A klasa piłkarska - Kraków - Grupa IV

PAN
Zielonka Wrząsowice - Raba Dobczyce 0-2 (0-1)

Zielonka Wrząsowice - Raba Dobczyce 0-2 (0-1)

Zielonka Wrząsowice - Raba Dobczyce 0-2 (0-1)

Brytan 23, 0-2 Krawczyk 88 karny.

Sędziował Janusz Korzeniak. Żółte kartki: J. Bożek oraz Wilk, Wyroba. Widzów 200.

Zielonka: Orzechowski - Matyas, Dudzik, D. Waśniowski, R. Gawor - Gadula (60 Zaręba), P. Gawor (78 Sroka), J. Bobek, Ł. Czech - Góra, Jałocha (13 G. Bruzda, 71 J. Czech).

Raba: K. Piwowarczyk - Wyroba, Godula, D. Piwowarczyk, Mistarz - Krawczyk, Wilk, Brytan, Bojko (87 Dziewoński) - M. Ładyga (46 Grudzień), Zabdyr (67 Gacek).

   W dalszym ciągu trwa pomyślna passa piłkarzy dobczyckiej Raby, którzy w ósmym meczu rundy rewanżowej zanotowali przy jednym zaledwie remisie siódme już zwycięstwo. Na betonowym boisku w Wrząsowicach Raba mogła już w 8 min objąć prowadzenie - Krawczyk, będąc sam na sam z bramkarzem gospodarzy nie potrafił go pokonać z 8 m, 7 min później ten sam zawodnik ponownie chybił, również z 7 m. To, co nie powiodło się Krawczykowi, udało się Brytanowi, który w 23 min sam wypracował sobie dobrą sytuację do oddania strzału i nie zmarnował sytuacji, strzelając skutecznie z 6 m w krótki róg obok zdezorientowanego bramkarza Orzechowskiego.
   Gospodarze, którzy w tym okresie grali chaotycznie, pierwszy groźny strzał na bramkę b. dobrze usposobionego w tym spotkaniu K. Piwowarczyka oddali w 37 min, ale strzał Ł. Czecha z 30 m był chybiony. 6 min potem D. Waśniowski z 12 strzelił obok bramki Raby.
   Tuż po przerwie o losach meczu mógł zadecydować ponownie Krawczyk z Raby, który seryjnie w 47 i 48 min zmarnował "setki". Gospodarze zwietrzyli szansę i przystąpili do lepiej zorganizowanych ataków, ale tego dnia nie potrafili zdobyć się na skuteczne uderzenie - m.in. w 53 min P. Gawor uderzył głową z 10 m, ale i tym razem golkiper Raby wykazał się dobrym refleksem, kwadrans później na polu karnym drużyny gości doszło do wielkiego zamieszania - piłkę z linii wybił Wyroba, a sekundę później uderzenie głową wybronił K. Piwowarczyk. W 73 min powinno być 2-0 dla Raby, kiedy po rzucie wolnym, bitym przez widocznego i aktywnego Bojkę Gacek, będąc 2 m od bramki Zielonki, przestrzelił. 2 min potem Brytan szarpnął i zdecydował się na mocny strzał z 30 m, lecz futbolówka minimalnie tylko przeleciała nad poprzeczką bramki Zielonki.
   Pod koniec meczu zmiennik Bojki w drużynie Raby Kuba Dziewoński zdecydował się na przebój i w polu karnym został sfaulowany. Pewnym egzekutorem jedenastki był Krawczyk, rehabilitując się chociaż częściowo za nieskuteczną dotychczas grę. Mecz mógł się skończyć trzybramkową wygraną drużyny Raby, ale D. Piwowarczyk, który urwał się mało szczelnej obronie Zielonki, dał sobie odebrać piłkę przez golkipera drużyny z Wrząsowic. (ADOM)
   

Gdovia - Opatkowianka 2-1 (1-0)

1-0 P. Pieprzyk 17, 2-0 Salawa 72, 2-1 M. Dulemba 80.

Sędziował Krzysztof Cienkosz. Widzów 50.

Gdovia: P. Małek - Dzik, Pucek, Strojek, Rydlewicz - Salawa, Strojny (68 Piwowarczyk), T. Szostak, Z. Małek (60 Kasprzyk) - D. Pieprzyk (46 Stopa), P. Pieprzyk (80 P. Szostak).

Opatkowianka: J. Piskorz - Ślusarek (70 M. Dulemba), Gąsior, Ogara, Radwański - K. Piskorz, Mróz, Filip, Piekarski (60 Gęgotek) - Ł. Dulemba, Łytek.

   Zważywszy na ostatnie wyniki obu zespołów w lidze, wynik jest niespodzianką. Gdovia zaciekle walczy o utrzymanie i pokonanie Opatkowianki w znacznym stopniu przybliża zasłużony klub do realizacji tego celu. Mecz wielkim widowiskiem nie był, w obu zespołach brakowało po kilku piłkarzy, zwłaszcza w formacjach ofensywnych. Pierwszą bramkę zdobył młodziutki P. Pieprzyk, który półgórnym uderzeniem zaskoczył rutyniarza Piskorza. Opatkowianka miała mało atutów, i dopiero wejście M. Dulemby rozwiązało kwestię gry w ataku. Zanim jednak napastnik Opatkowianki zdołał wejść mecz, Piskorz drugi raz zmuszony był sięgnąć do siatki po bardzo ładnym uderzeniu Salawy. Kontaktowy gol M. Dulemby sprawił, że emocje były do samego końca, niemniej Gdovia utrzymała wygraną. W ekipie gospodarzy coraz lepiej gra młodzież, wyróżnić też trzeba Pucka, który jest rutyniarzem ale po raz pierwszy grał jako stoper i spisał się więcej niż poprawnie. (PAN)
   

Krakus Swoszowice - Pasternik Ochojno 5-1 (2-0)

1-0 Majka 4, 2-0 Majka 17 (karny), 3-0 Pabian 48, 4-0 Paweł Kornio 60, 4-1 Turcza 67, 5-1 Majka 73 (karny).

Sędziował Dariusz Walas. Żółte kartki: Włudyka, M. Sarga, Ł. Sarga, Opryszek. Widzów 100.

Krakus: Techmański - Patyna, Biłka, Zajma, Piotr Kornio - Paweł Kornio (67 Suder), Szczurek, Filosek, Janecki (67 Gądek) - Majka, Pabian.

Pasternik: W. Sarga - Turcza, Włudyka, Czort, Stypuła - Ł. Sarga (69 Kurowski), M. Sarga, Brożek, Opryszek - Sikora (46 Bystroń), E. Sarga (61 Thier).

   Jeżeli w lidze kosztem Krakusa utrzymałby się Pasternik, to mielibyśmy do czynienia ze sporą niesprawiedliwością. Albowiem swoszowiczanie są drużyną najzwyczajniej lepszą. Doskonale widać to było w meczu pomiędzy tymi ekipami, na dobrą sprawę już w 17 min było "pozamiatane".
   Od pierwszego gwizdka gospodarze rzucili się do ataków, i opłaciło się. Już w 4 min podanie od Janeckiego otrzymał Majka i sprytnie przerzucił piłkę nad rękami bezradnie interweniującego W. Sargi. Niespełna kwadrans później trybuny ożywiły się po mocno kontrowersyjnej decyzji arbitra, który dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym przez Czorta. Na nic zdały się protesty, "wapno" na bramkę zamienił Majka. Do przerwy na boisku działo się sporo, wiele spośród akcji obu ekip przy niepewnie interweniujących obrońcach stwarzała mniejsze lub większe zagrożenie pod bramkami. Blisko zdobycia gola dla swojego zespołu był w 38 min E. Sarga, przymierzył z 20 m z rzutu wolnego, ale piłka minimalnie minęła słupek. Już jedna z pierwszych akcji w II połowy przyniosła bramkę na 3-0. Przed polem karnym piłkę przyjął Pabian, przełożył ją sobie na lewą nogę i plasowanym strzałem w długi rób pognębił W. Sargę. Najpiękniejszym golem spotkania był bez wątpienia ten z 60 min, autorstwa Pawła Kornio. Młody skrzydłowy dostał dobre podanie od Filoska i uderzył z pierwszej piłki zza pola karnego, piłka odbiła się od poprzeczki, linii bramkowej i zatańczyła w siatce. Miejscowi po 4. bramce pofolgowali rywalom, a ci skrzętnie to wykorzystali. W 67 min rzut karny po faulu na Opryszku wykorzystał Turcza. Raptem 3 min później Turcza tej sztuki nie powtórzył - być może dlatego, że złamał niepisane prawo, mówiące, iż poszkodowany "jedenastek" nie strzela. Tymczasem Majka w 72 min skompletował hattrika, wykorzystując drugi już rzut karny dla swojego zespołu. Krakus mógł jeszcze zdobyć bramkę, sporo świeżości w ofensywne poczynania wnieśli Gądek i Suder, wynik jednak nie uległ już zmianie. (SOWA)
   

Grodzisko Raciechowice - Pcimianka 0-0

Sędziował Tomasz Suś. Żółte kartki: M. Róg, Szablowski. Czerwona kartka Cygan. Widzów 200.

Grodzisko: Ruman - Seweryn, Stelmach, Śliwa, Trychta - Sałaja, Kaletka, Strama, Oleś (46 M. Maj) - Mróz, Stokłosa.

Pcimianka: D. Juszczak - Chmielarczyk (46 Szablowski), Szaporów, Turcza, M. Juszczak - Kiełtyka, Kozak (82 Bryl), Cygan, M. Marszalik - Róg (70 G. Marszalik), Bryl (65 Wróbel).

   Mecz czołowych drużyn był ciekawy, choć nie padły w nim bramki. Więcej okazji mieli gospodarze, dwukrotnie po strzałach Sałai i Stokłosy D. Juszczaka uratowała poprzeczka, Stokłosa wykonywał też rzut wolny pośredni z 4 metrów, ale bramkarz pcimianki spisał się bardzo dobrze. Goście od 31 minuty grali w liczebnym osłabieniu, gdyż rutyniarz Cygan otrzymał czerwoną kartkę. Inicjatywa w tych zawodach zmieniała się, ale żadnej ze stron nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. (PAN)
   

Skalnik Trzemeśnia - Jordan Zakliczyn 4-1 (3-0)

1-0 A. Kania 22, 2-0 M. Jaśkowiec 24, 3-0 A. Kania 44, 4-0 M. Jaśkowiec 50, 4-1 J. Matoga 79.

Sędziował Stanisław Sobór. Zółte kartki: Tylek - G. Nowak, A. Matoga. Widzów 200.

Skalnik: Sroka - Tylek, M. Sawicki, M. Makselon, Bała (67 S. Makselon) - R. Kania, B. Maselon, M. Jaśkowiec, Szydlak (75 Górka), - A. Kania (82 P. Sawicki), Kasprzycki (60 G. Jaśkowiec).

Jordan: Bała - A. Matoga, Ptasiński (70 Gaca), Szlachetka, Wachowski - Czajczyk, Płachta (55 Zając), Nowak (55 J. Matoga), Jurkiewicz, Widła - Baran.

   Mecz na szczycie był nader jednostronny na korzyść lidera, który zniszczył ekipę wicelidera, która wypadła bladziuteńko. Skalnik wystawił do walki optymalny skład, a tacy piłkarze jak Andrzej Kania i Mirosław Jaśkowiec są na tę ligę za silni, co udowodnili zwłaszcza świetną grą w pierwszej połowie, w której obaj dali się konkretnie we znaki bramkarzowi Jordanu. Po strzeleniu czwartego gola lider z Trzemeśni grał już spokojniej, gracze Jordanu zdobyli honorową bramkę i mecz toczył się w spokojnej atmosferze. W końcówce gracze Skalnika zdobyli piątego gola, którego sędzia nie uznał, ale nie miało to już większego znaczenia dla drużyny, która może po mału mrozić szampana z okazji historycznego awansu. (PAN)
   

Tempo Rzeszotary - Okno Plus Libertów 2-0 (1-0)

1-0 Michalik 30, 2-0 Radwański 80.

Sędziował Mieczysław Feret. Żółta kartka Gawęda. Widzów 150.

Tempo: Żurek - Gawęda, Profic, Marcin Sikora, Krzeszewski - Synowiec (62 Mirosław Sikora), Bojko, Orzechowski (65 Radwański), Dudek (72 Burda)- Michalik, Rozpędowski.

Okno Plus: Wątor - Czech (80 Połetek), Grzywa, Białosukna, Bieda (46 Kępa) - Suchan, Figura, Kozela (60 Pokracki), Sikora - Pietrzyk (60 Piwowarczyk), Ziarko.

   Po czterech kolejnych porażkach sytuacja Tempa stała się nieciekawa. Zwycięstwo nad Libertowem zdecydowanie poprawiło nastroje w Rzeszotarach.
   Na początku meczu prowadzić powinni goście. Najpierw w zamieszaniu dobrym refleksem popisał się Żurek, a po chwili Ziarko zamiast strzelać z 10 m, zagrywał przed bramkę do Pietrzyka, a tego uprzedził powracający Marcin Sikora.
   Później już więcej z gry mieli miejscowi. Bramka padła po rzucie rożnym, a skutecznie głową uderzył niezawodny w takich sytuacjach Michalik. Do przerwy oba zespoły nie stworzyły już klarownej sytuacji. Najlepszej nie wykorzystał Synowiec, mijając się z piłką po dośrodkowaniu Orzechowskiego. Goście z kolei zagrażali głównie ze stałych fragmentów.
   W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Miejscowi powinni podwyższyć wynik, ale najpierw w słupek z woleja uderzył Rozpędowski, a następnie po główce Michalika piłka odbiła się od poprzeczki i spadła w okolicach linii bramkowej. W 75 min bliski wyrównania był rezerwowy Pokracki, ale piłka po jego strzale głową minęła lewy słupek. W odpowiedzi w zamieszaniu bramkowym Białosukna nie zrozumiał się z Wątorem i trafił piłką w swojego bramkarza. Piłka następnie odbiła się od Radwańskiego i znalazła się w siatce. (DAR)
   

Sęp Droginia - Mogilany 0-0

Sędziował Rafał Muniak. Widzów 200.

Sęp: Tyrpa - Popek, Malina, Drożdż, Mrowiec - Olszanicki, Leśniak, P. Śzlósarczyk, M. Szlósarczyk (65 A. Szlósarczyk) - Wyroba, Nosal.

Mogilany: Włodarczyk - Niedźwiedź, Tomeczko, Pobrotyn (75 Tuleja), Filipowski - Motyka (65 Karski), Gruchała, Szewczyk, Wojtasik - B. Sarga, M. Sarga.

   Beniaminek z Drogini urwał punkty faworyzowanym Mogilanom i jest to największa niespodzianka tej kolejki. Mecz był niezłym widowiskiem, choć większe brawa za występ należą się gospodarzom. W obu ekipach nie brakowało gwiazd znanych ze stadionów wyższych klas i stworzyli oni niezłe widowisko, w którym zabrakło tylko bramek. (PAN)

1. Skalnik 22 55 61-22

2. Raba 21 46 49-18

3. Jordan 21 45 48-27

4. Mogilany 21 44 56-19

5. Grodzisko 21 33 40-30

6. Opatkow. 21 26 30-38

7. Pcimianka 21 25 35-28

8. Zielonka 21 24 29-36

9. Sęp 22 24 24-47

10. Gdovia 21 23 22-43

11. Tempo 21 22 28-49

12. Krakus 21 19 30-47

13. Pasternik 21 17 27-49

14. Libertów 21 14 21-49

(PAN)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie