Awantura o bramkę

zab
Hokeiści Dworów Unii odnieśli cenne zwycięstwo w Tychach. Po wygranej 2-1 po rzutach karnych, są w komfortowej sytuacji przed dzisiejszym (godz. 17), być może ostatnim spotkaniem półfinału hokejowego play-off, które rozegrają we własnej hali. W Tychach jednak ciągle wraca się do sytuacji z pierwszej tercji wtorkowego pojedynku, w której sędzia nie uznał miejscowym - ich zdaniem - prawidłowo zdobytego gola.

Cenne zwycięstwo Dworów Unii w Tychach

   Po meczu obaj szkoleniowcy nie byli zbytnio rozmowni. Drugi trener Dworów Unii, Stanisław Małkow, jak zwykle opowiedział dziennikarzom przebieg spotkania, kończąc swój wywód, że jego zespół szykuje się do piątkowego spotkania w Oświęcimiu.
    - My też szykujemy się na piątkowe spotkanie w Oświęcimiu - odburknął trener GKS Wojciech Matczak, który tym samym uciął wszelką dyskusję. Dopiero po namowie żurnalistów raczył odpowiedzieć, że jego zespół w przeciągu całego spotkania był lepszy. - Najlepiej dowodzi tego statystyka strzałów. W każdej tercji oddaliśmy ich o kilka więcej od przeciwników. Niestety, przegraliśmy nie tylko przez swoją nieskuteczność, ale także przez udział osób trzecich. Mam tutaj na myśli sędziów, którzy nie uznali nam dwóch prawidłowo zdobytych bramek - podkreśla Wojciech Matczak, który stwierdził, iż nie będzie się więcej wypowiadał, bo dziennikarze wyrywają jego zdania z kontekstu. Wobec takiego obrotu sprawy, nie było sensu kontynuować tej parodii konferencji prasowej, na której było zaledwie trzech dziennikarzy.
   Bardziej rozmowny był bramkarz GKS Arkadiusz Sobecki, chociaż nie miał wesołej miny, bo w karnych nie wsparł zespołu. - Do końca czekałem na ruch przeciwnika, ale ten po prostu mnie oszukał - przyznaje Sobecki. - Z pewnością o ułamek sekundy spóźniłem swoje trzy interwencje, po których rywale strzelili bramki. Może gdybym starał się ich jakoś sprowokować do posłania krążka tam, gdzie ja bym sobie tego życzył, udałoby mi siępoprowadzić zespół do zwycięstwa - rozważa bramkarz GKS.
   Zdaniem Arkadiusza Sobeckiego, GKS nie złożył jeszcze broni w walce o awans do finału. - Przy takiej przewadze nie powinniśmy byli przegrać spotkania u siebie. Bez wsparcia naszej kilkutysięcznej publiczności, będziemy się czuli trochę osamotnieni w Oświęcimiu - przyznaje bramkarz.
   Z kolei trener GKS Wojciech Matczak przywołał przykład z końca lat 80., kiedy tyszanie także przegrywali w półfinale 0-2, by ostatecznie wyjść z niego zwycięsko.
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie