Awans na wyciągnięcie ręki

BK
Tenisiści stołowi PKS Opoki Trzebinia są już jedną nogą w I lidze. Trudno sobie wyobrazić, aby w rewanżu zaprzepaścili ogromną przewagę, jaką sobie wywalczyli w pierwszym meczu barażowym (10-0).

Wielka radość w Trzebini po wygranej nad Jedynką Łódź w barażach o I ligę

   Nic dziwnego, że radość w Trzebini po zakończeniu ostatniego pojedynku była ogromna. Upragniony awans jest na wyciągnięcie ręki. To co nie udało się przez poprzednie dwa sezony, teraz wydaje się przesądzone. Tylko jakiś kataklizm mógłby przekreślić nadzieje trzebinian na awans. Przecież do pełni szczęścia potrzeba im tylko wygrania trzech setów...
   Nikt z 200 kibiców, którzy zjawili się w podziemiach kościoła w Sierszy, gdzie swoje spotkania rozgrywa Opoka, nie miał wątpliwości, będzie to tylko formalność. Tenisiści stołowi Opoki i ich szkoleniowiec Kazimierz Noworyta odbierali gratulacje, w tym również starosty chrzanowskiego Kazimierza Boronia. Niewątpliwie awans do I ligi byłby znakomitą promocją nie tylko Trzebini, ale również powiatu chrzanowskiego.
   To jest trzecie podejście Opoki do I ligi. W poprzednich dwóch barażach trzebinianom brakowało bardzo niewiele. Za pierwszym razem rywale okazali się lepsi zaledwie o dwa sety. Przy drugim podejściu Opoka zremisowała na wyjeździe, ale przed własną publicznością jej zawodników sparaliżowały nerwy i przegrali swoją szansę. Teraz od początku wszystko układało się po myśli trenera Noworyty i jego podopiecznych. Zaczęło się od korzystnego rozstawienia.
   - Jedynka, która wygrała grupę świętokrzysko-łódzką II ligi ma w składzie Marka Winnickiego i Łukasza Bobrowskiego, dwóch zawodników z I-ligowym doświadczeniem. Chodziło o to, abyśmy wykorzystali jak najlepiej nasze atuty i to nam się udało. Przy wspaniałym dopingu osiągnęliśmy wyraźną przewagę. Nasi zawodnicy grali przez cały czas z ogromną koncentracją. Było to bardzo ważne, bo rywale walczyli o każdego seta. Przekonał się o tym Zając, który po łatwej wygranej w pierwszej partii, w drugiej przegrał. Na szczęście szybko zrozumiał, że tylko konsekwentna gra przyniesie sukces. Wszyscy zagrali świetnie i to przede wszystkim przesądziło o naszej wygranej. Trochę obawialiśmy się na przykład Bobrowskiego, który jest dobrym obrońcą, ale Świrk znalazł na niego skuteczną receptę, wygrywając 3-0. Po pierwszych singlach prowadziliśmy już 4-0. W grach deblowych Iwaniuk z Frankowskim oraz Świrk z Zającem także nie dali większych szans rywalom i mecz był rozstrzygnięty. Ważny był jednak każdy punkt, a nawet set w perspektywie rewanżu. Nasi zawodnicy do końca nie odpuścili i w tej chwili do awansu potrzeba nam tylko trzech setów - mówi trener Noworyta.
   - Do trzech razy sztuka, teraz już na pewno I liga jest nasza - powtarzali kibice po ostatniej piłce. Do Sierszy przyjechali również fani tenisa stołowego z Oświęcimia i Chrzanowa.
   Z gratulacjami trzeba jednak zaczekać do rewanżu w Łodzi, 11 czerwca.
   (BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie