18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

"Avatar" pobity przez saperów

Redakcja
Kathryn Bigelow otrzymała pierwszego w historii Oscara dla kobiety reżysera Fot. PAUL BUCK (PAP/EPA)
Kathryn Bigelow otrzymała pierwszego w historii Oscara dla kobiety reżysera Fot. PAUL BUCK (PAP/EPA)
FILM. Wojenny "The Hurt Locker" w reżyserii Kathryn Bigelow pobił megaprodukcję "Avatar" i okazał się zwycięzcą 82. gali rozdania Oscarów. Nagrody nie dostał niestety Małopolanin Bartek Konopka za dokument "Królik po berlińsku".

Kathryn Bigelow otrzymała pierwszego w historii Oscara dla kobiety reżysera Fot. PAUL BUCK (PAP/EPA)

Zaskoczenia nie było. Większość obserwatorów obstawiała, że wieczór będzie pojedynkiem obu produkcji, a zarazem ich twórców, którzy niegdyś stanowili parę: Kathryn Bigelow i Jamesa Camerona.

Wojna numer jeden

Za najlepszy film Amerykańska Akademia Filmowa uznała "The Hurt Locker", który opowiada historię saperów wojskowych stacjonujących w Iraku. Film zdecydowanie ciekawszy od "Avatara", bliższy kinu autorskiemu, autentycznym przeżyciom, a zarazem podejmujący szalenie aktualny dla Ameryki temat. Bigelow, ceniona reżyserka i malarka, w sposób wyważony, a jednocześnie efektowny (zdjęcia mistrza Barry'ego Ackroyda) pokazuje szaleństwo wojny, jej destrukcyjny charakter. Ucieka od heroizacji żołnierzy i konfliktu zbrojnego, jednocześnie nie zachłystuje się antywojennym przesłaniem, próbuje zrozumieć racje stron konfliktu, unika jednoznaczności. Nic dziwnego, że obraz otrzymał już na świecie ponad 30 nagród.

W porównaniu do "Avatara", jego rozbuchanego efekciarstwa, 400-milionowego budżetu i miliardowych zarobków, obraz Bigelow przypomina kino niemal offowe. Akademia nie po raz pierwszy postawiła na jakość, a nie ilość. Od roku 2004, kiedy wygrał "Władca Pierścieni: Powrót Króla", zdobywając rekordowe 11 statuetek, ani razu nie zwyciężały już superprodukcje. Doceniano filmy skromniejsze, niebanalne, z rysem artystycznym - "Za wszelką cenę", "Miasto gniewu" czy "To nie jest kraj dla starych ludzi". Tegoroczny werdykt potwierdził ten trend.

Aż trudno uwierzyć, że w Polsce, która w Iraku ma także swoich żołnierzy, ten świetny film nie doczekał się w ogóle dystrybucji kinowej (został wydany tylko na DVD; na dużym ekranie można go właśnie obejrzeć w krakowskich kinach Kijów i Mikro, gdzie jest emitowany z płyty). Obraz w pełni zasługuje na 6 Oscarów (na 9 nominacji) - najlepszy film, reżyseria, scenariusz oryginalny, montaż, dźwięk i montaż efektów dźwiękowych. To także pierwszy w historii Oscar dla kobiety reżysera.

Klub przegranych

Dlaczego przegrał "Avatar", choć wypadł świetnie podczas gali rozdania Złotych Globów? Akademia nie dała się nabrać na chwyt Camerona, który pod morzem kapitalnych efektów ukrył wątłą fabułę. "Avatar", gdyby pozbawić go sztafażu science fiction, okazałby się także filmem wyjątkowo antyamerykańskim, piętnującym zapędy do globalnej dominacji, stawiającym naturę ponad techniką. Nigdy też obrazy fantastycznonaukowe nie miały najlepszego PR-u wśród członków Akademii - warto wspomnieć, że genialna "Odyseja kosmiczna" Stanleya Kubricka otrzymała zaledwie jednego Oscara (za efekty specjalne).

Cameron przeżył wielkie rozczarowanie (jego "Titanic" zdobył 11 nagród), które wyraźnie malowało się na twarzy reżysera. "Avatar" otrzymał tylko 3 statuetki na 9 nominacji, i to w mniej ważnych kategoriach - za scenografię, zdjęcia i efekty specjalne.

Rozczarowany może być też Quentin Tarantino, którego "Bękarty wojny" miały szansę na 8 statuetek, a dostały tylko jedną - za kapitalną drugoplanową rolę Christopha Waltza. Wygląda na to, że postmodernistyczna fabuła dotykająca historii kina i podejmująca w niekonwencjonalny sposób temat Holocaustu okazała się zbyt awangardowa czy nawet obrazoburcza.
Przegranym jest też Jason Reitman i jego świetny film "W chmurach", celnie portretujący Amerykę z chwil kryzysu finansowego. Było 6 nominacji, niestety skończyło się bez Oscara.

Dwa oblicza Sandry

Zaskoczenia nie było podczas rozdania nagród aktorskich, które powtórzyły werdykt Złotych Globów. Wśród mężczyzn nagrodzono Jeffa Bridgesa ("Szalone serce") - po raz kolejny doceniono rolę biograficzną, opowiadającą o życiu wielkiego (dla Ameryki) muzyka.

Bezapelacyjną królową gali była Sandra Bullock, która odebrała swego pierwszego Oscara za kreację w "The Blind Side". Aktorka była tym mile zaskoczona, pytając ze sceny: - Czy na pewno na to zasłużyłam? Tym bardziej że dzień wcześniej dostała dwie Złote Maliny za rolę w filmie "All About Steve", a są i tacy, którzy przyznaliby jej tę antynagrodę również za kreację w "The Blind Side". 46-letnia Bullock błyszczała za to na czerwonym dywanie, gdzie była najchętniej fotografowaną gwiazdą (bo i wyglądała olśniewająco).

Królik bez Oscara

Niestety, to znów nie była polska noc, co pokazuje, jak daleko naszemu kinu do Hollywood. Mieliśmy jedną nominację - dla krótkometrażowego dokumentu pochodzącego z Myślenic Bartka Konopki - "Królik po berlińsku".

Choć film urzekał formą i zaskakiwał tematem - pokazuje historię królików mieszkających między ścianami muru berlińskiego - nie podbił serc członków Akademii. Było to zresztą do przewidzenia, bo za oceanem nie wystarczą chęci i wysokie noty krytyków, trzeba jeszcze skutecznie sprzedać swój produkt. Zwycięzcą w tej kategorii okazał się obraz "Music by Prudence", opowiadający o niepełnosprawnym muzyku z Zimbabwe. Nie ma co załamywać rąk, bo sama nominacja jest dużym wyróżnieniem dla młodego twórcy. W tym roku zobaczymy jego debiut fabularny "Lęk wysokości". Konopka nawiązał też ciekawe kontakty w Stanach, które być może pomogą mu kiedyś w sięgnięciu po Oscara.

RAFAŁ STANOWSKI

Oscarowa Off Plus Camera

Krakowski festiwal filmowy Off Plus Camera (16-25 kwietnia) ma świetną informację dla kinomanów. Będzie można zobaczyć po raz pierwszy w Polsce nagrodzony 2 Oscarami film "Precious" (za rolę aktorki o pseudonimie Mo'Nique i scenariusz adaptowany). Zobaczymy też laureatów niedawnych Independent Spirit Awards, czyli najważniejszych nagród kina niezależnego w USA: "The Exploding Girl", "Humpday", "Easier with Practice" oraz "A Single Man" z muzyką Abla Korzeniowskiego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie