Awaryjne lądowanie polskiego samolotu w Etiopii. Dym i strata silnika

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Awaryjne lądowanie polskiego samolotu w Etiopii. Dym i strata silnika
Awaryjne lądowanie polskiego samolotu w Etiopii. Dym i strata silnika Waldemar Wylegalski/Polska Press/zdj. ilustracyjne
Lecący z Kenii samolot polskich linii Enter Air w nocy z piątku na sobotę zmuszony był lądować awaryjnie na lotnisku w Etiopii. Na pokładzie było 167 osób. Jak relacjonują pasażerowie, dym wydobywał się z samolotu jeszcze przed startem z Kenii.

Polscy turyści spędzający wakacje w Kenii mieli wylecieć z lotniska w Mombasie w piątek wieczorem.

Tuż przed wylotem zostali jednak poproszeni przez załogę, aby natychmiast opuścili pokład samolotu, ze względu na wystąpienie problemów technicznych.

Z relacji turystów wynika, że z luku bagażowego maszyny wydobywał się dym.

Po upływie około trzech godzin pasażerowie zostali poinformowani, że sytuacja została opanowana i mogą ponownie wrócić na pokład samolotu.

Cześć turystów nie chciała jednak tego zrobić w obawie o swoje bezpieczeństwo.

Doszło do kłótni z załogą samolotu. Ta miała zapowiedzieć, że w razie dalszego oporu pasażerów na miejsce zostanie wezwana lokalna policja. Pasażerowie donoszą także, że mieli dostać „wybór” – albo lecą, albo zostają i organizują sobie powrót na własna rękę.

Strata silnika i awaryjne lądowanie

Ostatecznie samolot z pasażerami wystartował z lotniska w Mombasie, ale po około dwóch godzinach spokój podróżnych zmącił kolejny komunikat.

„Stracono jeden silnik” - poinformowała załoga, zapowiadając jednocześnie awaryjne lądowanie w Addis Abebie - stolicy Etiopii.

Wiceszef MSZ: Wieczorem przyleci nowy samolot

W akcję pomocy pasażerom włączył się polski konsulat.

„W sprawie samolotu w Etiopii: konsul działa, aby pasażerowie dostali wizy i mogli w hotelu poczekać do wieczora, gdy planowany jest przylot nowego samolotu. Jest także w kontakcie z pasażerami” - zapewniał wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk.

Linia Enter Air wydała oświadczenie

W związku z zaistniałą sytuacją, linia lotnicza Enter Air wydała oświadczenie, w którym wyjaśniono, że w czasie lotu na jednym z silników pojawiły się „błędne wskazania” i w związku z tym samolot B-737 800 ze 167 pasażerami zgodnie z procedurą wylądować w Etiopii.

„Pasażerowie są pod opieką służb naziemnych i konsulatu. Przygotowane zostały dla nich hotele i transport" – napisano w komunikacie.

Dodano również, że „aktualnie sprawdzane są dokładne przyczyny problemu, ale komunikacja z Addis Abebą jest bardzo utrudniona”.

Linia poinformowała, że w związku z tym, że nie znana jest przyczyna możliwej awarii oraz nie wiadomo, czy samolot jest sprawny do lotu, po pasażerów wysyłany zostanie z Polski drugi samolot.

„Na lotnisku w Mombasie przed wylotem tej maszyny miał miejsce osobny przypadek, którego przyczyną było pojawienie się dymu w bagażniku, pochodzącego najprawdopodobniej z jednego z bagaży” - napisano w oświadczeniu.

Czarnek zapowiada HIT!

Wideo

Materiał oryginalny: Awaryjne lądowanie polskiego samolotu w Etiopii. Dym i strata silnika - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jaromir Rowiński
Gołe fakty dotyczące tego lotu świadczą o tym, że dzięki działaniom załogi i przestrzeganiu procedur - dwukrotnie zminimalizowano niebezpieczeństwo dla pasażerów.

Wiązanie podejrzenia pożaru i prewencyjnej akcji gaśniczej w luku bagażowym z odległym w czasie przypadkiem nieprawidłowych odczytów parametrów pracy jednego z silników (bp przecież nie jego "utraty"!) - jest, bez wyjaśnienia wszystkich okoliczności, nonsensem.

Ale przecież liczy się "kilkalność", zatem tytuł i treść newsa muszą być nastawione na szok - bo przecież szok być musi... a do tego strach i nagonka..

A rzetelna wiedza o tym co się stało? Po co wiedza... w kraju gdzie wypadki lotnicze bada się za pomocą wybuchających parówek?
k
krakowianka.
Dla lwow to i samolot przyleci .
Dodaj ogłoszenie