Awans w wielkim stylu

PAN
Prądniczanka, jako pierwsza drużyna z czterech małopolskich piątych lig, zapewniła sobie awans do IV ligi. Zespół prowadzony przez Leszka Janiczaka wygrał swoją grupę już na 4 kolejki przed końcem sezonu.

Prądniczanka przed remontem trybun i renowacją boiska

   Ekipy z Czerwonego Prądnika nikt przed sezonem nie traktował poważnie, zresztą trudno było o inne podejście w sytuacji, gdy drużyna od dwóch lat z trudem utrzymywała się na tym szczeblu, nie będąc pewną swojego losu do ostatniej kolejki. Teraz było zupełnie inaczej, choć drużyna nie zmieniła się znacząco. Przed sezonem do ekipy dołączyło tylko dwóch zawodników - Kruczek ze Szreniawy Nowy Wiśnicz i Mikołajczyk z Hutnika, a przed rundą wiosenną Danek ze Słomniczanki oraz Orłowski z Hutnika.
   - Mam taką zasadę, że po rundzie staram się uzupełnić skład dwoma zawodnikami - _mówi trener Prądniczanki Leszek Janiczak. - Przed sezonem potrzebowałem defensywnego pomocnika, stąd transfer Kruczka, oraz solidnego młodzieżowca, jakim okazał się Mikołajczyk.
   Prądniczanka zaskoczyła wszystkich zwłaszcza dobrą grą u siebie, gdzie nie straciła jesienią goli, a pierwszy raz przegrała dopiero w minioną sobotę z Wróblowianką.
   - _Nie zgadzam się z opinią, że dobrze gramy dopiero teraz. Już wiosną tamtego sezonu zwyciężyliśmy w większości spotkań, pokpiliśmy jednak wtedy rundę jesienną i dlatego musieliśmy gonić rywali
- przypomina szkoleniowiec. - Uczciwie powiem, że awans do czwartej ligi był naszym celem. Nie sądziłem jednak, że wywalczymy go tak łatwo i szybko. Wierzyłem w zespół i nie zawiodłem się.
   Prądniczanka kilka lat temu była klubem słabo grającym i o słabej kondycji finansowej. Obecnie klub działa sprawnie i nie ma kłopotów ekonomicznych, choć oczywiście nie przelewa się. Zawodnicy znajdują zatrudnienie w dwóch firmach - Budostalu 5 i hurtowni sportowej JaKo, do klubowej kasy wpływają też pieniądze z reklam na stadionie, siłowni, wynajmu terenu wokół klubu oraz kawiarenki będącej własnością Prądniczanki. Dzięki stałemu dopływowi gotówki klub był w stanie wyremontować szatnie, stworzyć osobne pomieszczenie dla sędziów, przebudować trybuny i ogrodzić boisko.
   - Jedenastego czerwca gramy ostatni mecz na swoim boisku, po którym rozpocznie się remont naszej płyty oraz obiektu. Chcemy zamontować 400 krzesełek i stworzyć dwie osobne trybuny wokół klubowego budynku - zapowiada Janiczak. - Czynimy też starania, aby odzyskać naszą klubową halę, w której są obecnie garaże. Mając taki budynek, moglibyśmy być spokojni o środki na utrzymanie czwartoligowej drużyny. Rozmawiamy też z władzami Spółdzielni Mieszkaniowej "Prądnik Czerwony" w sprawie udostępnienia klubowi boiska trawiastego na ulicy Majora. Nie mamy boiska treningowego, więc każdy plac do treningu jest dla nas na wagę złota.
   Tradycyjnie przed sezonem Leszek Janiczak sięgnie po dwóch nowych zawodników. W orbicie zainteresowań jest młody bramkarz oraz napastnik, być może dołączy również jeden obrońca. Trener obiecuje też walkę na pełnych obrotach do końca sezonu, a Prądniczanka gra mecze z zespołami broniącymi się przed spadkiem - Radziszowianką i Bieżanowianką.
(PAN)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie