A gdyby tak...

Redakcja
ZDANIEM KOBIETY

   Zmiany kuszą chyba każdego - co by było, gdybym np. została nauczycielką, a nie dziennikarką? Na pewno miałabym więcej czasu, ale mniej satysfakcji. A jak wyglądałoby moje życie, gdyby trafił mi się inny egzemplarz męża albo w ogóle nie zdecydowałabym się na małżeństwo? Pod pewnymi względami byłoby mi lepiej, pod innymi gorzej...
   Gdybać można na każdy temat, jednak na ogół wystarczy uruchomić wyobraźnię, pogadać z ludźmi i już wiadomo, że nasze życie to ubranko w sam raz na nasz właśnie rozmiar.
   Ale nie każdemu wystarcza wyobraźni, żeby postawić się w miejscu innej osoby - musi przekonać się o tym sam, na własnej skórze. No i sprawdza: próbuje np. różnych zawodów, co nie wiąże się ze specjalną rewolucją. Gorzej, gdy zapragnie radykalnych zmian w życiu osobistym - rozwodzi się, żeni albo pozostaje w partnerskim związku z kimś innym, przeważnie pozostawiając po sobie zgliszcza.
   Pomysł chwilowej zamiany ról nie jest nowy - już w latach bodaj 60. ludzie znakomicie bawili się na amerykańskiej komedii "Zamieńmy się mężami". Teraz życie poszło dalej - to już nie komedia, a telewizyjny reality show, który można było niedawno oglądać w wersji angielskiej, a ostatnio śledzić i jego polskie wydanie. Pani X przez jakiś czas pełniła rolę pani Y, a pani Y zajmowała się rodziną pani X. Niektórym domownikom wyszło to na zdrowie, bo przekonali się, że mogą mieszkać w bardziej zadbanym domu, mieć lepszą opiekę itp. - ale inni bohaterowie programu stracili w oczach najbliższych, kiedy okazało się, że ich prawdziwa żona i mama nie jest ideałem.
   Tylko co z tej próby wynika? Żeby dojść do wniosku, że pani X ma więcej pracy, zajmując się trójką potomstwa, niż pani Y, której wypadło troszczyć się o jedno dziecko, nie trzeba filozofa. Podobnie, jak do stwierdzenia, że jedni mężowie są stuprocentowymi satrapami, a inni zaledwie osiemdziesięcioprocentowymi. Żeby to zauważyć, nie potrzeba ryzykować, że już zawsze będzie się porównywanym do "próbnego" partnera, nie mówiąc o tym, że mieszkanie pod jednym dachem z całkiem obcą rodziną może być dla wszystkich ogromnym stresem albo też... za bardzo się spodobać. Więc po co kusić los? Zwłaszcza gdy ktoś z przekonaniem przyrzekał, że ze swoją "drugą połową", jaka by ona nie była, pozostanie na dobre i na złe. EWA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie