aDaSie nie krytykują. Zakasują rękawy i poprawiają miasto

Małgorzata Mrowiec
Agata Bloswick. W tle mural na bloku komunalnym przy Borkowskiej, dzieło jego mieszkańców i aDaSiów FOT. ANNA KACZMARZ
Aktywni krakowianie. To dzięki nim donice przed biblioteką wypełniły: kosodrzewina, poziomki, pomidory. aDaSie zdzierali nielegalne reklamy z krakowskich latarni. Pozbyli się bazgrołów na osiedlu. Wciąż pokazują, że można skutecznie zmieniać nasze miasto na lepsze.

Nie są zarejestrowani jako organizacja. Nie mają zebrań, prezesów, segragatorów ze sprawozdaniami. Ilu ich jest? Tylu, ilu akurat działa. Krakowska inicjatywa aDaSie ma niecałe dwa lata. Stronę w internecie prowadzi i nowe akcje wdraża jedna osoba: Agata Bloswick. A zaczęło się od tego, że miała wolny dzień w pracy na działania charytatywne.

- Moja firma mówi: zrób coś, i daje na to jeden dzień w roku. Rok wcześniej zapisałam się jako potencjalny dawca szpiku. Ale to była akcja pasywna, pobrali mi próbkę, i tyle - wspomina Agata. Kolejnego roku, w 2013, stwierdziła, że trzeba zrobić coś aktywnego.

Wtedy akurat przeprowadziła się na Kliny. Zauważyła, że sklepy są tam wysmarowane sprayem, potwornie zniszczone. Spożywczak, piekarnia, fryzjer... Uznała, że trzeba coś z tym zrobić - zebrać mieszkańców, wspólnie zamalować. Od tego się wszystko zaczęło. Z grupą ludzi - znajomi, przypadkowi mieszkańcy, ktoś z rady dzielnicy - zamalowali pseudograffiti. Farby były takie, jakie wyciągnęli z piwnic, głównie biała, do tego żółta, którą ktoś podarował.

Kilka miesięcy później na imprezę do Krakowa przyjechał znany grafficiarz. Agata zapytała, czy nie pomalowałby jednej ściany na kolejnym sklepie na Klinach. Odpowiedź brzmiała: będę za piętnaście minut. Namalował ptaszka, jest tam do dziś i ściana pozostaje nietknięta, bez bazgrołów.

- Kiedy wzięli się za to sąsiedzi, nagle problem się rozwiązał i nie powraca. To nas zainspirowało. Wszyscy ze sklepów wcześniej nam mówili, że nie ma sensu walczyć, że wandale znów wrócą, nie da się. A my pokazaliśmy, że da się! Tak powstała nazwa - opowiada Agata.

Jest 33-latką, rodowitą krakowianką. Skończyła chemię na UJ, robi doktorat, pracuje zdalnie w amerykańskiej firmie farmaceutycznej. Odpowiada w niej za badania leków przed wprowadzeniem na rynek. Ma całe pokłady energii. Sympatyczna, pozytywnie nastawiona, sprawnie działająca.

I takie też są aDaSie. Nigdy nie krytykują wprost, ich akcje biorą się z entuzjazmu i niezgody na bylejakość, zaniedbane otoczenie, zaśmieconą wspólną przestrzeń. Zawsze jednak zastanawiają się, co można w danym miejscu poprawić, a nie wytykają, że tutaj ktoś zawalił. Zakasują rękawy i sami zabierają się do roboty. Dzięki temu nie zrażają sobie nikogo i już doczekali się tego, że urzędnicy zwracają się do nich o konsultacje w projektach urządzenia określonej przestrzeni.

aDaSie skrzykują się przez internet. I każdy może aDaSiem zostać. Ciągle pojawia się ktoś nowy i rodzą się nowe pomysły. Ta nieformalna grupa dotąd m.in. już oczyszczała latarnie z porozklejanych reklam i urządziła akcję malowania muralu na bloku komunalnym na os. Kliny, wraz z jego mieszkańcami. W jedną z sobót czerwca tego roku 25 aDaSiów obsadziło puste donice stojące wzdłuż budynku Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej przy ul. Rajskiej. Jedni wykopali coś z ogródka, inni wydali po kilka złotych na rośliny. Do donic trafiły: kosodrzewina, begonie, aksamitki, trzmielina, poziomki, a nawet pomidory i bazylia. Potem, kto mógł, pilnował podlewania.

- Wiem, że np. wielkich, szpecących billboardów z hotelu Forum nie jestśmy w stanie zlikwidować. Zajmujemy się drobnymi sprawami, które można rozwiązać bez wielkiego budżetu, bez wielkiej kampanii - mówi Agata Bloswick.

Hasłem aDaSiów jest wziąć sprawy w swoje ręce. Nie chcą być skrzynką zażaleń i grupą interwencyjną na wezwania. Mówią: jeśli coś ci przeszkadza, to już jest pierwszy krok do sukcesu, jeżeli coś w otoczeniu cię drażni i chcesz coś z tym zrobić, to zadziałaj, ustal dzień i godzinę, a my pomożemy ci przeprowadzić akcję. Sprawdza się.

aDaSie realizują poprzez swoje akcje jeszcze jeden cel: zwracają uwagę na to, co trzeba i można zmieniać. Agata Bloswick przekonuje, że warto się zaangażować i nie trzeba na to wcale dużo czasu i pieniędzy: to średnio dwie godziny tygodniowo, tyle co oglądanie serialu. Akcje aDaSiów są też niskobudżetowe: wkład uczestników to zaledwie kilka do kilkunastu złotych.

Komentarz. Pokazują, jakie są potrzeby krakowian
Anna Szybist, radna miasta Krakowa (PO)

Samo hasło „aDaSie” jest genialne! Dlatego że często mówi się, iż czegoś w Krakowie albo w Polsce nie da się zrobić. A właśnie się da i ci, którzy się angażują w tę inicjatywę, dobrze to udowadniają. Potrafią namówić ludzi, żeby wspólnie sadzili kwiaty, a jeszcze sami je przynieśli, by upiększyć jakąś ulicę, albo żeby posprzątali teren wokół swoich domów. To jest dowód na to, że naprawdę da się skrzyknąć mieszkańców w dobrej sprawie, a oni robią to też w fajny i miły sposób, więc ludzie po prostu za nimi idą. I to jest bardzo skuteczne. Czy urzędnikom udałoby się tak skrzyknąć ludzi i sprawić, żeby im się chciało? aDaSie też świetnie pokazują, jakie są potrzeby mieszkańców, te na mniejszą skalę. Idąc za nimi, można po prostu pomagać mieszkańcom tak, jak naprawdę by tego chcieli. Ja z tego korzystam właśnie w ten sposób. (MM)

malgorzata.mrowiec@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3