Anglia - Polska 1973. Wielki piłkarski mit w reportażu korespondenta "Kultury" [SPORTOWA PÓŁKA]

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Jan Tomaszewski - "człowiek, który zatrzymał Anglię" Bartek Syta
Jeśli gramy z Anglią, to nie może zabraknąć odwołań do roku 1973. Roku wydarzenia epokowego w naszym futbolu, o którym – czy tego chcemy, czy nie – zapomnieć się nie da. Zapewne już nigdy mecz na Wembley nie będzie początkiem takiej epoki, jakiej się stał ten – wcale nie wygrany - z udziałem drużyny pod wodzą Kazimierza Górskiego.

Wielu próbowało opisać to, co się wówczas wydarzyło, ale dziś warto przypomnieć mistrza. Niewiele osób wie lub pamięta, że to do Wiktora Osiatyńskiego należy palma pierwszeństwa. Prawnik, konstytucjonalista i działacz zaangażowany w obronę praw człowieka, w 1973 roku, jako korespondent „Kultury”, był świadkiem sukcesu polskich piłkarzy w Anglii.

Kilka lat później opisywał mecze tenisa rozgrywane na obiekcie Wimbledonu i właśnie reportaże poświęcone tym dwóm wydarzeniom znalazły się w jego książce „Wembley, Wimbledon”. Wznowienia sprzed 40 latach dokonało przed czterema laty wydawnictwo Dowody na Istnienie, a dziś, w przededniu kolejnego meczu z Anglią, przypominamy ten fakt, bo publikacja wciąż jest dostępna w księgarniach.

Osiatyński miał tę „przewagę” nad reporterami sportowymi, że na zwycięski remis patrzył z dystansem, bo przecież piłką nożną niespecjalnie się interesował. I to w jego reporterskiej opowieści wyraźnie widać. Był w centrum wydarzenia, ale zrobił robił krok do tyłu i opisywał to, co umykało uwadze dziennikarzy, którzy na piłce nożnej zęby zjedli. Dziś książka Osiatyńskiego jest uznawana za klasykę polskiego reportażu sportowego. 

Wembley piórem Osiatyńskiego - fascynująca opowieść o sporcie

Nikt lepiej nie zarekomenduje książki niż ci, którzy już po nią sięgnęli. Dlatego oddajmy głos kilku recenzentom ze strony lubimyczytac.pl, którzy poświęcili czas, by wnikliwie omówić tę lekturę. Przytaczamy najciekawsze fragmenty.

Jarek Szczęsny: „Niespodziewanie czytanie o słynnym meczu, a konkretnie jego relacji okiem kogoś z dystansem do całego wydarzenia, była dla mnie zaskoczeniem tym większym, że wprost nie mogłem się oderwać od książki. Pełna zasługa leży po stronie Pana Profesora, który otoczył to wydarzenie spostrzeżeniami historycznymi, społecznymi i kulturowymi. Innymi słowy, nadał sportowi większą rangę. Zajmujące przemyślenia oraz spostrzeżenia autora dawały pożywkę dla umysłu. Więcej, Osiatyński krąży po angielskich ulicach pytając „everymanów” o ich odczucia. Nieustannie dziwi się, że jedno sportowe wydarzenie budzi takie emocje w dwóch krajach.”

Konrad Urbański: „Wiktor Osiatyński cenił sport i muzykę klasyczną. O tej drugiej nie napisał żadnej książki, a szkoda. Bo o piłce nożnej i tenisie napisał w sposób niezrównany, a „Wembley, Wimbledon” to nie pozbawione życia i do bólu poprawne sprawozdania z wielkich wydarzeń, ale coś więcej. Osiatyński dotyka tego, co pod spodem - pod sportem. (...)

Autor węszy wśród kibiców, działaczy, trenerów i piłkarzy - angielskich i polskich, pije z nimi piwo, dyskutuje o meczu. Na podstawie tej książki można się pokusić o sformułowanie kilku zasad dziennikarza z prawdziwego zdarzenia, nie newsowej hieny, żerującej wyłącznie na tematach sensacyjnych, gorących.

Napięcie przedmeczowe, euforia samego meczu i emocje pomeczowe, wszystko to składa się na fascynującą opowieść o sporcie. Czyta się go z narastającą ciekawością, bo kto współcześnie potrafi tak opowiadać o wydarzeniu sportowym? Osiatyński dotyka tych tematów, które dzisiaj mogą być mało interesujące - rozmawia z piłkarzami o ich przyszłości, pyta o sprawy prywatne, traktuje ich nie jak dostarczycieli rozrywki, herosów z przerośniętymi kontami (chociaż sądzę, że w porównaniu z dzisiejszymi stawkami, tamci piłkarze byli po prostu biedni), ale jak ludzi z krwi i kości. Wiktor Osiatyński, humanista, pisze o piłce nożnej z perspektywy czysto ludzkiej. Ilość strzałów, statystyki, strzały celne i niecelne, „posiadanie piłki” - wszystko to mało go obchodzi. Liczy się piłkarz i ten, kto piłkarza tworzy, czyli zwyczajny człowiek.

Zaskakuje mnogość perspektyw, Osiatyński pisze o piłkarzach między innymi z perspektywy kobiet, ich żon: "Najwięcej jednak (żony) mówią o życiu, o trudnym życiu piłkarza i chyba jeszcze trudniejszym - żony piłkarza i trenera. Ani cienia spokoju, pozoru stabilizacji - mężowie na meczach, obozach, w rozjazdach; niepokój o ich zdrowie, o kontuzje, o wynik każdego meczu. Słuchając tego, może zrobić się człowiekowi żal, dopóki nie spojrzy tym paniom w oczy. W oczy, w których obok przywiązania i gotowości do poświęceń, kryje się radość, duma i wielka satysfakcja". Zero taniej sensacji, pochylenie się nie nad powierzchnią - kasą, sławą i blichtrem - ale nad tym, co naprawdę istotne: o niepokoju, strachu i niepewności. W analizie jednostkowych emocji towarzyszących piłkarzom cytuje Antoniego Kępińskiego, bo jak inaczej pisać o sporcie, jeśli nie przez pryzmat faktycznych specjalistów?

Osiatyński pozwala sobie nawet na drobny polityczny wtręt: jedyna kolejka, jaką widział w Anglii, to ogonek po bilet na mecz piłkarski. I daje wykład z historii futbolu - fragment długi, ale, jak całość, napisany z werwą.”

"Wembley, Wimbledon". Autor: Wiktor Osiatyński. Wydawnictwo: Dowody na Istnienie. Strony: 320. Cena w internecie: od 15,98 zł.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie