18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Agnieszka jest zadziorna, Urszula bardzo pracowita

Redakcja
Fot. Andrzej Banaś
Fot. Andrzej Banaś
ROZMOWA. WOJCIECH FIBAK, najwybitniejszy polski tenisista w historii, ocenia miniony rok i snuje prognozy na obecny. - Doceńmy to, co osiągnęły siostry Radwańskie. A jeśli chodzi o Jerzego Janowicza, to wisi nad nim ogromny ciężar - mówi.

Fot. Andrzej Banaś

- Dawno nie mieliśmy tak dobrego roku w tenisie. Agnieszka Radwańska jest czwarta na świecie, Jerzy Janowicz zakończył sezon na 26. miejscu.

- To był wyjątkowy rok, ale jednak ciągle możemy mówić przede wszystkim o Agnieszce Radwańskiej. Zagrała w finale Wimbledonu, wygrała w Miami, Dubaju - to naprawdę są wspaniałe osiągnięcia. Agnieszka potwierdziła swój wielki talent, o którym trąbię od lat, a jakiś czas temu mało kto w nią wierzył. Od czasu, gdy zaczęła jeszcze bardziej profesjonalnie podchodzić do tenisa, od momentu, kiedy pojawił się trener Tomasz Wiktorowski i nadal pomaga jej ojciec, "Isia" gra na miarę swego talentu. Nie można oczywiście pominąć Janowicza, ale trzeba jednak pamiętać, że to były dwa turnieje - trzecia runda Wimbledonu i finał w Paryżu. Przypomnę, że Łukasz Kubot w 2011 roku był w czwartej rundzie na londyńskiej trawie.

- Janowicza już okrzyknięto Pana następcą!

- Tak pewnie twierdzi większość naszego społeczeństwa, ale dla ostudzenia emocji, zanim Jerzyk będzie numerem jeden na świecie, chciałbym tylko podać dwa przykłady. Pierwszy, to mój. Grałem w 33 finałach cyklu ATP, w tym w wielu prestiżowych turniejach i nigdy nawet nie otarłem się o "1" w rankingu. A drugi, to Ivan Lendl, opiekujący się Andy Murrayem. Jak skwitował zapytanie, czy Janowicz może zostać numerem 1? Odparł, że w Polsce to tak, bo kogo tam jeszcze macie? Kubota? To Janowicz ma szansę go przeskoczyć w rankingu. Męski tenis jest o wiele bardziej konkurencyjny niż kobiecy, dlatego w nim trudniej przebić się na szczyt. W tenisie kobiet były przypadkowe liderki, u panów to się zdarza bardzo rzadko, jak to było z Austriakiem Thomasem Musterem i Chilijczykiem Marcelo Riosem.

- To znaczy, że Jerzyk nie ma na**nic więcej szans?**

- Zawsze wierzyłem w Jano- wicza, mówiłem o tym w wy- wiadach. Już trzy lata temu przewidywałem, że będzie w czołowej "30" rankingu. Dawałem za przykłady Johna Isnera, Ivo Karlovicia. Skoro oni mogli przebić się tak wysoko, to dlaczego nie Janowicz? Ma teraz dużą szansę na awans do "20", ale z czołową "10" rankingu będzie już trudniej.

- Po**tym, co się działo wokół Janowicza, widać jak bardzo tęsknimy zasukcesami wmęskim tenisie.**

- Tak to już jest nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, że naszą dyscyplinę bardziej ciągną sukcesy mężczyzn niż kobiet. Przy całym szacunku dla gry pań, poprzeczka dla tenisistów pod względem poziomu jest zawieszona znacznie wyżej. Ciągle trzeba uważać, bo w przypadku Janowicza to był tylko jeden turniej, za sprawą którego zanotował taki skok. Za ileś lat nikt nie będzie o tym pamiętał, że impreza w Paryżu była specyficzna. Czechosłowak Jan Kodes wygrał w 1973 roku Wimbledon i nikt mu tego nie odbierze. Jednak mało kto pamięta, iż wtedy ze względu na bojkot zawodowcy nie wystąpili. W finale pokonał Aleksandra Metreweliego ze Związku Radzieckiego, który wcześniej też tak daleko nie zaszedł. (Kodes i Metreweli grali też w Katowicach na kortach Baildonu - przyp. red.). Podobnie w paryskim turnieju - za kilka lat zapomni się, że Roger Federer się wycofał, Novak Djoković myślał już o masters w Londynie, tak samo jak Murray. W meczu Janowicza ze Szkotem o wszystkim zdecydowała jedna piłka. Murray trochę nonszalancko nie wykorzystał punktów meczowych, myślał, że mecz ma w kieszeni. Nie zagrał na 100 procent pod względem taktycznym. Nagle się okazało, że ten Jerzyk mu "fika", wygrał tie-breaka. W trzecim secie Mu- rray zaczął już myśleć o mas- ters. Na dodatek styl Janowicza odbiera rywalom chęć do gry, potrafi ich zdeprymować. Janko Tipsarević nie miał żadnej poważnej kontuzji. On zszedł z kortu, bo miał po prostu dosyć.
- Czyli trzeba wziąć poprawkę na**wynik Janowicza wturnieju wParyżu?**

- Trochę się boję o to, jak Jerzyk będzie sobie radził na wolniejszych kortach, z wyższym odbiciem piłki, w pięciosetowych meczach, w grze przy wietrze, w słońcu, czyli w innych warunkach niż w Paryżu. Gdyby Janowicz spotkał się teraz w Australian Open z Kubotem w pierwszej rundzie, kto byłby faworytem? Kubot - 74. rakieta świata, a Janowicz 26. Uważam, że szanse są wyrównane, pół na pół. Takich Kubotów jest na świecie 70, a nawet 100, bo poziom mamy bardzo wyrównany. Oni wszyscy będą chcieli teraz wygrać z Janowiczem. Gdyby ten mecz odbył się trzy miesiące temu, postawiłbym na Kubota, bo Janowicz zagrałby w roli outsidera. W tej chwili to Jerzyk jest faworytem i cała Polska oczekuje od niego zwycięstw.

- Wróćmy do**Agnieszki Radwańskiej. Co Pan myśli ojej starcie wigrzyskach olimpijskich? **

- Agnieszka jest zadziorna i ambitna, dała z siebie wszystko, chciała wygrać, pech chciał, że szybko odpadła i potem tak, a nie inaczej zareagowała. To nie jest osoba, która będzie nam pokazywała pokorę i łzy. W końcu pod naciskiem różnych osób, m.in. moim, wyjaśniła swoje zachowanie. Poleciałem do Londynu, aby komentować jej mecze i miałem nadzieję, że Agnieszka dotrze przynajmniej do półfinału. Przecież właśnie na londyńskiej trawie zagrała w finale Wimbledonu. Julia Goerges miała jednak mecz życia. Radwańska mogła wygrać w dwóch setach, również w trzech, ale przegrała. To dla mnie też był cios, byłem bardzo przybity. Bardzo żałuję, bo tenis z igrzysk pokazywała TVP, gdyby Agnieszka wypadła lepiej, mielibyśmy z 3-4 miliony ludzi przed telewizorami. A tak dalej nieoficjalnym telewizyjnym rekordzistą w Polsce jest mój finał masters w 1976 roku. Oglądało ten pojedynek z 20 milionów osób, ale wtedy nie było też tylu atrakcji (śmiech).

- W**Katowicach wkwietniu zapowiada się nam atrakcja wpostaci turnieju WTA. Dobrze, że mamy taką zawodową imprezę? Obawiam, że będzie problem z**wypełnieniem trybun Spodka.

- Podstawą jest obecność Agnieszki. Można się spodziewać Karoliny Woźniackiej, Uli Radwańskiej. Dla katowickiego turnieju najlepsza jest nawierzchnia z mączki, bo wtedy impreza w Spodku będzie rozpoczynała sezon kortów ziemnych. Przed turniejem w Stuttgarcie wiele tenisistek przyjechałoby do Polski, aby już trenować pod kątem występów w Niemczech, a potem w Madrycie, Rzymie i w Paryżu na Roland Garros.

- Organizatorzy turnieju w**Spodku informują, że będą tam korty ziemne.**

- To jest świetna wiadomość! Jeśli byłby to kolejny turniej na twardej nawierzchni, to pewne, że Agnieszka nie zagra, bo po startach w USA jej kolana i plecy będą mocno nadwyrężone. Zresztą po co w kwietniu grać na twardych kortach, skoro pora zacząć przygotowania do mączki? Turniej w Katowicach byłby dla niedobitków, dla dziewczyn, którym nie powiodło się we wcześniejszych startach, niewiążących specjalnych planów ze Stuttgartem.
- Jak, według Pana, będzie wyglądał polski tenisowy nowy rok?

- Na początku mijającego roku, a potem po Wimbledonie typowałem, że Agnieszka zakończy sezon na czwartym miejscu. Oczywiście, wyczynu Janowicza nikt nie mógł przewidzieć, bo kto przypuszczał, że przez jeden turniej odnotuje taki skok w rankingu? Nawet on sam tego nie brał pod uwagę, bo jadąc do Paryża, chciał przebić się przez eliminacje i zagrać 1-2 mecze w turnieju głównym. Jerzykowi życzę, aby utrzymał obecne miejsce na koniec przyszłego roku. Wbrew pozorom, to jest bardzo pozytywne życzenie. On dostał teraz taki darmowy kredyt do następnego turnieju w Paryżu. Do paryskiej imprezy powinien być na 14.-18. miejscu w rankingu, bo będzie miał punkty zdobyte w hali Bercy w 2012 roku. Trzeba pamiętać, że jeżeli będzie czternasty przed Paryżem i przegra tam już w drugiej rundzie, wtedy spadnie aż w okolice 50. miejsca. Jerzyk dostał więc kredyt, ale jednocześnie wisi nad jego głową ogromny ciężar. W tej chwili on tego nie czuje, ale będzie inaczej, gdy będzie się zbliżała jesień. Dlaczego? Bo ta ilość punktów, jak za jeden turniej, jest wręcz porażająca. Trzeba więc najlepiej wykorzystać cały rok, ciułać punkty, aby przed Paryżem być jak najwyżej. Wszystko po to, aby presja przed tym turniejem nie była tak wielka, żeby ewentualnie nie spaść za daleko. Trudno założyć, że Janowicz będzie znów w finale lub w półfinale francuskiego turnieju. Organizatorzy staną na głowie, żeby nie powtórzyły się tegoroczne historie z Federerem, Djokoviciem, Murrayem, Del Potro czy Berdychem. To była porażka tego terminu imprezy, a Janowicz to znakomicie wykorzystał.

- A**nasze panie? **

- Oprócz Agnieszki, która pozostanie w ścisłej czołówce, liczę też na Urszulę Radwańską. Nie ma takiego talentu jak siostra, ale ma potencjał. Jest bardzo pracowita. Proszę zauważyć, że Ula zajmuje 31. miejsce na świecie, Janowicz 26., a o niej jest cicho! Natomiast Jerzyka już ogłoszono moim następcą (śmiech). Doceńmy też to, co osiągnęła młodsza z sióstr Radwańskich i obserwujmy również jej postępy.

- Agnieszka chciałaby zostać numerem 1 na świecie i wygrać turniej Wielkiego Szlema.

- To dobrze, że stawia sobie takie cele. Oczywiście, życzę jej tego z całego serca. Ponieważ rozmawiamy o tym, jak zakończy się dla polskiego tenisa 2013 rok, to w przypadku Agnieszki stawiam na 3.- 4. miejsce w rankingu kończącym następny sezon.

Rozmawiał Tomasz Kuczyński

RADWAŃSKIEJ NA ANTYPODACH NIESTRASZNY NAWET DESZCZ

Krakowianka awansowała do półfinału turnieju w Auckland bez straty seta

Najwyżej rozstawiona Agnieszka Radwańska bez straty seta awansowała do półfinału turnieju WTA Tour na twardych kortach w nowozelandzkim Auckland (pula nagród 235 tys. dolarów). Polska tenisistka pokonała Rosjankę Jelenę Wiesninę 6:3, 6:3. To trzeci mecz wygrany przez 23-letnią krakowiankę w sezonie i to bez straty seta. Tym razem do zwycięstwa potrzebowała godziny i 20 minut, podczas których zaserwowała osiem asów i miała jeden podwójny błąd (rywalka, odpowiednio, jeden i dwa). W sumie trzykrotnie przełamała podanie 68. w świecie Wiesniny, a sama obroniła oba "break pointy". Gdy Rosjanka prowadziła w drugim secie 2:1, na blisko dwie godziny grę przerwano w wyniku ulewnych opadów deszczu. - Wiem, że przeciwko Wiesninie trzeba grać bardzo dobrze od pierwszego do ostatniego punktu i to w każdym secie. Cieszę się, że udało mi się dziś zaprezentować swój najlepszy tenis - oceniła po meczu Radwańska. Był to czwarty pojedynek tych tenisistek, a po raz trzeci lepsza okazała się Polka. W półfinale zmierzy się z 70. w rankingu światowym Amerykanką Jamie Hampton. Pokonała ją we wszystkich trzech dotychczasowych spotkaniach: w 2011 r. na "cegle" w Stuttgarcie 6:0, 6:1; a także w ubiegłym sezonie na twardych kortach w Indian Wells 6:3, 4:6, 3:0 i krecz oraz w Tokio 6:4, 6:3. Prowadząca w rankingu Białorusinka Wiktoria Azarenka spotka się z Amerykanką Sereną Williams w półfinale turnieju WTA Tour na twardych kortach w australijskim Brisbane (z pulą nagród 1 mln dolarów).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie