Ambicja nagrodzona

zab
Piłkarze Czańca wyczerpali jesienią już swój margines błędu w rozgrywkach bielskiej "okręgówki". Podopieczni Wojciecha Madeja walczyli do ostatniego gwizdka sędziego i ich ambicja została nagrodzona. Wygrali oni w Czechowicach-Dziedzicach z miejscową Walcownią 2-1 (0-0).

Czaniec pokonał Walcownię na jej boisku w doliczonym czasie

   Zgodnie z obietnicą daną tydzień wcześniej, piłkarze Czańca zadedykowali wygraną nad Walcownią Pawłowi Bączkowi, który stawał na ślubnym kobiercu. - Cały mecz był słaby, ale myślę, że Paweł się na nas nie obrazi. Najważniejszy jest przecież efekt końcowy - mówi trener Czańca Wojciech Madej. - Każde zwycięstwo smakuje tak samo, a już lepiej chyba takie, odniesione w bólach. Sztuką jest wygrać wtedy, kiedy drużynie nie idzie, a tak było w naszym przypadku w Czechowicach-Dziedzicach. Przed meczem uczulałem chłopców, by nie sugerowali się przedostatnim miejscem zajmowanym w tabeli przez Walcownię. Graliśmy - jakby nie patrzeć - ze spadkowiczem i to na jego terenie. Kiedy się o tym zapomina, ciężko potem przestawić się na inny tok myślenia - podkreśla Wojciech Madej.
   Gospodarze zdobyli prowadzenie po strzale z rzutu wolnego. - To było w zasadzie pierwsze ich celne uderzenie na naszą bramkę, zakończone pełnym powodzeniem. Lepszego scenariusza nie mogli sobie wymarzyć - uważa Wojciech Madej. - Nam pozostało pół godziny na wywalczenie przynajmniej remisu. Jednak jak tego dokonać, kiedy my też wcześniej zagrażaliśmy przeciwnikom tylko stałymi fragmentami gry, a jak już nam się coś trafiło, to zawodzili nawet rutyniarze. Przecież Andrzej Wizner dwukrotnie z 5 metrów nie potrafił strzelić gola - zauważa szkoleniowiec.
   Nie da się jednak ukryć, że akcje Czańca nabrały polotu po stracie gola. - Przyznaję, że miałem chwilę zwątpienia w możliwość odniesienia zwycięstwa, kiedy Rachwał z bliska trafił wprost w bramkarza, a była wtedy w 90 min - mówi Wojciech Madej. - Mogliśmy jeszcze przegrać to spotkanie, bo w doliczonym czasie gospodarze ruszyli z kontrą, którą udało nam się przerwać, i to my przechyliliśmy szalę na swoją korzyść w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Teraz myślimy już, jak pokonać rezerwy Podbeskidzia - zapowiada trener Madej.
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie