Armia PIT-urzędników

Zbigniew Bartuś
Małopolanie coraz częściej wysyłają e-deklaracje, ale i tak armia urzędników musi pracować przy PIT-ach
Małopolanie coraz częściej wysyłają e-deklaracje, ale i tak armia urzędników musi pracować przy PIT-ach MIKOŁAJ SUCHAN
Podatki. Małopolanie pobili rekord Polski w liczbie PIT-ów za rok 2013 wysłanych przez internet. Polacy złożyli w sumie aż 5 milionów e-deklaracji. Jednak pozostałe 16 milionów formularzy złożonych na papierze skarbówka musi... przepisać.

W wielu miejscach Małopolskie-deklaracje stanowią już połowę złożonych zeznań. Polska średnia to 23 proc. Jak podaje Wiesława Dróżdż, rzeczniczka Ministerstwa Finansów, w minioną środę, czyli w ostatnim dniu składania PIT-ów za ubiegły rok, liczba elektronicznych deklaracji przekroczyła 5 milionów (na ok. 21 mln ogółem).

PRZECZYTAJ NASZ KOMENTARZ: A może by tak skończyć z PIT?

Zeznania można wysyłać przez internet od 2008 roku - początkowo niezbędny był do tego kwalifikowany podpis elektroniczny, więc w pierwszym roku e-deklaracje złożyło w całej Polsce tylko... 310 osób. Rok później, gdy wymóg podpisu zniesiono, było ich już 84 tys. Po kolejnych ułatwieniach liczba wzrosła do 2 mln w 2012 oraz 3,5 mln w 2013. W Małopolsce dynamika wzrostu jest jeszcze większa.

- Bardzo nas to cieszy, bo im więcej e-deklaracji, tym mniej pracy przy przepisywaniu danych z papierowych PIT-ów. Dotychczas po kilkanaście osób w każdym urzędzie trzeba było delegować do tego niewdzięcznego zajęcia. Wykonujący je urzędnicy byli w praktyce na kilka miesięcy wyłączeni z innych zadań - wyjaśnia Konrad Zawada, rzecznik krakowskiej Izby Skarbowej. Wbrew stereotypom, rekordowy wzrost liczby e-deklaracji nie dotyczy Krakowa, ale mniejszych miejscowości, np. Brzeska i okolic.

- Małopolska wieś też na masową skalę korzysta z tego udogodnienia, zwłaszcza gdy z danej miejscowości jest daleko do urzędu. Coraz więcej osób zauważa, że wysłanie e-deklaracji jest proste, trwa dosłownie chwilkę i nic nie kosztuje - podkreśla Konrad Zawada.

Dodaje, że korzystanie z programu e-deklaracje na stronie resortu finansów w internecie pozwala uniknąć wielu błędów, które zdarzają się często przy ręcznym wypełnianiu formularzy czy zastosowaniu programów komercyjnych (w tym aplikacji dołączanych do gazet).

Bez dantejskich scen
Upowszechnienie e-deklaracji sprawiło, że w tym roku po raz pierwszy w historii nie mieliśmy do czynienia z tzw. efektem PIT-u, czyli dramatyczną kumulacją liczby ludzi próbujących spełnić obowiązek w ostatniej chwili. W minionych latach ponad połowę zeznań Polacy składali w kwietniu, z czego większość pod koniec miesiąca. Teraz nie było oblężenia urzędów ani dantejskich scen pod okienkami.

- W ostatnim tygodniu ruch był wprawdzie większy, ale dzięki odpowiedniej organizacji pracy urzędów nie doprowadziło to do zatorów czy większych kolejek - zapewnia rzecznik IS.

5 mln e-deklaracji to olbrzymi postęp, ale na tle wielu krajów zachodnich, gdzie przez internet załatwia się ponad 90 proc. spraw urzędowych (w tym podatkowych), jest to nadal wynik słaby.

Z papieru na komputer
- Około 16 mln papierowych deklaracji, złożonych przez ludzi osobiście lub wysłanych pocztą, trzeba będzie ręcznie przepisać do komputerów - przyznają w ministerstwie finansów.

To wielki absurd, bo - w ocenie ekspertów - przytłaczająca większość podatników korzysta przy wypełnianiu PIT-ów z darmowych programów komputerowych dołączanych do gazet (m.in. Dziennika Polskiego) lub dostępnych w internecie.

Aplikacje wyposażone w intuicyjne narzędzia (m.in. specjalne kreatory) pozwalają wypełnić PIT szybko i łatwo. Ale stworzone w ten sposób elektroniczne formularze nie są potem wysyłane przez internet (choć programy oferują taką możliwość), tylko drukowane i w formie papierowej dostarczane do urzędów.

- Zalegają w paczkach, dopóki urzędnicy nie przepiszą ich z powrotem do komputerów. Trwa to kilka miesięcy - przyznaje Konrad Zawada. Twierdzi, że nie da się do przenoszenia danych zastosować skanerów (używanych choćby przez ZUS), bo "składane przez podatników formularze mają różną wielkość i formę, a spora część wypełniana jest ręcznie".

Liga Republikańska i Centrum Adama Smitha wyliczyły dwa lata temu, że "zabawa" urzędników przy przenoszeniu danych kosztuje ok. 2 mld złotych. Dochodzą do tego koszty wezwań do korekty oraz upomnień - podatnicy popełniają bowiem mnóstwo błędów, a to dlatego, że polski system podatkowy jest wciąż potwornie skomplikowany.

Polacy masowo ruszyli do lombardów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie