Arcydzięgiel

Grzegorz Tabasz
Nie masz lepszego połączenia niż grządka arcydzięgla litworu z pasieką. Na ten przykład można smakować świeżutkie łodyżki rośliny kandyzowane w miodzie.

Tudzież konfitury czy herbatki. I nalewki, których zachwalać nie mogę, gdyż podpadnę pod ustawę o przeciwdziałaniu znanemu nałogowi. Arcydzięgiel jest słusznego wzrostu. Kuliste baldachy zielonych kwiatów sięgają trzech metrów wysokości. W naturze chroniony, lecz często pada ofiarą wojny z barszczem Sosnowskiego.

Arcydzięgiel miło pachnie, zaś barszcz cuchnie. Co do pasieki, to jej właściciel, z którego gościnności obficie korzystałem, na wilgotnym skrawku ogrodu uprawia arcydzięgiel. Do kandyzowania można używać cukru, lecz miód wydobywa najgłębsze pokłady aromatów. Miód z własnej pasieki i arcydzięgiel z grządki to przedsionek kulinarnych rozkoszy. Łacińska nazwa rośliny pochodzi od archanioła Gabriela, który z raju przyniósł ziele o cudownych właściwościach. Po kolejnej miarce dzięgielówki i smażonych w miodzie ogonków liściowych, nie mam najmniejszych wątpliwości, iż to święta prawda...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

X
XXX

... rozpala zmysły! Ech !

Dodaj ogłoszenie