Antypsychiatria. Czy choroby psychiczne naprawdę istnieją?

Antypsychiatria. Czy choroby psychiczne naprawdę istnieją?

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

SPOŁECZEŃSTWO. Antypsychiatria, która miała bronić pacjentów przed lekarskimi nadużyciami, atakuje wymiar sprawiedliwości. Psychiatrzy są oskarżani o to, że ich "subiektywne opinie" niesłusznie chronią "bombera" i dyżurnego ze Starzyn.
Antypsychiatria to ruch społeczny, który ma zabezpieczać obywateli przed nadmierną aktywnością "doktorów od głowy". Działacze krytycznie przyglądają się zjawisku przymusowej hospitalizacji czy niepożądanym działaniom leków psychotropowych. Ruch ma charakter niszowy, głos jego działaczy rzadko jest słyszany podczas dyskusji o zdrowiu psychicznym Polaków.

Dawid Biel, redaktor strony internetowej Opsychiat-rii.pl, wymyślił sposób na zwiększenie popularności antypsychiatrii.
Aktywista komentuje głośne sprawy kryminalne, podczas których lekarze chronią podejrzanego czy oskarżonego przed odpowiedzialnością. Ostatnio Biel wątpił w to, czy psychiatrzy słusznie uniemożliwiali przesłuchanie domniemanego sprawcy katastrofy kolejowej pod Szczekocinami - dyżurnego ruchu z posterunku Starzyny. Wcześniej wyrażał wątpliwości co do procesów krakowskiego "bombera" i Andersa Breivika z Norwegii. W obu przypadkach psychiatrzy stwierdzili niepoczytalność, a ta wyklucza karanie za akty terroru i inne przestępstwa.

Prawo dopuszcza sytuacje, w których choroba psychiczna wyłącza odpowiedzialność. Jest to zgodne z przekonaniem konwencjonalnej psychiatrii, że choroba taka istnieje obiektywnie i że można postawić rzetelną diagnozę. Nie wolno, w świetle tych przekonań, karać za objawy chorobowego procesu. Chory sprawca, zgodnie z tym poglądem, bez złej woli przejawia niepożądane zachowania.

Tymczasem działacze antypsychiatrii uważają diagnozę psychiatryczną za widzimisię lekarza, a chorobę psychiczną mają za zjawisko mityczne (jedną z teoretycznych podstaw ruchu jest publikacja psychiatry dysydenta Thomasa Szasza "Mit choroby psychicznej"). Diagnozy psychiatryczne służą, według działaczy, instrumentalnym celom. Społeczeństwo - z tego punktu widzenia - przykleja etykietę "wariata", aby kontrolować nonkonformistów. Dawid Biel zwraca też uwagę na inne przypadki, w których sprytna jednostka świadomie korzysta z takiej etykiety, by oszukać społeczeństwo (np. uniknąć kary czy wyłudzić rentę).

Do walki z psychiatrią motywuje Biela to, czego doznał w roli pacjenta. Mężczyzna podaje, że ma 29 lat i 12 razy był hospitalizowany. - Jeśli nie jesteś posłuszny rodzinie, będziesz straszony kolejnym odwiezieniem do psychiatryka, gdzie zostaniesz spacyfikowany zastrzykiem z haloperidolu. Ten neuroleptyk człowieka strasznie "zmula", pojawia się drastyczny spadek koncentracji i nieznośne wykrzywianie każdego mięśnia ciała - mówi.

Psychiatrzy podkreślają, że w radykalnych formach antypsychiatria może być groźna dla interesów pacjentów. Jeśli nie będą uważani za chorych, utracą wsparcie. Sądy ukarzą ich na zasadach ogólnych, a instytucje pomocowe odbiorą świadczenia. Krakowski psychiatra dr Andrzej Cechnicki uważa, że kwestionowanie istnienia chorób psychicznych to ignorowanie realnego cierpienia chorujących. Lekarz docenia wkład, jaki antypsychiatria wniosła w przekształcanie zakładów zamkniętych w bardziej humanitarną opiekę środowiskową. Jednak uważa, iż teraz aktywiści powinni skoncentrować się na apelach o lepsze finansowanie tak zreformowanej psychiatrii.



Łukasz Grzymalski

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo