Alfa pnie się w górę

JB
W czwartej kolejce rundy wiosennej IV grupy A-klasy w Wałkach doszło do pojedynku, w którym zmierzyły się zespoły walczące o utrzymanie się w tej klasie rozgrywkowej. Zajmujący 12 lokatę w tabeli zespół miejscowego Sokoła, podejmował plasującą się tuż za nim drużynę Alfy Siedliska.

W meczu A-klasy

   Był to zatem przysłowiowy pojedynek za sześć punktów. Gospodarze nie wykorzystali atut uwłasnego boiska i ulegli Alfie 0-3. Dzięki tej wygranej podopieczni trenera Władysława Hołdy podtrzymali swoje nadzieje na utrzymanie się w lidze.
   Jarosław Opałka (grający trener Sokoła):
   - Chyba nie takiego wyniku spodziewał się Pan w tak ważnym meczu?
   - Rozegraliśmy jedno ze słabszych spotkań, dotyczy to zwłaszcza naszej gry w obronie. Mecz w pewien sposób ustawiły pierwsze dwie bramki zdobyte przez rywali tuż przed przerwą. Padły one po błędach naszego bramkarza, stąd w drugiej połowie dokonałem zmiany na bramce. Niestety strat nie udało się już odrobić.
   - Już w trakcie meczu mieliście ogromne pretensje do arbitra. Z czego one wynikały?
   - Uważam, że sędzia po prostu wygrał mecz drużynie gości. W dwóch przypadkach nie podyktował dla nas ewidentnych rzutów karnych. Najpierw po zagraniu piłki ręką w polu karnym przez jednego z obrońców Alfy, a następnie po faulu, który miał miejsce również w polu karnym. Moim zdaniem sędziowanie było zatem jednostronne.
   - Czy ta porażka oznacza, że Sokół przestaje liczyć się
w walce o utrzymanie?
   - Po tej porażce nasze szanse na utrzymanie zmalały do minimum i wynoszą teraz zaledwie kilka procent. Mogę obiecać, że będziemy walczyć do końca w każdym kolejnym meczu. Jednak o utrzymanie się w lidze będzie niezmiernie ciężko.
   Władysław Hołda (trener Alfy):
   - Czy wynik jest odzwierciedleniem tego, co działo się na boisku?
   - Wynik mówi sam za siebie. Na boisku mieliśmy zdecydowaną przewagę, czego efektem były trzy strzelone bramki. Chłopaki podeszli do tego meczu bardzo ambicjonalnie, zdawali sobie bowiem sprawę, że jest to nasz bezpośredni rywal w walce o utrzymanie, a w takich meczach punkty liczą się podwójnie. Cieszy zwycięstwo i fakt, że zawodnicy zrealizowali przedmeczowe założenia taktyczne.
   - Gospodarze mieli ogromne pretensje do pracy sędziów. Jak Pan skomentuje ich postawę?
   - Muszę podkreślić bardzo poprawne sędziowanie ekipy z Brzeska. Dziwi mnie natomiast zachowanie niektórych zawodników drużyny Sokoła, którzy więcej uwagi poświęcali faulowaniu oraz dyskusjom z arbitrem niż grze na boisku.
   - Losy meczu rozstrzygnęły się praktycznie już chyba przed przerwą?
   - Uczulałem moich zawodników, aby po każdym stałym fragmencie gry szli na dobitkę. Właśnie po dwóch precyzyjnie uderzonych rzutach wolnych bramkarz gospodarzy nie opanował piłki i jego błędy udało nam się wykorzystać. Warto zaznaczyć, że my byliśmy osłabieni brakiem w składzie nominalnego bramkarza. Jeden wyjechał bowiem za granicę, a drugi nabawił się kontuzji i w efekcie między słupkami stanął zawodnik z pola, Wiesław Gieracki. Spełnił on swoje zadanie, o czym świadczy fakt, że nie puścił ani jednaj bramki.
(JB)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie