60 londyńskich lat

Redakcja
Emigracja londyńska była przez pół wieku ośrodkiem polskości na Zachodzie i miało to swoje bardzo złożone konsekwencje, zarówno jeśli chodzi o samych emigrantów, jak również polską kulturę i politykę.

JANINA L. CUNNELLY

2 września 91. urodziny obchodziła Stefania Kossowska - ostatnia redaktorka ukazujących się do 1981 roku "Wiadomości" londyńskich, dziennikarka, debiutująca w 1935 w "Prosto z mostu", pisząca przed wojną do "Wiadomości Literackich", "Wieczoru Warszawskiego", "ABC", felietonistka, współpracująca po wojnie z BBC i Radiem Wolna Europa, "Kulturą" paryską, autorka kilku książek. Ta czynnie uczestnicząca w emigracyjnym życiu kulturalnym i literackim, świadoma roli uchodźstwa w zachowaniu kultury polskiej "wielka dama emigracji londyńskiej" nadal redaguje "Środę Literacką", kulturalny dodatek w tamtejszym "Dzienniku Polskim". Jak przystało wielkim emigrantom, żyje z poczuciem obowiązku wobec pracy, ojczyzny - opuszczonej 17 września 1939 roku, i przyjaciół. Za swoje zasługi w 1994 roku w Ambasadzie RP w Londynie Stefania Kossowska otrzymała Order Polonia Restituta. W minionym roku Polska Fundacja Kulturalna w Londynie uczciła 60-lecie pracy twórczej Stefanii Kossowskiej wydaniem poświęconej jej książki "Pani Stefa". Z niej to zaczerpnęliśmy poniższe wspomnienie Jana Kotta - eseisty, krytyka, historyka literatury i teatru; na emigracji w USA od 1966 r.
 Są miasta, jak pisał Josef Brodski, które wywierają na twórców wielki wpływ. Wydaje się, że Londyn - wybór z konieczności - stał się miastem, które Stefania Kossowska z czasem zaakceptowała i starała się "zaadoptować" je do emigracyjnej sytuacji, w jakiej się znalazła. Jej stosunek do Londynu jest podobny do tego, jaki miał Gustaw Herling-Grudziński do Neapolu. Zatwardziała emigrantka zdawała sobie sprawę, że nie wolno jej żyć w wyabstrahowanym świecie i że "sprawa polska" zawsze się jakoś "ma" do konkretnego miejsca zamieszkania.
 Londyn był miejscem zamieszkania wielu politycznych uchodźców i trwał niezmiennie, bez względu na idee, jakie oni głosili. I była w tym pewna lekcja dla emigrantów, którą Stefania Kossowska szybko sobie przyswoiła. Wydaje się, że imperialna monumentalność, rozmach i niewzruszoność lub - jeśli ktoś woli - "chłód" Londynu wyostrzyły widzenie spraw polskich przez Stefanię Kossowską. Sprawiły, że w jej felietonach i książkach sentymentalizm jest nieobecny. Tolerancja - tak, ale nie sentymentalizm.
 Stefania Kossowska zawsze miała świadomość, że obowiązkiem emigracji nie jest zamykanie się w wąskim kręgu uchodźstwa, lecz przekazywanie wiedzy i poglądów nowemu pokoleniu, także tym, którzy przyjeżdżali z kraju. Zawsze była otwarta na łaknących nauki. Przygarniała młodych, służyła im swoją wiedzą, ale nigdy nie prezentowała siebie jako rzecznika emigracji londyńskiej, znawcy jej kultury i obyczajów. A ma do tego prawa. Była wszak w centrum kultury emigracji londyńskiej, współtworząc ją przez minione 60 lat.
 Stefania Kossowska, mimo iż dla polskiej kultury zrobiła bardzo wiele, nie jest znana szerszemu gronu Polaków. Sprawiła to niewątpliwie jej skromność, bardzo prawdziwa i związana z jej sposobem rozumienia polskiej tradycji, własnego dziedzictwa, z elegancji stylu bycia.

 Książka "Pani Stefa" zawiera 23 wypowiedzi osób, które ze Stefanią Kossowską zetknęły się osobiście na gruncie profesjonalnym. Są wśród nich pisarze, naukowcy, ludzie kultury, m.in.: Jan Kott, Jerzy Pietrkiewicz, Janina Kościałkowska, Anna Frajlich.
 Wypowiedzi te - mające zarówno ton osobisty, jak i informacyjno-naukowy - są bardzo ważnym żródłem informacji o dorobku twórczym Stefanii Kossowskiej, o jej ogromnej pracowitości. "Pani Stefa" ukazuje i literacką "biografię" autorki "Galerii przodków", i początki jej dziennikarskiej kariery.
 Na szczególną uwagę zasługuje w książce ciekawy artykuł "Romans" Mai Elżbiety Cybulskiej - pisarki i poetki zamieszkałej w Londynie. Pisze ona o fascynacji Stefanii Kossowskiej Londynem, miastem, które potrafiła jako polityczny emigrant "oswoić", dostrzec w nim piękno, bogactwo kultury - na co starała się zwrócić uwagę Polakom w Anglii w swojej książce "Mieszkam w Londynie".
 Jest charakterystyczne, że każdy z autorów wypowiadających się w książce "Pani Stefa" zwraca uwagę na osobowość Jubilatki, widać przyciągającą uwagę każdego, kto się ze Stefanią Kossowską zetknął.
 Jest Stefania Kossowska świadkiem historii. Świadkiem intelektualnej i artystycznej postawy wobec wydarzeń, które w XX wieku miały dla Polski znaczenie decydujące, także jeśli chodzi o polską kulturę, a może przede wszystkim o nią. Świadkowie bywają różni. Ale Stefanii Kossowskiej _"rozdźwięku między życiem, a mową", _o którym pisał Seneka, udało się uniknąć. Pewnie i dlatego, że ma duszę i mądrość mędrca, urok wielkiej damy i arystokratyczną wspaniałomyślność, która jest udziałem ludzi niezależnych.
 Dlatego książka "Pani Stefa" to przyczynek do polskich biografii, które warto i należy znać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie