzej Gomółka z Nowego Sącza. Żółte kartki: Jandura - Gawlas, Sosiński.
 Lubań: Leśniak - Jandura, Anioł (75 Kobylarczyk), Dudek, Zawada, Bańkosz (46 Żołądź), Sochacki (80 Marek), Ciesielka (46 Szlembarski), Cholewa, Strojek, Montsko.
 Limanovia: R. Gaik (46 Szubryt) - Kożuch, Florek, Sejmej, J. Zasadni, Sosiński, Gawlas, Smoter (70 Janowski), Wojtas, D. Gaik, Duchnik.
 Zespół gospodarzy przystąpił do tego spotkania bez czterech zawodników z podstawowego składu. W meczu z Limanovią nie wystąpili - Kowalik (kontuzja), Grzybek i Kurnyta (pauzują za kartki) oraz Dziwisz, który nie zjawił się na przedmeczowej zbiórce. W składzie Maniów zobaczyliśmy natomiast wychowanka MKS Zakopane Piotra Sochackiego, który został wypożyczony do Lubania do końca tegorocznego sezonu. Mimo tych osłabień beniaminek nie dał najmniejszych szans swym przeciwnikom.
 Wynik tego meczu jest komentarzem do wydarzeń na maniowiańskim boisku. Gospodarze urządzili sobie koncert strzelecki na odmłodzonym zespole z Limanowej. Gdyby celowniki zawodników z Maniów były lepiej nastawione, to w tym spotkaniu mógł paść rekord zdobytych bramek przez jedną drużynę.
 Z gradu goli, jakie zobaczyli kibice, najładniejszymi popisał się Zdzisław Strojek, który czterokrotnie pokonywał bramkarzy Limanovii. Nowy nabytek Sochacki udanie zadebiutował w nowym otoczeniu, zdobywając dla nowych barw dwie bramki. Kibice w Maniowach po tym, co zobaczyli w tym spotkaniu, zastanawiali się jak to się mogło stać, że w minioną środę ich pupile ulegli w Jabłonce miejscowej Orawie, w rozgrywanym tam ćwierćfinałowym meczu podhalańskiego Pucharu Polski.

(RL)

 W rozegranym wcześniej meczu Dunajec/Danek II - Kolejarz Stróże 1-3.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie