Auta zagrażają cyklistom

Robert Gąsiorek
Dagmara Niedźwiedzka z synami Michałem i Dawidem wspólnie wybrali się na przejażdżkę po nowej trasie rowerowej na wałach Dunajca. Kilka chwil wcześniej na tę samą ścieżkę wjechał samochód
Dagmara Niedźwiedzka z synami Michałem i Dawidem wspólnie wybrali się na przejażdżkę po nowej trasie rowerowej na wałach Dunajca. Kilka chwil wcześniej na tę samą ścieżkę wjechał samochód Fot. Robert Gąsiorek
Region. Pierwszy odcinek rowerowej „autostrady” pod Tarnowem już otwarty. Łączy Ostrów i Biskupice. Amatorzy przejażdżek nie mogą się jednak czuć bezpiecznie, bo ich trasą jeżdżą też... samochody.

Blisko 14-kilometrowy odcinek trasy Velo Dunajec koło Tarnowa, poprowadzonej wałami rzeki, jest już gotowy. Pierwsza w regionie tak szeroka i wygodna ścieżka momentalnie zyskała olbrzymią popularność. Rowerzyści są jednak w niebezpieczeństwie. Powód? Zmotoryzowani, nie zważając na zakazy, również wybierają się tędy na przejażdżki. W każdej chwili może dojść do groźnego wypadku.

Największy ruch na szlaku między podtarnowskim Ostrowem a Biskupicami Radłowskimi panuje popołudniami i w weekendy.

- Jeżdżę tędy niemal codziennie. Traktuję to jako rehabilitację po przebytych zawałach. A miejsce wzdłuż brzegów rzeki jest doskonałe, nie obawiam się, że z drogi „zdmuchnie” mnie jakiś tir - mówi Henryk Głowacki z Radłowa.

Ciężarówki na trasie rzeczywiście tu się nie spotka, jednak samochody osobowe, skutery albo motocykle wcale nie należą do rzadkości.

- Zabieram tutaj moje dzieci na rowerowe wycieczki. Na swojej drodze nie widziałam jeszcze auta, ale mój mąż, który częściej tędy jeździ, mówił mi o skuterach, przed którymi rowerzyści muszą zjeżdżać na bok - opowiada Dagmara Niedźwiedzka ze Zbylitowskiej Góry, która po wałach pedałowała z synami Michałem i Dawidem.

W piątek świadkiem karygodnego łamania przepisów był nasz reporter. Na jego oczach w Ostrowie na wyraźnie oznakowaną asfaltową ścieżkę dla rowerów wjechała kobieta kierująca osobowym oplem. Nie zważając na cyklistów, pojechała przed siebie, znikając po chwili za zakrętem.

- Podejrzewam, że to ludzie mieszkający gdzieś w okolicy wałów zrobili sobie ze ścieżki skrót do swoich domów. Sam również musiałem się już usuwać na bok i zatrzymywać, kiedy jakiś człowiek, jak gdyby nigdy nic, jechał wąską ścieżką samochodem - bulwersuje się Dariusz Korkosz z Tarnowa.

Policja przyznaje, że jeszcze w trakcie budowy trasy drogowcy zgłaszali sporo podobnych przypadków.

- Nie jesteśmy w stanie całą dobę pilnować tej drogi. Dlatego dobrze byłoby, gdyby świadkowie takiego łamania przepisów wykonali zdjęcia zwykłą komórką i przesłali je do nas. Zapewniamy anonimowość - mówi podinsp. Zofia Kukla, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego w Komendzie Miejskiej Policji w Tarnowie. Dodaje, że zagrażający rowerzystom kierowcy powinni się liczyć z mandatem nawet w wysokości 500 zł. Sami cykliści sugerują, by przy wjazdach na ścieżkę zainstalowano słupki blokujące wjazd amatorom czterech kółek. Urząd marszałkowski, który finansuje budowę tras rowerowych, pomysł odrzuca.

- Nie zamierzamy stawiać zapór, ponieważ mogłyby one stanowić zagrożenie dla samych rowerzystów. Kierowcy samochodów powinni stosować się do przepisów - kwituje krótko Stanisław Sorys, wicemarszałek Małopolski.

Małopolskie ścieżki

Odcinek drogi rowerowej, który powstał między Ostrowem a Biskupicami, jest fragmentem trasy Velo Dunajec.
Będzie ona miała łączną długość 172 kilometrów. Jej początek znajdzie się w Zakopanem, a koniec w Wietrzychowicach. Kolejny w naszym regionie odcinek rowerowego szlaku powinien dotrzeć do Wietrzychowic przed końcem przyszłego roku.

Velo Dunajec łączyć się będzie z Wiślaną Trasą Rowerową, budowaną na wałach Wisły.
WTR będzie liczyć około 200 km długości. Rozpocznie się w Jawiszowicach (na granicy z województwem śląskim) i prowadzić będzie do Szczucina, na granicy ze Świętokrzyskiem.

Region tarnowski przecinać będzie za kilka lat także trasa Euro Velo 4.
Szlak liczyć ma 208 km długości. W części jej przebieg pokrywać się będzie z Wiślaną Trasą Rowerową (124 km). Swój początek znajdzie w Jawiszowicach, a koniec w Jodłówce-Wałki koło Tarnowa.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jurge

Co to za marka w ogóle. Nie znam, ale dobrze chociaż ze polska :P Od zawsze jest konflikt między rowerzystami i kierowcami i nigdy to się nie zmieni, chyba ze sońce wybuchnie i siądzie elektryczność ;P

A
Anka10

To prawda. od wakacji jeżdżę na rowerze bo po 2 latach przerwy wreszcie kupiłam sobie polską Indianę i zgadzam się w 100 %. Kierowcy nie uważają na nas, ale medal ma dwie strony w tym przypadku.

Dodaj ogłoszenie