Adam Czerwiński: Jestem wszechstronnym biegaczem, ale muszę mierzyć siły na zamiary [ROZMOWA]

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Adam Czerwiński to utytułowany krakowski biegacz i animator lekkoatletyki
Adam Czerwiński to utytułowany krakowski biegacz i animator lekkoatletyki Krzysztof Kawa
Udostępnij:
- Bardzo chciałbym wygrać Bieg Trzech Kopców, bo do tej pory mi się to nie udało, choć startowałem w nim sześciokrotnie – mówi Adam Czerwiński, średniodystansowiec z Krakowa, wielokrotny medalista mistrzostw Polski w biegach na 800 i 1500 metrów, który po latach przerwy wrócił do międzynarodowej rywalizacji na wysokim poziomie, kwalifikując się na tegoroczne halowe mistrzostwa Europy w Toruniu.

Co sprawia, że ciągle czegoś panu brakuje do zwycięstwa w Biegu Trzech Kopców? Trudność trasy, słabsza forma, zbyt mocni rywale?
Moim celem jest walczyć o zwycięstwo niezależnie od tego, jacy rywale pojawiają się na starcie. Ja zawsze próbuję. Najbliżej zwycięstwa w Biegu Trzech Kopców byłem zajmując drugie miejsca przed dwoma i trzema laty, a także w moim pierwszym występie, gdy zabrakło mi sześciu sekund. Ciężko utrzymać formę w okresie jesiennym, gdy startuje się przez tak długi czas od zimy. Można powiedzieć, że staję na starcie Biegu Trzech Kopców resztkami sił. To nie jest mój start docelowy, taki miałem wcześniej. Nie szykuję się do niego na sto procent, ale być może kiedyś siły pozwolą i nadarzy się okazja, by wygrać. Może będzie to kiedyś dla mnie start numer jeden i wtedy błysnę formą. Teraz chciałbym się troszeczkę bawić tym biegiem, cieszyć się z samego faktu, że możemy startować. Nie mam w tym roku na swoim koncie wielu biegów ulicznych czy górskich, więc na pewno to będzie spore przeżycie. W sobotę 2 października, dzień przed startem, będę obchodził 33. urodziny i mam nadzieję, że sprawię sobie prezent.

Jak wyglądały pana tegoroczne występy?
Głównym celem były halowe mistrzostwa Europy. W zeszłym roku postawiłem sobie za cel, żeby awansować na tę imprezę, która odbywała się w Toruniu. Poleciałem na obóz do Kenii, inwestowałem w siebie czas, pieniądze i ten cel osiągnąłem. Później praktycznie cały sezon letni byłem pacemakerem (zawodnik nadający tempo biegu – przyp.) na dużych imprezach zagranicznych. Tam się spełniałem i dopiero teraz mam okazję wystartować w biegach ulicznych, które dają dużą przyjemność. To zupełnie inny świat, inny rodzaj przeżyć i doświadczeń. Wiem, że nie jestem w najwyższej formie, ale rywale też niekoniecznie muszą w niej być. Oni też mogą mieć słabszy dzień i ja postaram się tak rozegrać ten bieg, aby znaleźć się na czele stawki.

Czy gradacja celów w kolejnych sezonach będzie coraz wyższa?
Jeszcze nie zaplanowałem przygotowań do kolejnego sezonu. Minima wynikowe, aby dostać się na duże imprezy, zmieniają się, jest coraz trudniej się na nie kwalifikować, więc będę musiał oszacować swoje możliwości - jak dużo trzeba będzie poświęcić na przygotowania i czy będzie realna szansa się dostać na start. Zawodnik w moim wieku musi mierzyć siły na zamiary.

Osiągał pan największe sukcesy na średnich dystansach. Jaki jest pana ulubiony?
Na stadionie to 1500 metrów, a na ulicy 5000 metrów. Im dystans dłuższy, tym trudniej. Mam dobre życiówki też na 10 000 metrów czy w półmaratonie. Jestem dosyć wszechstronnym biegaczem, potrafię rozłożyć siły w zależności od dystansu, próbuje się na różnych dystansach.

Da się pogodzić start 3 października w Biegu Trzech Kopców z półmaratonem, który odbędzie się w Krakowie 17 października?
Jeśli o mnie chodzi, to mam już zaplanowane wakacje w tym samym terminie co półmaraton, bo kiedyś trzeba odpocząć. Ale jeśli chodzi o zawodników, którzy ten sposób zaplanowali swój kalendarz startów, to jak najbardziej starty w obu biegach się nie wykluczają. Udział w Biegu Trzech Kopców może nawet pomóc przed półmaratonem.

Jest jakiś maraton w pana kolekcji?
Nie, nie, kiedyś był na horyzoncie, ale jednak wróciłem do biegów średnich. Oczywiście będę kiedyś chciał go przebiec. Wiem, że mogę przebiec maraton, ale jeżeli pojawi się na horyzoncie taki cel, to chciałbym zejść poniżej 2 godzin i 30 minut. Taki mam plan. Mam nadzieję, że nie będę tego odwlekał w nieskończoność, aż forma przeminie, ale jeszcze nie planuję w najbliższej przyszłości.

Adam Czerwiński i jego Team

Urodził się 2 października 1988 roku w Wiśniowej. Sukcesy zaczął osiągać już w 2010 roku, gdy zdobył halowe wicemistrzostwo Polski w biegu na 800 metrów, był drugi na młodzieżowych mistrzostwach kraju w Krakowie oraz wywalczył złoto (1500 m) i srebro (800 m) mistrzostw Polski Akademickiego Związku Sportowego w Białej Podlaskiej.

Halowy mistrz Polski na 1500 m w 2012 (Spała) i 2014 roku (Sopot), wicemistrz kraju na 800 i 1500 metrów w hali i na stadionie, brązowy medalista w hali na 1500 m z 2021 roku.

W 2021 roku wystąpił też w halowych mistrzostwach Europy w Toruniu, przygotowując się i kwalifikując do nich bez wsparcia ze strony PZLA.

- To, że tutaj jestem, to dla mnie mega wydarzenie. Duży wyczyn. Pięć lat pracowałem w szkole.  Sam się przygotowywałem, sam byłem dla siebie trenerem. Nie miałem żadnej pomocy z PZLA. Mam dwójkę dzieci. Wielkie wydarzenie, że mogłem tutaj wystąpić – opowiadał przed kamerami TVP Sport po biegu na 1500 m, który nie dał mu przepustki do finału. Wcześniej, 13 lutego tego roku, podczas halowego biegu w Luksemburgu, pobił swój rekord życiowy na tym dystansie po 10 latach przerwy (3.41,20).

Poza tym, że sam biega prowadzi też Adam Czerwiński Team, czyli drużynę sportową, której członkowie startują i osiągają sukcesy w wielu imprezach biegowych.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie