Atak wyznawców "homofobii"

Redakcja
Marek Jurek: Rozmiary francuskiej wiosny przekroczyły to, co widzieliśmy w innych krajach Fot. Tomasz Bołt
Marek Jurek: Rozmiary francuskiej wiosny przekroczyły to, co widzieliśmy w innych krajach Fot. Tomasz Bołt
Udostępnij:
- Francja jest dziewiątym państwem europejskim, w którym zalegalizowano małżeństwa jednopłciowe, ale w żadnym z nich, nawet w katolickiej Hiszpanii, nie dochodziło przy tej okazji do tak masowych protestów. Czemu wydarzyło się to właśnie we Francji?

Marek Jurek: Rozmiary francuskiej wiosny przekroczyły to, co widzieliśmy w innych krajach Fot. Tomasz Bołt

O tym, co się stało we Francji, kraju, w którym tradycja katolicka wykazuje nieprzerwaną ciągłość od ponad 1500 lat, a gdzie doszło do legalizacji małżeństw osób tej samej płci, z MARKIEM JURKIEM rozmawia Jarosław Zalesiński

- W Hiszpanii reakcja społeczeństwa też była bardzo mocna. Widziałem to zresztą z bliska. W Bilbao wziąłem przypadkiem udział w założycielskim zebraniu stowarzyszenia edukacyjnego, w którym uczestniczyło jakieś 300 rodzin. Zorganizowali się do obrony przed tak zwaną edukacją obywatelską - bo pod takim parasolem, już nie na lekcjach biologii czy wychowania rodzinnego, podjęto w Hiszpanii promocję tak zwanego pluralizmu seksualnego, który najwidoczniej w założeniach nowej lewicy ma zastąpić pluralizm polityczny. W Hiszpanii na ulice też wyszły setki tysięcy ludzi.

- Ale manifestacje w Hiszpanii po zalegalizowaniu małżeństw jednopłciowych trwały krótko. We Francji ich skala jest jednak znacznie większa.

- Rzeczywiście, rozmiary "francuskiej wiosny" przekroczyły to, co widzieliśmy do tej pory w innych krajach. Szerszą opinię to zaskoczyło, ale trzeba pamiętać, że Francja ma nie tylko tradycję rewolucyjną, ale również kontrrewolucyjną, w szerszym i węższym tego słowa znaczeniu. W szerszym to po prostu tradycja oporu wobec kolejnych faz rewolucji. W węższym to tradycja katolickiej Francji, jak wykazał René Rémond, zachowująca nieprzerwaną ciągłość, mimo wszystkich zwrotów historii. Rémond pokazał, że choć nie zawsze miała reprezentację polityczną - to zawsze miała wyczucie nastrojów kraju i potrafiła wpływać na debatę publiczną. I wpływ na życie umysłowe, mierzony choćby udziałem adeptów tej szkoły myślenia w Akademii Francuskiej.

- Obecne manifestacje to trochę taka Wandea?

- Już 100 lat temu Maurras pisał, że we Francji naród żyje w dwóch krajach. Istnieje Francja "oficjalna" i Francja "realna", które często idą w przeciwnych kierunkach. Jednym z bardzo ciekawych procesów, rozgrywających się we Francji "realnej", był w ciągu ostatnich 30 lat ogromny odpływ uczniów ze szkół państwowych, co jest ubocznym skutkiem problemów związanych z imigracją. To, co w tych szkołach tak naprawdę się dzieje, każdy może zobaczyć w świetnym filmie "Pokolenie nienawiści".

- Z Isabelle Adjani...

- Film pokazał, co się tak naprawdę dzieje w państwowych szkołach w dzielnicach zdominowanych przez muzułmanów. We Francji istnieje bardzo silnie rozwinięty niepubliczny sektor szkolny, w ogromnej części katolicki. To znowu pewien paradoks, że w kraju oficjalnie laickim szkolnictwo katolickie ma się bardzo dobrze.

- Może to w**jakimś stopniu tłumaczyć skalę oporu społecznego przeciwko legalizacji małżeństw jednopłciowych?**

- Bardzo możliwe, dlatego że szkolnictwo ma ogromny wpływ na życie publiczne, choć efekt jest odłożony w czasie, staje się widoczny 15 czy 25 lat później. Co, swoją drogą, jest przestrogą dla Polski - bo skutki rozstroju edukacji przez obecny rząd mogą być fatalne.

- Jeśli popatrzeć na**to, jakie zmiany dokonały się wciągu ostatnich 20 lat wmentalności oraz wjęzyku, można by wrócić dozdania Jana Pawła II wypowiedzianego w**1994 r., że legalizowanie związków homoseksualnych to "nadawanie wartości prawnej zachowaniom dewiacyjnym". Dziś takiego zdania nikt nie mógłby publicznie wypowiedzieć, pewnie nawet papież...
- Pewnie tak. Ale z drugiej strony, jeżeli się spojrzy na wydany blisko 30 lat temu list Kongregacji Nauki Wiary "Omo-sessualita", podpisany przez kardynała Ratzingera, uderza jasność widzenia niebezpieczeństwa politycznego ruchu homoseksualnego.

- List został zredagowany w**1984 r.**

- I już wtedy przestrzegał przed manipulowaniem pojęciem dyskryminacji albo tworzeniem wynikających z nich konceptów - takich, jakim teraz stała się osławiona homo-fobia. List przypomina godność ludzką homoseksualistów i związaną z nią odpowiedzialność za niepraktykowanie swoich skłonności. Uświadamia również, że tworzenie praw związanych z praktykowaniem homoseksualizmu będzie stanowić zachętę dla takich zachowań. To niezwykle precyzyjny opis problemów, które tak naprawdę rozwinęły się dużo później i które obserwujemy dzisiaj.

- Dzisiaj nie mówi się o**tworzeniu praw związanych zpraktykowaniem homoseksualizmu, tylko ousunięciu dyskryminacji. Tak właśnie uzasadniano to teraz we Francji. Takiego używa się antydyskryminacyjnego języka.**

- To język absurdalny. Wynika z niego, że do początków naszego XXI wieku ogromna większość państw Unii Europejskiej praktykowała dyskryminację społeczną i że żyliśmy w warunkach jakiegoś "homofonicznego apartheidu". Nic dziwnego, że całą Europę trzeba teraz totalnie reedukować. To wszystko pokazuje, że tak naprawdę jedyną homofobią, o jakiej możemy mówić, jest fobia politycznego ruchu homoseksualnego i jego sprzymierzeńców wobec cywilizacji chrześcijańskiej.

- Opresyjnej z**natury...**

- Jeżeli się zastanowimy, jaki koncept równości jest w tym zawarty, to strach pomyśleć, co jeszcze zostanie usunięte w ramach walki z kolejnymi dyskryminacjami. Przypomnijmy, że pierwsze ustawodawstwo nadające status prawny konkubinatom, w tym związkom homoseksualnym, zostało przyjęte w 1989 r. w Danii. Do krajów Europy romańskiej, katolickiej te zmiany prawne dotarły dopiero na przełomie XX i XXI w. Okazywałoby się zatem, że do tego czasu w Europie notorycznie praktykowano dyskryminację społeczną. To obsesyjny obraz świata, zawierający w sobie paramarksistowskie potępienie kultury, w której zostaliśmy wychowani.

- W ślad za**tym potępieniem idą postulaty zmiany tego stanu rzeczy i**fundamentalnej zmiany kulturowej.

- Zmiana paradygmatu moralnego, uznanie, że homoseksualizm jest normalną, właściwą formą życia, a nie zjawiskiem, które wprawdzie zasługuje na współczucie i wymaga jakiejś dozy tolerancji, ale jest moralnie naganne - ta zmiana prowadzi do tego, że pojawia się naturalne roszczenie prezentacji tego stylu życia w szkołach, roszczenie wywrócenia prawa małżeńskiego i adopcji dzieci przez pary homoseksualne, a co więcej, roszczenie represji za krytykę tego, uznanego za naturalny, stylu życia. I tu docieramy do zjawiska, które obserwujemy coraz częściej - do represji wobec moralnej dezaprobaty homoseksualizmu.
- Jakieś przykłady?

- Choćby słynna sprawa szwedzkiego pastora Ake Greena, który został skazany za to, że w kazaniu krytykował homoseksualny styl życia i nowe ustawodawstwo homoseksualne w Szwecji.

- Takich historii nie ma jednak wiele i**nie tyle, ile przykładów agresji wobec osób homoseksualnych.**

- Mogę przypomnieć jeszcze bardziej horrendalną sprawę państwa Johnsów w Wielkiej Brytanii, chrześcijańskiej rodziny zielonoświątkowej, która prowadziła rodzinny dom dziecka. Odmówiono im prawa do adopcji kolejnego dziecka tylko dlatego, że pracownik opieki społecznej ustalił, że uważają oni homoseksualizm za grzech i zadeklarowali, że musieliby o tym mówić dzieciom.

- To była głośna historia.

- A prowadzili wzorowy rodzinny dom dziecka, któremu nigdy niczego nie zarzucono, prócz tego jednego, że jako chrześcijanie uznają homoseksualizm za grzech.

- Z drugiej strony - wprowadzane ustawodawstwo coraz częściej akceptuje adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Tak jest we Francji.

- Adopcja w całej prawnej tradycji europejskiej nie jest prawem rodziców, tylko prawem dziecka. Można powiedzieć, że prawo rodziców do adopcji jest pochodne w stosunku do prawa dziecka, które straciło własną rodzinę i społeczeństwo powinno mu teraz pomóc znaleźć nową rodzinę.

- Te prawa dziecka na**czym polegają?**

- Dziecko ma prawo wychować się w dobrej rodzinie, gdzie otrzyma naturalne wartości moralne. W przypadku państwa Johnsów chrześcijańskim dzieciom nie pozwolono trafić do chrześcijańskiej rodziny, bo wyznawcy konceptu "homofo-bii" chcą reedukować całe społeczeństwo.

- Może postępy tej edukacji to tylko kwestia czasu? Czy też elementem "paramarksistow-skim" tego sposobu myślenia jest także to, że mamy w**tej sprawie doczynienia zrodzajem determinizmu historycznego i**zmiany mentalnościo-we są nieuchronne?

- Nie ma w historii procesów nieodwracalnych. Wszystkim, którzy się tego boją albo na to liczą, polecam przykład księżnej Izabeli Czartoryskiej z Puław, która na starość narzekała, że młodzież stała się tak przerażająco pobożna, nie tak jak za czasów jej młodości.

- To akurat rzeczywiście się odwróciło. Gdyby księżna Czartoryska żyła dzisiaj, czułaby się pewnie jak we własnym żywiole.

- W historii nie ma nieodwracalnych trendów, natomiast, niestety, bywają okresy, które na stałe pozostawiają po sobie rany na życiu ludzi i narodów. I takie skutki mogą trwać nawet wtedy, gdy ludzie całkowicie zmienią już poglądy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie