Afera finansowa w Krynicy - lecą głowy, długi na ponad milion złotych

Paulina Padzik
Paulina Padzik
Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdrój
Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdrój Damian Radziak
Muzycy z Wiener Solisten Orchester, którzy wystąpili w sierpniu na 52. Festiwalu im. Jana Kiepury, do tej pory nie otrzymali honorariów. Do sądu trafił pozew z wezwaniem do zapłaty, a dyrektor krynickiego Centrum Kultury właśnie stracił stanowisko. Okazało się, że instytucja ma milion złotych długu.

Dzisiaj urząd burmistrza Krynicy-Zdrój objął Piotr Ryba. Tego samego dnia dyrektor Centrum Kultury Wojciech Król został zwolniony, zarządzeniem byłego burmistrza Dariusza Reśki. To - jak wiele wskazuje- konsekwencja afery finansowej, związanej z niewypłaceniem honorariów muzykom orkiestry wiedeńskiej. I innym artystom.
- Po wstępnym zapoznaniu się z dokumentacją, okazało się, że Centrum Kultury zalega z różnymi wypłatami na kwotę miliona złotych - mówi nam burmistrz Ryba.

W czasie trwającego 8 dni festiwalu muzycy z Wiednia dali dwa koncerty i dwa występy solistek. Honoraria, opiewające na ponad 100 tys. złotych, miały być wypłacone do końca sierpnia bieżącego roku. Najpierw termin wypłaty prolongowano do 15 października. - Drugą prolongatę dostaliśmy mailem. Wypłatę honorariów przedłużono do 10 listopada - mówi Piotr Gładki, dyrektor artystyczny, założyciel i dyrygent wiedeńskiej orkiestry. I tego terminu nie dotrzymano. Nowy wyznaczono na 30 stycznia przyszłęgo roku.

Kilka dni temu, muzyk zamieścił na Facebooku apel do organizatorów krynickiego Festiwalu, by wypłacili należne 51 osobom honoraria. W poście tłumaczył się swoim muzykom, że nie może zapłacić im pieniędzy, bo ich nie otrzymał. Apel to wynik bezradności Piotra Gładkiego, który z krynickim Centrum Kultury negocjuje od września. Gładki otrzymał od dwójki swoich muzyków pozwy z wezwaniem do zapłaty. - Pozwy od artystów są zupełnie zrozumiałe, ludzie domagają się wynagrodzenia za wykonaną pracę - mówi Gładki, dyrygent i wybitny skrzypek, i dodaje, że nie jest winny zaistniałej sytuacji.

Płonne nadzieje
Honoraria, zgodnie z umową zawartą między stowarzyszeniem Austriacko-Polskiego Towarzystwa Muzycznego (któremu podlega wiedeńska orkiestra) i krynickim Centrum Kultury, miały być wypłacone do końca sierpnia.

W połowie września, gdy pieniędzy ciągle nie było, Piotr Gładki skontaktował się z organizatorami. To wtedy usłyszał odpowiedź, że termin wypłaty został wydłużony do 15 października. - Stwierdziłem, że możemy poczekać ten miesiąc. Myśląc, że mamy do czynienia z wieloletnim festiwalem, o bogatej tradycji, nie przypuszczałem, że nastąpią jakieś problemy, związane z płatnością - opowiada dyrygent. - Taka sytuacja zdarzyła się drugi raz w mojej 45-letniej karierze muzycznej - dodaje rozgoryczony.

Ale pieniądze nadal nie dotarły do wiedeńskich muzyków. Wtedy dwójka z nich straciła cierpliwość i poprzez pośredników prawnych wystąpiła z pozwem do dyrektora Gładkiego o wypłatę należnych honorariów do 26 i 30 listopada. - Rozważamy, żeby zapłacić tym osobom z pieniędzy Austriacko-Polskiego Towarzystwa Muzycznego, bo koszty ewentualnego procesu mogą być ogromne - tłumaczy Gładki. I dodaje, że jedna z solistek mieszka w Japonii - można się zatem domyślać, że kwota, jaką zapłaciłoby stowarzyszenie za prowadzenie procesu, byłaby astronomiczna.

Zespół czuje się podwójnie poszkodowany, bo zrezygnował z tantiemów za transmisje telewizyjne. Tymczasem koncert emitowano już kilka razy. - A my nadal nie mamy za to pieniędzy. To niewiarygodne! - oburza się dyrygent.

Coraz więcej problemów
To nie koniec historii. Piotr Gładki zaznacza, że muzycy z Wiener Solisten Orchester jeszcze przed koncertem na Festiwalu im. Jana Kiepury, musieli wyłożyć sporo pieniędzy z własnych kieszeni. Byli pewni, że zaraz po występie zostaną im zwrócone. Sama kwota za samolot z Japonii do Polski to około 1700 euro. Są i inne koszty. - Jako stowarzyszenie, w związku z festiwalem, musieliśmy zorganizować też materiał nutowy, który wypożycza się z różnych wydawnictw. To nas kosztowało ponad 3 tys. euro, a tych pieniędzy nikt nam nie dał - mówi Gładki.

Problemów przybywa z każdym dniem. Stowarzyszenie wystawiło krynickiemu Centrum rachunek za występy solistek oraz koncerty orkiestry w bieżącym roku. Od rachunków został już odprowadzony podatek. Teraz, żeby uniknąć problemów fiskalnych, księgowa musi wycofać poprzedni rachunek, powinien nastąpić zwrot odprowadzonego już podatku, a w kolejnym roku procedura będzie musiała potoczyć się od nowa.

Prośby Piotra Gładkiego do krynickiego Centrum Kultury o wypłacenie honorariów nie odnosiły skutku, jak rzucanie grochem o ścianę. - Jedyną odpowiedzią, jaką otrzymałem, było oświadczenie na piśmie, że Centrum Kultury nie dysponuje takimi środkami - opowiada Gładki. Zdecydował się więc w końcu na pozwanie organizatorów. Na razie jest to wezwanie do zapłaty w postępowaniu nakazowym, w którym zawarto dwa warunki - prócz honorariów, instytucja pokryje także koszty podróży oraz zapłaci odsetki, należne za opóźnienia.

Krynickie Centrum Kultury zapowiedziało, że do końca stycznia muzycy otrzymają wypłatę. - Chcemy tę sprawę wyjaśnić polubownie, nikt z nas nie ma czasu na chodzenie po sądach. Ale organizatorom też powinno na tym zależeć - mówi Gładki.

Wizerunkowa porażka
Nie da się nie zauważyć, że Krynickie Centrum Kultury takim działaniem strzela sobie w stopę. Festiwal im. Jana Kiepury to impreza rozpoznawalna w kręgach kulturalnych na całym świecie. Echa afery finansowej wyszły już daleko poza Polskę. - 53. festiwal też się odbędzie, tylko która instytucja da na to pieniądze, widząc to, co dzieje się teraz? Współczuję organizatorom kolejnej edycji, skoro ta jeszcze nie została zamknięta - twierdzi Gładki.

Chcieliśmy zapytać byłego burmistrza Dariusza Reśkę, który sprawował urząd w trakcie festiwalu i kilka miesięcy po nim, jak afera finansowa wpłynie na wizerunek miasta. I jakie urząd ma plany, by zapobiec ewentualnym szkodom wizerunkowym. Burmistrz nie odpowiedział na nasze pytania, zalecając kontakt z organizatorami festiwalu.

Wojciech Król nie odbiera telefonu, a informacji, dotyczących afery finansowej nikt inny nie chce nam udzielić. Zwróciliśmy się więc do nowego burmistrza, Piotra Ryby. - Zostaje nam przywrócenie wiarygodności Krynicy, jako rzetelnego partnera do rozmów - mówi . Organizacja wydarzenia to coroczny wydatek rzędu 3 mln złotych. - Musimy zastanowić się, jak obronić festiwal jakościowo, a jednocześnie przestać obciążać gminę taką kwotą. Być może w przyszłości festiwal będzie trwał 4-5 dni, zamiast 8 - dodaje nowy burmistrz.

Co się stało z pieniędzmi?
Miasto przy organizacji festiwalu korzysta z dofinansowania sponsorów. Tegoroczne opóźnienia w wypłacie honorariów są ponoć spowodowane niewywiązaniem się partnerów z umów finansowych. - Na kilka miesięcy przed festiwalem szumnie ogłaszano, że Centrum Kultury dostało dofinansowanie z Ministerstwa Kultury w wysokości półtora miliona złotych. Co się stało z tymi pieniędzmi? - pyta bezradnie Gładki. - Pijalnia, w której odbywa się impreza, mieści ponad tysiąc osób, a wszystkie bilety przecież sprzedano - dodaje.

Problem honorariów zdarzył się w historii Festiwalu im. Jana Kiepury nie po raz pierwszy. W 2013 roku Alicja Węgorzewska, słynna śpiewaczka operowa, również nie otrzymała wynagrodzenia za występ na krynickiej imprezie. Pełniła wtedy funkcję dyrektora artystycznego festiwalu. - Z prawdziwą przykrością słyszę, że sytuacja powtarza się kolejny raz - mówi. - Festiwal przez lata pracował na obecną renomę. Bardzo łatwo jest zepsuć sobie opinię, dużo gorzej jest ją później odzyskać - dodaje.

Na wypłatę honorariów czeka 47 muzyków, dwóch dyrygentów i dwójka solistów. Jednak prócz członków wiedeńskiej orkiestry, w kolejce po pieniądze od krynickiego Centrum Kultury zapewne ustawi się jeszcze wiele osób.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Black Friday: okazja czy ściema?

Wideo

Materiał oryginalny: Afera finansowa w Krynicy - lecą głowy, długi na ponad milion złotych - Gazeta Krakowska

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Muzycy

Odkąd przewodniczącą rady programowej Festiwalu Kiepury w Krynicy jest była kucharka i hostelarka nie mająca pojęcia o muzyce, a pchająca się do zarządzania operą, niejaka mgr Elżbieta Gładysz, odtąd z festiwalu zrobiło się WIELKIE G...no

C
Cbs

Tera czekac na forum zarobimy

S
Szan. Pan. Pochodzenie

Nic wiecej lepiej..... No

G
Gość

Oni maja kase, ze hej!

z
z branży

Jakże często się zdarza tak, że dyrektorami zostają tzw. swoi. Dlatego że fachowcy nie pozwolą sobą kierować ręcznie . Takich władza w gminach i miasteczkach nie lubi. Taki dyr. winien być wywalony po miesiącu od festiwalu.Działał na szkodę instytucji w więc podpada pod KK. Skąd go wzięli ?
Nie miał pokrycia - należało część imprez odwołać. Amatorka i totalna kompromitacja.

r
rl

panie minister zrob pan cos

Dodaj ogłoszenie