Awans bez stylu

TYM
Tak Paweł Brożek (z lewej) zdobył zwycięską bramkę Fot. Krzysztof Porębski
Tak Paweł Brożek (z lewej) zdobył zwycięską bramkę Fot. Krzysztof Porębski
Wisła w kiepskim stylu wymęczyła wczoraj w Ząbkach awans do 1/8 finału Pucharu Polski. Krakowianie wygrali jedną bramką w meczu z ostatnią drużyną I ligi. Po zdobyciu gola piłkarze "Białej Gwiazdy" grali chaotycznie i nie mieli zbyt wielu okazji na wyższe zwycięstwo. Dolcan Ząbki - Wisła Kraków 0-1 (0-1)

Tak Paweł Brożek (z lewej) zdobył zwycięską bramkę Fot. Krzysztof Porębski

PUCHAR POLSKI. Wiślacy w 1/16 finału wygrali małym nakładem sił

0-1 Paweł Brożek 10.

Sędziował Hubert Siejewicz z Białegostoku. Żółte kartki: Piesio, Koziara. Widzów 1500.

Dolcan: Misztal - Korkuć, Wróbel, Unierzyski, Piesio - Koziara (61 Bazler), Hirsz, Kosiorowski, Zapaśnik (61 Gawęcki) - Stańczyk, Stretowicz (78 Kubicki).

Wisła: Pawełek - Kowalski, Chavez, Bunoza, Paljić - Jirsak, Sobolewski (66 Wilk) - Kirm, Garguła (79 Boguski), Małecki - Paweł Brożek (46 Rios).

- Pamiętam jak w Pucharze Polski drużyny wyżej notowane przegrywały i to wysoko. Cieszymy się więc ze zwycięstwa, ale ze stylu już mniej. Dobrze graliśmy w polu, natomiast mieliśmy problem z oddaniem strzałów na bramkę rywali, brakowało tego ostatniego podania. Gdyby tak było, zdobylibyśmy więcej goli - podsumował Paweł Brożek, którego strzał zapewnił Wiśle wygraną.

To była szansa dla zawodników, którzy w ostatnich meczach ligowych nie mieścili się w pierwszym składzie. Na prawej obronie zagrał Mateusz Kowalski, który zastąpił kontuzjowanego Erika Cikosa. W oficjalnym spotkaniu "Białej Gwiazdy" miał natomiast okazję zadebiutować Osman Chavez. Widać było, że Honduraninowi wciąż brakuje pewności w grze. Po przerwie popełnił dwa błędy. Za pierwszym razem zaliczył kiks przed bramką, z czego rywale nie skorzystali, a później nieczysto trafił w piłkę i ta wyszła poza boisko.

Zmieniona została także trójka piłkarzy grających w ofensywie za Pawłem Brożkiem. Od pierwszej minuty wystąpili: Andraż Kirm, Łukasz Garguła i Patryk Małecki. Zmiennicy najbardziej widoczni byli na początku spotkania. Wyróżniał się Kirm, po którego podaniu Paweł Brożek zdobył bramkę. "Brozio" wrócił więc do regularnego strzelania, bowiem to był trzeci mecz, który zakończył trafieniem. Tym golem krakowianie udokumentowali swoją przewagę. Później grali spokojnie, pewnie w defensywie, ale brakowało kolejnych okazji bramkowych. Jeszcze jeden celny strzał w pierwszej połowie, z dystansu w wykonaniu Garguły, to było niewiele jak na drużynę z mistrzowskimi aspiracjami.

- Może mieliśmy w podświadomości, że prowadzimy 1-0 i trzeba oszczędzać siły na ligę - przyznał Paweł Brożek, któremu trener dał odpocząć w drugiej połowie. Na jej początku wysoko ustawiona obrona Wisły dała się zaskoczyć, dobrą piłkę dostał ze środka pola Marcin Stańczyk i wychodził sam na sam z Mariuszem Pawełkiem. Bramkarz gości był szybszy i wybił futbolówkę spod nóg rywala. Wisła miała natomiast coraz większe trudności z przeprowadzeniem akcji. W pewnym momencie kapitan Radosław Sobolewski zagrał do tyłu do Chaveza, po czym pokręcił głową, wyrażając niezadowolenie z gry zespołu.

W drugiej połowie kibice oglądali chaotyczną kopaninę. Krakowianie grali bez pomysłu. Pierwszy celny strzał w tej połowie w... 86 min oddał z dystansu Małecki. Piłkę po jego uderzeniu pewnie złapał Rafał Misztal. W końcówce znakomitej okazji nie wykorzystał Andres Rios. Później jeszcze Miształ obronił strzał Rafała Boguskiego.
Wiślacy przełamali się więc w Ząbkach po dwóch meczach bez wygranej w lidze, ale styl, w jakim odnieśli wczorajsze zwycięstwo, zapewne szybko wymażą z pamięci. Niepocieszony był natomiast trener Dolcanu Robert Moskal, w przeszłości piłkarz Wisły, który zdawał sobie sprawę, że z tak grającym rywalem była okazja na sprawienie niespodzianki.

PIOTR TYMCZAK, Ząbki

Jak padła bramka

0-1 Andraż Kirm zagrał do Pawła Brożka, który w polu karnym opanował piłkę i mocnym strzałem zdobył prowadzenie.

Zdaniem trenerów

Robert Moskal, Dolcan:

- Graliśmy z drużyną z ekstraklasy, mającą większe umiejętności. Dlatego chcieliśmy bardziej zagęścić środek boiska, zabezpieczyć tyły i szukać kontry. W prosty sposób straciliśmy jednak bramkę.

Robert Maaskant, Wisła:

- Najważniejsze jest zwycięstwo, ale nie jestem zadowolony z gry. To jednak był pierwszy krok na drodze do finału. Trudno się grało na tym boisku. Poza tym, w takim składzie zagraliśmy pierwszy raz. Jak szybko strzeliliśmy gola, zawodnikom mogło się wydawać, że odniesiemy łatwe zwycięstwo, ale tak nie było. O tym, jak oceniam grę zawodników, którzy zagrali w tym meczu, a nie występowali ostatnio w lidze, najpierw dowiedzą się sami zainteresowani.

(TYM)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie