Adam Węgłowski „Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności”, Znak 2018, 316 str.

Włodzimierz Jurasz
Włodzimierz Jurasz
Dla Rzymian seks był piekielnie dobrą zabawą.

Seksualne orgie, obżarstwo, opilstwo i – filozoficzne dysputy. Ale przede wszystkim seks. Tak w powszechnej pamięci zachował się obraz rzymskich orgiastycznych uczt, opisanych chociażby w nader bogobojnym dziele, jakim jest Sienkiewiczowskie „Quo vadis?”. Obraz prawdziwy, co potwierdzają historycy. „Dla Rzymian seks był piekielnie dobrą zabawą” – pisał brytyjski badacz Brian J. Ford, którego przywołuje Adam Węgłowski w interesującej i – nie da się ukryć – skandalizującej książce poświęconej erotycznym i seksualnym (to duża różnica) obyczajom starożytnych.

Obyczajom do dziś wielu ludzi fascynującym. Weźmy chociażby to, co pozostało po zniszczonych wybuchem Wezuwiusza Pompejach – na odkopanych murach zachowało się wiele nader dosadnych scen. Trudno więc się dziwić, że w 2014 roku pewien Francuz i towarzyszące mu dwie Włoszki wdarli się nocą do ruin pompejańskiego domu publicznego, by sprawdzić, czy ta sceneria wzmocni w jakiś sposób ich doznania…

Starożytni rzeczywiście byli, jakby to się rzekło dziś, bezpruderyjni. Nie bez powodu to wtedy zrodziły się takie pojęcia (i zjawiska…), jak kompleks Edypa czy kompleks Elektry. Oczywiście ta bezpruderyjność dotyczy nie tylko Rzymian. W fundamentalnym dla dziejów starożytnej filozofii dziele Diogenesa Laertiosa „Żywoty i poglądy słynnych filozofów” przeczytać można chociażby o legendarnym wręcz skandaliście, reprezentancie szkoły cyników, Diogenesie z Synopy, który swoje praktyki autoerotyczne odprawiał w miejscach publicznych, narzekając: żeby tak jeszcze głód dało się zaspokoić pocieraniem żołądka…

Albo weźmy mitycznego Achillesa, będącego dla starożytnych Greków wręcz ideałem i wzorcem do naśladowania. Jak pisze Adam Węgłowski „wedle dramaturga Ajschylosa po śmierci Patroklosa [pod Troją] Achilles wzdychał za jego udami”. Ale to nie koniec. „Heros biseksualistą? Tak byśmy go dzisiaj określili.

Jednak psychoseksualny świat Achillesa był dużo bardziej skomplikowany. Pięknego trojańskiego księcia Troilosa achajski bohater pojmał i zgwałcił, doprowadzając do jego śmierci. A po zabiciu królowej Amazonek Pentezylei wielki wojownik… niemal od pierwszego wejrzenia zakochał się w jej uderzająco pięknym, martwym ciele” – pisze autor. Resztę wywodu z poczucia przyzwoitości pominę.

Trudno się dziwić, że przy takich wzorcach życie starożytnych ogniskowało się wokół seksu w różnych jego odmianach. Wywoływało to zresztą niepokojące skutki społeczne. Znów oddajmy głos Węgłowskiemu: „Galen, rzymski lekarz greckiego pochodzenia z II wieku n.e. twierdził, że wielu młodych mężczyzn zapadło na poważne choroby, bo nazbyt szybko poznali cielesne uciechy. A nie powinni tego robić wcześniej niż po osiągnięciu dojrzałości, czyli po czternastym roku życia”.

Czy po lekturze tej książki ktoś jeszcze odważy się skrytykować współczesną obyczajowość?

Adam Węgłowski „Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności”, Znak 2018, seria „Ciekawostki historyczne”, 316 str.

ZOBACZ KONIECZNIE:

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie