Arkadiusz Głowacki: Jeszcze się nie dam!

Bartosz Karcz
Tak, ten młody chłopak z lewej strony to Arkadiusz Głowacki. W Wiśle debiutował ponad 16 lat temu. Trochę się przez ten czas zmienił...
Tak, ten młody chłopak z lewej strony to Arkadiusz Głowacki. W Wiśle debiutował ponad 16 lat temu. Trochę się przez ten czas zmienił... fot. Jacek Kozioł/archiwum, wisla.krakow.pl
Udostępnij:
Rozmowa. - To miłe uczucie, że jeszcze rok będę mógł występować w Wiśle Kraków, będę mógł brać udział w meczach i treningach - mówi kapitan „Białej Gwiazdy” Arkadiusz Głowacki.

- Długo trwało zanim podjął Pan decyzję, że jeszcze przez rok będzie Pan grał w Wiśle. Koniec sezonu stał właśnie pod znakiem Pana nowej umowy i zajęcia przez was dziewiątego miejsca w tabeli.

- Cieszyliśmy się, że po tych wszystkich zawirowaniach ostatecznie wygraliśmy swoją grupę. Co prawda była to tylko grupa spadkowa, ale przynajmniej tyle udało się nam zrobić. Szczerze mówiąc, po ostatnim gwizdku meczu w Bielsku-Białej mieliśmy chyba wszyscy poczucie, że dobrze, że ten sezon już się skończył. Wygraliśmy, ale po tym spotkaniu czułem duży niesmak. Ten mecz to było chyba niezłe podsumowanie ostatniego roku. Trafił się nam szalony mecz na koniec szalonego sezonu, w którym cały czas mieliśmy wzloty i upadki.

- To był sezon, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć, czy wprost przeciwnie, należy o nim pamiętać, żeby pozostała przestroga, że nie da się - tak jak to miało miejsce jesienią - grać ligi trzynastoma, czternastoma zawodnikami na odpowiednim poziomie?

- Najłatwiej byłoby jak najszybciej zapomnieć o tym sezonie. Ja jednak uważam, że powinien on być dla nas wszystkich nauką. Żeby myśleć o czymś więcej, potrzeba nam przede wszystkim ciężkiej, systematycznej pracy. Pewnie również trochę więcej ludzi do grania. Na pewno jest parę rzeczy do poprawienia. Trenerzy wiedzą, nad czym musimy pracować, a my też to czujemy. Jestem pewien, że okres przygotowawczy będzie obfitował w ciężką i dobrą pracę.

Tu znajdziesz więcej najnowszych informacji o piłkarzach Wisły Kraków

- Gdy rozmawialiśmy blisko rok temu, powiedział Pan, że musi być parę rzeczy spełnionych, żeby pomyślał Pan o przedłużeniu umowy z Wisłą.

- Prawda jest taka, że czuję się niezbyt dobrze, bo nie dotrzymałem słowa… Ale z drugiej strony to miłe uczucie, że jeszcze rok będę mógł występować w Wiśle, będę mógł brać udział w meczach, treningach. Jeśli przez tyle lat człowiek zżyje się z klubem, z całym otoczeniem, to trudno w jednej chwili powiedzieć pas. Czuję jednak również, że ten moment nieuchronnie się zbliża. Dlatego okres przygotowawczy to będzie czas, w którym bardzo będzie mi zależało nam tym, żeby dać z siebie wszystko. Chodzi o to, żeby jak najlepiej przygotować się do sezonu. Nie chcę być tylko obserwatorem tego, co będzie się działo w przyszłym sezonie. Chciałbym w jak największym stopniu pomóc drużynie.

- Trzeba było Pana mocno przekonywać do podjęcia decyzji o kontynuowaniu kariery?

- Takie decyzje raczej podejmuje się indywidualnie. Gdybym czuł, że drużyna, trener nie chce tego, żebym jeszcze grał, to nie byłoby sensu kontynuować kariery. Skoro jednak poczułem, że trener mówi szczerze, deklarując, że widzi mnie w zespole, to zmobilizowało mnie to do tego, żeby jeszcze raz mocno postarać się jak najlepiej przygotować do gry.

- Zarówno Pan, jak i trener Dariusz Wdowczyk mówiliście, że w nowym sezonie pańska rola może się nieco zmienić, że może nie będzie Pan występował już w tak dużym wymiarze. Może Pan powiedzieć coś więcej, jak Pan to widzi?

- Podczas rozmowy z trenerem rzeczywiście padły takie słowa, że może nie będę już grał w takim wymiarze, jak ostatnio. Ja też czuję, że powoli pewne rzeczy zaczynają mi umykać. Mogę jednak zapewnić, że jeszcze się nie dam! Zamierzam podjąć z całych sił walkę o miejsce w składzie i swoją grą udowodnić wszystkim, że na pierwszą jedenastkę ciągle zasługuję.

- Czyli młodzież jeszcze nie może liczyć na taryfę ulgową ze strony kapitana?

- Nie, absolutnie. Muszę być szczery względem siebie i kolegów.

- Jak wyobraża Pan sobie zakończenie kariery? Pewnie ze znacznie lepszym miejsce m w tabeli niż dziewiątym? Trener Wdowczyk zaskoczył nawet wszystkich mówiąc, że Wisła ma włączyć się do walki o mistrzostwo Polski.

- Spokojnie. Na razie przed nami jest okres przygotowawczy. Pewnie w tym czasie sporo się w klubie wydarzy. I wtedy, na starcie nowych rozgrywek będziemy zastanawiać się nad celami.

- A pańskim zdaniem potrzeba w zespole korekt, sprowadzenia dwóch, trzech dobrych piłkarzy, czy większej rewolucji?

- Wszyscy w tej drużynie, może poza mną, mogą zrobić duży postęp. Widzę w tym zespole bardzo duży potencjał. W minionym sezonie nie sprzedaliśmy na boisku wszystkiego, co najlepsze. Powiedziałbym nawet, że graliśmy często „na pół gwizdka”. Każdy musi teraz podejść do tematu indywidualnie. Każdy musi chcieć być lepszy. Jeśli tak będziemy do tego podchodzić, to jest duża nadzieja, że pójdą za tym o wiele lepsze wyniki.

- I że przynajmniej będzie pierwsza ósemka?

- To będzie oczywiście cel podstawowy i myślę, że sytuacja z minionych rozgrywek już się nie powtórzy.

Rozmawiał Bartosz Karcz

Tu znajdziesz więcej najnowszych informacji o piłkarzach Wisły Kraków

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
BydlakzKrakowa
głowacki mówi: " Chciałbym w jak największym stopniu pomóc drużynie. " To odejdź! Jak przestaniesz grać, to wzmocnisz Wisłę. Odejdź teraz, już. Ceterum censeo szubrawiec schetyna i płatołma esse delendam.
Dodaj ogłoszenie