50 metrów dla każdego

Redakcja
Rada Krajowa Polskiej Federacji Organizacji Zarządców i Administratorów Nieruchomości (PFOZAN) przedstawiła swoje oficjalne stanowisko wobec ekonomicznych i prawnych skutków ustawy uwłaszczeniowej. Wcześniej opinia PFOZAN trafiła do marszałków Sejmu i Senatu, Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, zainteresowanych komisji sejmowych i senackich, ministra rozwoju regionalnego Jerzego Kropiwnickiego (któremu podlega obrót nieruchomościami i gospodarka mieszkaniowa) i 26 prezydentów największych miast polskich.

Bon uwłaszczeniowy o wartości przeciętnego mieszkania to większa szansa na godne warunki życia niż przyjęcie na własność zdekapitalizowanego lokalu przez ubogich najemców.

 Dlaczego instytucja, której bezpośrednio dotyczy ustawa uwłaszczeniowa, opiniuje ten akt prawny dopiero po uchwaleniu go przez Sejm? - Byliśmy zaskoczeni uchwaleniem ustawy uwłaszczeniowej. Jej propozycje znaliśmy wcześniej tylko z enigmatycznych przecieków w mediach. Nikt nie konsultował z nami kształtu tego aktu prawnego, choć mielibyśmy tu sporo do powiedzenia - mówiła podczas spotkania z krakowskimi dziennikarzami Aleksandra Kurzyk, prezydent Federacji. Zarządcy nieruchomościami są zainteresowani rozsądnym kształtem ustawy, bowiem to m.in. oni w praktyce będą musieli zmierzyć się ze wszystkimi jej prawnymi niedociągnięciami. Federacja zrzeszająca 1542 organizacje zarząd-
ców gminnych, spółdzielczych, prywatnych i zakładowych opowiada się za powszechnym uwłaszczeniem, ale nie w takiej postaci, jaką zaproponował Sejm, ani nawet w takiej, jaka wyszła z Senatu, choć, jak przyznają zarządcy, Senat uwzględnił niektóre ich propozycje.

Tylko prywatna własność

 Z punktu widzenia zarządców nieruchomościami upowszechnienie własności prywatnej jest bardzo korzystne. - Najlepiej zarządza się nieruchomością, jeśli jest to jednorodna własność: tylko prywatni właściciele, tylko lokale gminne czy zakładowe - mówi Maciej Krakowiak prezes krakowskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości. W sytuacji występowania różnych typów własności w jednym budynku zarządzanie jest trudne, bowiem inne mogą być interesy właścicieli i lokatorów, inne koszty uczestnictwa w przedsięwzięciach, trudności sprawia podejmowanie decyzji (w niektórych przypadkach głosuje się udziałami, w innych każdy właściciel ma równy głos). Ta ostatnia sprawa, która de facto eliminuje możliwość narzucenia decyzji przez właściciela większościowego, miała być skierowana do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Wnioskodawców powstrzymało uchwalenie ustawy uwłaszczeniowej, bowiem jej wejście w życie spowodowałoby, że kontrowersyjny przepis stałby się martwy. Jak zapewniali przedstawiciele federacji zarządców, jeśli ustawa uwłaszczeniowa zostanie zawetowana lub z innych powodów odrzucona, gotowy już wniosek trafi do TK.
 Choć upowszechnienie własności prywatnej wydaje się pożądane, z doświadczeń administratorów wynika, że nawet osoby, które już wykupiły swoje mieszkania, często chcą je zwracać gminie. Okazuje się, że ludzie nie zdają sobie sprawy, jakie obciążenia finansowe spadają na nich po przeniesieniu własności. To nie tylko borykanie się z każdą awarią i remontem we własnym mieszkaniu, ale przede wszystkim trudne do zaakceptowania koszty wspólne. - Remont czy wymiana windy w budynku wielorodzinnym jest tak kosztowna, że właściciele nie mogą się z tego wypłacić do końca życia - przywoływała jeden z przykładów Aleksandra Kurzyk. Jak przekonać właściciela mieszkania na I piętrze, żeby chciał partycypować w kosztach tej inwestycji? Najtrudniejsze są jednak potyczki z dostawcami mediów.

Kto pomoże wspólnotom?

 Dotychczasowe doświadczenia z realizacji ustawy o własności lokali wskazują, że wiele wspólnot nie może zgromadzić środków na niezbędne remonty. Jeśli im nie pomoże gmina, budynki ulegną nieodwracalnym uszkodzeniom zagrażającym życiu mieszkańców. Zarządcy dopominają się zatem, aby za ustawą uwłaszczeniową szły zmiany w prawie budżetowym, umożliwiające pozyskiwanie przez gminy środków finansowych na pomoc prywatnym wspólnotom mieszkaniowym. Ustawa nie precyzuje także, kto pokryje koszty zaległych remontów w budynkach i lokalach podlegających uwłaszczeniu ani kto ma obowiązek przygotowania dokumentacji technicznej wymaganej prawem budowlanym. To bardzo duże koszty, którymi nie można obciążać nowych właścicieli.
 Lokale komunalne są obecnie sprzedawane po tak preferencyjnych cenach, że kto mógł im podołać finansowo, już wykupił swoje mieszkanie. Jak zauważyli przedstawiciele organizacji zarządców, pozostały tylko mieszkania w złym stanie technicznym albo będące w dyspozycji rodzin, których nie stać nawet na zapłacenie czynszu. Czy będzie je stać na utrzymanie mieszkania przynajmniej w nie pogorszonym stanie technicznym? W tym miejscu warto przytoczyć interesującą statystykę. Otóż około 30 proc. najemców lokali komunalnych nie płaci w terminie czynszów. Co stanie się z ich zadłużeniami? Ustawa odnosi się tylko do zadłużenia mieszkań spółdzielczych, nakazując ich uregulowanie przed wystąpieniem z wnioskiem o przeniesienie własności.

Obdarować każdego

 Ustawa uwłaszczeniowa w obecnym kształcie jest niebezpieczna, ponieważ... ma przyzwolenie społeczne. Każdy lubi coś dostać. Wiele osób nie zdaje sobie jednak sprawy, że przyjęcie prezentu w postaci zajmowanego mieszkania może okazać się dla niego niebezpieczne. Dotyczy to lokali w złym stanie technicznym i rodzin o niskich dochodach, które mogą nie podołać wymaganiom narzuconym przez pozostałych właścicieli. Zgodnie z art. 16 znowelizowanej ustawy o własności lokali może grozić im nawet eksmisja na bruk. - Rozdawnictwo mieszkań spowoduje chaos i w efekcie przyczyni się do dekapitalizacji budynków - mówiła podczas konferencji prasowej Aleksandra Kurzyk. Przez osoby, które kosztem wielu wyrzeczeń kupiły mieszkanie od gminy, spółdzielni mieszkaniowej lub na wolnym rynku jest odbierane po prostu jako niesprawiedliwe. I nie zmienią tego apele o solidaryzm społeczny.
 Federacja zarządców przedstawiła swoją propozycję, która wydaje się do zaakceptowania przez wszystkich uczestników uwłaszczenia. Otóż każda osoba uprawniona do uwłaszczenia pośredniego otrzymałaby bon uwłaszczeniowy o wartości 50 m kw. mieszkania. Ta liczba nie wzięła się z powietrza. Właśnie tyle wynosi powierzchnia przeciętnego polskiego mieszkania. Wszystkie ustawy, których celem jest zwiększenie dostępności mieszkań, przyjmują 50 m kw. jako powierzchnię, którą należy wspomagać preferencyjnymi kredytami czy dopłatą do odsetek. O pozostałe metry niech obywatel zatroszczy się sam.
 Wartość odtworzeniowa m kw. w różnych rejonach kraju jest różna, dlatego bon byłby różny w różnych miastach czy regionach. Po 2 latach (ustawa nie zezwala na sprzedaż mieszkań przez uwłaszczonych przez 2 lata) za bon można by nabyć mieszkanie albo inne dobro. Można by także nimi obracać podobnie jak innymi papierami wartościowymi. Bony byłyby rewaloryzowane, zatem traktowano by je jako lokatę kapitału.
 Bon uwłaszczeniowy w takiej postaci to większa szansa na godne warunki życia niż przyjęcie na własność zdekapitalizowanego lokalu przez ubogich najemców. Niebagatelne znaczenie ma również fakt, że pojawienie się na rynku takiego kapitału ożywiłoby rynek nieruchomości, stymulowałoby nowe budownictwo, a także lepszą koniunkturę w innych działach gospodarki. Nikomu nie trzeba udowadniać, że budownictwo jest kołem zamachowym rozwoju gospodarki. Tylko czy państwo stać na ten hojny gest wobec obywateli?

Ewa Piłat

Rachunki za prąd idą w górę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie