reklama

Archiwa pękają w szwach

Redakcja
Dr Mariusz Jakubek, zastępca dyrektora archiwum UJ. W archiwum najstarszej polskiej uczelni jest już kilkanaście alejek po brzegi zapchanych pracami dyplomowymi. Szkoła chętnie by się ich pozbyła. Fot. Anna Kaczmarz
Dr Mariusz Jakubek, zastępca dyrektora archiwum UJ. W archiwum najstarszej polskiej uczelni jest już kilkanaście alejek po brzegi zapchanych pracami dyplomowymi. Szkoła chętnie by się ich pozbyła. Fot. Anna Kaczmarz
NAUKA. Niejasne rozporządzenie minister nauki i szkolnictwa wyższego. Szkoły wyższe mają teraz problem z pracami dyplomowymi.

Dr Mariusz Jakubek, zastępca dyrektora archiwum UJ. W archiwum najstarszej polskiej uczelni jest już kilkanaście alejek po brzegi zapchanych pracami dyplomowymi. Szkoła chętnie by się ich pozbyła. Fot. Anna Kaczmarz

Tym razem nie chodzi jednak o plagiaty, ale o miejsce na przechowywanie prac licencjackich, magisterskich i doktorskich.

Wszystkie prace dyplomowe zgromadzone w archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego mają już kilometr długości. Blisko dwa kilometry mierzą te składowane w budynkach poszczególnych instytutów. Do tego dochodzi kilkaset metrów w magazynie przy ul. Lindego, za wynajem którego UJ musi płacić. Każdego roku do tego imponującego zbioru dochodzi kilka tysięcy nowych tomów.

Dr Mariusz Jakubek, zastępca dyrektora uniwersyteckiego archiwum, bezradnie rozkłada ręce. - Niedługo zabraknie nam miejsca nie tylko na prace magisterskie, ale także na teczki studenckie i dokumentację wytwarzaną na uniwersytecie - mówi. - Znikniemy zasypani pracami dyplomowymi naszych studentów - wtórują mu przedstawiciele krakowskich uczelni.

Wszystko przez rozporządzenie w sprawie dokumentacji przebiegu studiów, które niedawno znowelizowała minister nauki i szkolnictwa wyższego. Znalazł się w nim następujący zapis: "Pracę dyplomową składa się w formie papierowej oraz w formie elektronicznej na informatycznym nośniku danych. Pracę dyplomową przechowuje się w archiwum uczelni".

Rozporządzenie weszło w życie w styczniu i wywołało zdumienie rektorów szkół wyższych. - Choć jest niedorzeczne, musimy je stosować - zaznacza prof. Michał Śliwa, rektor Uniwersytetu Pedagogicznego.

Według przedstawicieli uczelni zacytowany przepis każe im archiwizować dwie wersje pracy dyplomowej (papierową i elektroniczną). Tymczasem, jak zaznaczają, poprzednie rozporządzenie dopuszczało, by prace archiwizowane były wyłącznie w wersji elektronicznej. Przepis brzmiał bowiem: "Pracę dyplomową składa się w formie określonej w regulaminie studiów. Egzemplarz pracy dyplomowej przechowuje się w archiwum uczelni".

Niektóre wydziały UJ, np. Historyczny, chętnie z tej możliwości korzystały i - by nie obciążać nadmiernie uczelnianego archiwum - prosiły studentów o składanie prac wyłącznie w formie elektronicznej i tę właśnie wersję archiwizowano. Władze uczelni chciały to rozszerzyć na wszystkie wydziały, tym bardziej że UJ ma już serwer zdolny pomieścić wszystkie prace magisterskie. Niespodziewanie przyszła jednak nowelizacja rozporządzenia.

Prof. Karol Musioł, rektor UJ, od razu napisał w tej sprawie list do minister Barbary Kudryckiej. Nic jednak nie wskórał.

- Nadal będziemy walczyć o zmianę tego zapisu - zapowiada prof. Andrzej Mania, prorektor UJ ds. dydaktycznych.

Resort nauki nie widzi jednak problemu. Co więcej, twierdzi, że przedstawiciele uczelni mylą się w interpretacji zapisu rozporządzenia.

- Warto zachęcić uczelnie do bardziej wnikliwej analizy przepisów prawa przed wysuwaniem propozycji zmian - czytamy w odpowiedzi nadesłanej nam przez biuro prasowe MNiSW.

Zdaniem resortu rozporządzenie daje uczelniom wybór. - Mogą przechowywać prace dyplomowe w formie papierowej i/lub elektronicznej. Forma archiwizowania prac musi być określona w regulaminie studiów - twierdzi Bartosz Loba, rzecznik minister Kudryckiej.
Kto w tym sporze ma rację? Prof. Musioł, prof. Mania, prof. Śliwa czy też dr Jaworski nie są przecież prawnikami i - z całym szacunkiem - ale mogą się mylić w kwestii analizy przepisu. Przecież ministerstwo nie po to zatrudnia armię urzędników i prawników, by tworzyli złe prawo i jeszcze gorszą jego interpretację. Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się zatem do prawnika. Jerzy Malec, profesor zwyczajny nauk prawnych, a jednocześnie rektor Krakowskiej Akademii im. A. Frycza-Modrzewskiego nie pozostawia jednak złudzeń.

- Minister zastosowała w tym przepisie łącznik "oraz", a to oznacza, że student ma obowiązek złożenia pracy w obu wersjach. Skoro student musi oddać zarówno wersję papierową, jak i elektroniczną, uczelnia ma obowiązek archiwizować jedną i drugą - twierdzi prof. Malec.

Prawnik przyznaje, że być może intencja resortu była inna, ale - jak podkreśla - nie zawarło ono tego w przepisie, który przez to stał się niejasny.

- A jego interpretacja prezentowana przez urzędników ministerstwa jest błędna - mówi prof. Jerzy Malec. - Ministerstwo często wydaje takie rozporządzenia, które potem samo musi interpretować, a na dodatek nie zawsze robi to celnie.

Uczelnie nadal czekają więc na zmianę prawa i radzą sobie, jak mogą, by nie utonąć pod pracami magisterskimi. UJ stopniowo je digitalizuje, a wersje papierowe przenosi do wynajmowanego magazynu. Upycha je w piwnicach jednego z domów studenckich.

- Wprowadziliśmy też obowiązek obustronnego drukowania prac. Dzięki temu oszczędzamy jakieś pół centymetra na jednej - mówi prof. Śliwa.

Uczelnie wypatrują też zmian prawa archiwalnego. Zgodnie z obecnie obowiązującym nie jest bowiem łatwo pozbyć się raz zarchiwizowanej pracy dyplomowej. Można to zrobić dopiero po 50 latach od jej wytworzenia. Najpierw jednak trzeba powołać specjalną kilkuosobową komisję, która musi ocenić wartość merytoryczną danej pracy. Jeśli nie dopatrzy się w niej niczego interesującego, dopiero wówczas można zwrócić się do archiwum państwowego, by wyraziło zgodę na pozbycie się jej.

Przedstawiciele uczelni zapowiadają, że jeśli to prawo ulegnie zmianie, zalegające teraz w archiwach i magazynach prace magisterskie zostaną natychmiast zniszczone.

Anna Kolet-Iciek

anna.kolet@dziennik.krakow.pl

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3