Amelie Nothomb „Pragnienie”. Recenzja książki

Wlodzimierz Jurasz
Wlodzimierz Jurasz
Fot. archiwum
Udostępnij:
Może każdy powinien stworzyć na własny użytek swoją wizję losów Jezusa z Nazaretu?

FLESZ - Polacy czytają więcej?

W słynnym filmie „Życie Briana”, firmowanym przez grupę Monty Pythona, rozgrywającym się w Jerozolimie w czasach Jezusa, jest taka scena. Cudownie uzdrowiony chory narzeka, że został pozbawiony środków utrzymania i domaga się cofnięcia cudu.

W „Życiu Briana”, ocierającym się o granice bluźnierstwa, acz ich nieprzekraczającym, było to zabawne. W powieści „Pragnienie” Amelie Nothomb, belgijskiej francuskojęzycznej pisarki, analogiczna scena już tak zabawna nie jest. Cudownie uzdrowiony jest bowiem jednym ze świadków oskarżenia podczas procesu Jezusa, a w dodatku nie jedynym. Pretensje zgłaszają także np. nowożeńcy z Kany Galilejskiej: „Czekał do końca wesela, żeby objawić swą moc. Bawił się naszym lękiem i naszym poniżeniem, a przecież z łatwością mógł nam oszczędzić jednego i drugiego. To z jego powodu podaliśmy najlepsze wino po przeciętnym. Zostaliśmy pośmiewiskiem wioski”.

Ludzkie szaleństwo i niewdzięczność nie znają granic – chciałoby się powiedzieć. Ale opisane reakcje pomniejszych bohaterów ewangelicznych opowieści to nie najważniejszy aspekt tej książki, opatrzonej okładkową reklamą: „Jak swoją historię opowiedziałby sam Jezus? Być może właśnie tak”.

„Pragnienie” to kolejna literacka wersja dziejów Jezusa z Nazaretu - nieco rewizjonistyczna, to znaczy reinterpretująca pewne wydarzenia, a nawet podająca ich inną, prawdziwszą(?) niż ewangeliści wersję. Jak choćby podczas Ukrzyżowania: „Jeden z nich [łotrów] oznajmia szyderczym tonem: - Jeżeli jesteś synem Boga, poproś ojca, żeby cię stąd zabrał. […] Szczerze podziwiam, że w tej sytuacji zachował sarkastyczne poczucie humoru. Dziękuję temu człowiekowi. Nie, nie powiedziałem mu, że jest zbawiony. Powiedzieć coś podobnego komuś, kto cierpi takie męki byłoby drwiną ze świata. A powiedzieć jednemu z ukrzyżowanych: jesteś zbawiony, a drugiemu nie, byłoby szczytem cynizmu i podłości”.

Amelie Nothomb kładzie przede wszystkim nacisk na człowieczy aspekt Jezusa, obdarzonego przecież podwójną, boską i ludzką naturą. Chwilami prezentując oryginalny sposób myślenia, chwilami popadając w banał i sztampę, jak np. w opowieści o miłości Jezusa i Marii Magdaleny. Co przypomina nieco słynny film „Ostatnie kuszenie Chrystusa”, acz bez jego skandalizmu – Jezus u Nothomb ceni zwyczajne ludzkie życie, z jego drobnymi radościami.

Bohater tej powieści przeżywa czysto ludzkie lęki, prawuje się z Bogiem-Ojcem, zarówno w kwestii własnego losu, jak i oceny Stworzenia (krzyżowanie to „porażka mojego ojca, jego stworzenie wynalazło tego rodzaju torturę”). Z tekstu trudno byłoby jednak wypreparować pełną i jednoznaczną, (rewizjonistyczną?) wizję postaci Jezusa z Nazaretu. Amelie Nothomb zmusza jednak czytelnika do myślenia, opowiedzenia się za lub przeciw jej poszczególnym tezom i diagnozom.

A ja sam często (nieco heretycko) zastanawiam się: może każdy mógłby (powinien?) stworzyć na własny użytek swoją wizję Jego losów?

Amelie Nothomb „Pragnienie”, Wydawnictwo Literackie 2020, 125 str.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie