Bałtyk dla pokoleń. Oczyśćmy morze z broni chemicznej i pozostałości amunicji po II wojnie światowej

Materiał informacyjny Enea

Ryzyka skażenia Bałtyku nie można dalej nie zauważać. Trzeba działać!

Nie ma systemu monitorowania związków chemicznych, które znajdują się na dnie morza, zatem nie wiemy, jakie jest prawdopodobieństwo najczarniejszego scenariusza. Ale nie można go wykluczyć – mówi profesor Jacek Bełdowski z Zakładu Chemii i Biochemii Morza Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.

Jacek Klein: Tysiące ton broni chemicznej i konwencjonalnej, setki wraków z pozostałościami niezidentyfikowanych substancji w ładowniach i paliwem w zbiornikach. Grożą rozszczelnieniem i zatruciem środowiska naturalnego. Z upływem lat problem staje się coraz bardziej palący. Bałtyk jest tutaj wyjątkowy?

Profesor Jacek Bełdowski: Bałtyk jest pod tym względem najbardziej zbadanym akwenem na świecie, ale to nie znaczy, że mamy największy problem. W Morzu Północnym jest tych pozostałości, jeszcze z I Wojny Światowej, dużo więcej. W przypadku Morza Bałtyckiego problem ten stosunkowo wcześniej przestał być ignorowany. Już w latach 90. Komisja Helsińska zaczęła zbierać informacje i raportować o skali zagadnienia. Bałtyk, w przeciwieństwie do Morza Północnego, jest za to morzem półzamkniętym i amunicja chemiczna i konwencjonalna stwarza większe zagrożenie ekologiczne. Poza tym Morze Bałtyckie przeżywa teraz okres bardzo intensywnych działań w zakresie inwestycji hydrotechnicznych, np. w energetykę morską, co generuje dodatkowe zagrożenie wzruszenia tych niebezpiecznych pozostałości i przedostania się ich do środowiska naturalnego.

Przed rozpoczęciem inwestycji konieczne są przecież badania środowiskowe, które eliminują takie zagrożenia poprzez np. nakaz ich identyfikacji i neutralizacji?

Oczywiście tak, ale skuteczność takich badań zależy od sposobu i metod ich przeprowadzenia. W tej chwili działa to tak, że przed rozpoczęciem inwestycji wynajmuje się firmę, która ma przeprowadzić badania środowiskowe, ale ich zakres i nakierowanie niekoniecznie obejmuje amunicję chemiczną.

Jak dużo takich niebezpiecznych substancji zalega na dnie Bałtyku?

Szacuje się, że w całym akwenie jest to około 40 tys. ton amunicji i broni chemicznej oraz około 500 tys. ton broni konwencjonalnej. Trzeba pamiętać jednak, że jest to bardzo ogólne szacowanie. Jeśli chodzi natomiast o polską strefę ekonomiczną, takiej amunicji chemicznej jest stosunkowo niewiele. To mniej więcej 60 ton w Głębi Gdańskiej, przy czym dokładnie nieznany jest stosunek amunicji chemicznej i konwencjonalnej. Do tego mamy pojedyncze sztuki amunicji rozsiane na trasie konwojów, które wyruszały z portu Wolgast w kierunku Głębi Gotlandzkiej, gdzie wyznaczono zrzutowisko. Niestety, często broń była wyrzucana za burtę po drodze, w rejonie Ławicy Słupskiej czy Rynny Słupskiej. Dokładnie nie wiemy, ile niebezpiecznych substancji może się tam znajdować.

To są przecież lokalizacje pokrywające się z planowanymi morskimi farmami wiatrowymi.

Jak najbardziej. Tam, gdzie znajdują się te rozproszone obiekty stwarzające zagrożenie, będzie budowana energetyka offshorowa. A wiemy, że w minionych latach właśnie tam zdarzały się przypadki wyłowienia broni chemicznej przez statki rybackie.

Wydobycie i neutralizacja broni chemicznej z dna morza nie jest łatwym zadaniem. Czy dysponujemy lub kiedy będziemy dysponować odpowiednio bezpieczną technologią, aby tego zadania się podjąć?

W Polsce mamy jedną firmę GeoFusion, która rozwija taką technologię. Na świecie jest kilka firm, które mówią, że mają taką technologię, ale nie przypominam sobie realnej demonstracji możliwości tych rozwiązań. Jedynym bodaj przypadkiem, gdzie wydobyto i zniszczono broń chemiczną w naturalnym środowisku, była operacja przeprowadzona w Japonii, w porcie Kanda, na początku lat 2000. Nurkowie zapakowali amunicję do szczelnych pojemników, te następnie przetransportowano i umieszczono w komorze próżniowej, w której wysadzono przy pomocy ładunków wybuchowych. Część związków wypaliła się w wysokiej temperaturze, a gazy zostały zneutralizowane przez wydajne filtry. To faktycznie zadziałało. W Niemczech jest podobnie działająca instalacja, jednak wykorzystywana wyłącznie do amunicji znajdowanej na lądzie. Trafiła tam m.in. amunicja z Syrii czy Libii. Nie ma jednak doświadczenia w podejmowaniu i neutralizacji amunicji chemicznej z dna morskiego.

Czyli na dzisiaj technologii sprawdzonej i przetestowanej nie posiadamy?

Tak. W „Baltic Sea Action Plan” Komisji Helsińskiej uwzględniliśmy zalecenie, że taka technologia powinna zostać stworzona i przetestowana w warunkach Bałtyckich. Aby była gotowa natychmiast, gdy coś niedobrego zacznie się dziać, związki chemiczne i trujące zaczną się uwalniać.

Z czym właściwie mamy do czynienia. Co zawiera amunicja chemiczna, jakie niebezpieczne związki?

Najwięcej, 60-80 proc., jest iperytu. Jest dużym zagrożeniem, po całkowitym skorodowaniu pojemników zbryla się i tworzy skupiska, generujące skażenie wody przez długi czas. Ponadto mamy środki bojowe oparte na arsenie, które dla środowiska są jeszcze bardziej niebezpieczne. Mówię tu o takich substancjach jak clark, luizyt i adamsyt. Tworzą łatwo rozprzestrzeniające się w środowisku toksyczne związki. W przypadku clarku udowodniliśmy, że może się odkładać w organizmach żywych. Natomiast dla ludzi najbardziej niebezpieczny jest tabun, którego jest stosunkowo niewiele. Jest to jednak gaz zabójczy. Przypadkowe rozszczelnienie pojemnika, pocisku grozi natychmiastową śmiercią. Szybko rozkłada się za to w środowisku morskim, dlatego morze jest w stanie zneutralizować mikrowycieki. Lecz gdy dojdzie do jednoczesnego, dużego uwolnienia tego gazu, zagrożenie jest bardzo duże. W 2000 roku rosyjski naukowiec Korotenko obliczył, że rozszczelnienie 100 kilogramowej bomby z tabunem i uwolnienie gazu spowodowałaby wymarcie życia w akwenie wielkości 100 km kwadratowych.

W czyjej gestii powinny leżeć działania na rzecz opracowania technologii neutralizacji amunicji chemicznej, zalegającej na dnie morza. Prywatne firmy inwestujące w offshore, czy może powinny zająć się tym rządy państw, agencje rządowe, specjalnie powołane do tego międzynarodowe instytucje?

Ocena ryzyka i nadzór nad wydobyciem powinny leżeć w gestii organów państwowych lub wspólnotowych. Metody badania, szacowania zagrożenia, wydobywania i neutralizacji muszą być certyfikowane i najlepiej stałoby się, gdyby był to system certyfikacji obejmujący całą Unię Europejską, zwłaszcza, że problem nie dotyczy tylko Bałtyku. Musi nastąpić w tym względzie integracja na szczeblu unijnym. Przykładowo, są grupy naukowe zajmujące się amunicją chemiczną w Morzu Północnym. Nie współpracujemy jednak z nimi, ponieważ nasze badania i projekty mają akceptację tylko na szczeblu bałtyckim. Tak jest zapisane w strategii unijnej dla Bałtyku. Możemy zatem prowadzić tylko unijne projekty bałtyckie i nie możemy dołączyć do nich grup naukowców spoza tego obszaru. Chcielibyśmy to zmienić, aby naukowcy, biznes i agendy rządowe z całej UE mogły współpracować dla rozwiązania problemu broni chemicznej w morzach.

Co dalej? Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą Komisję Europejską i wspólny komitet programowy Interreg „Region Morza Bałtyckiego” do zapewnienia odpowiedniego finansowania badań i działań niezbędnych do wyeliminowania zagrożeń, jakie stwarza amunicja zatopiona w Bałtyku.

Dalsze prace powinny być wielotorowe. Po pierwsze stworzenie narzędzi do oceny ryzyka. Stworzyliśmy takie narzędzie, nazywa się Decision Support System (DSS), już działa i można z niego korzystać. Zostało stworzone w programie DAIMON (Decision Aid for Marine Munitions), dostępne dla wszystkich zainteresowanych za darmo online. Można zobaczyć, jak działa w zakresie zbierania oraz gromadzenia danych na temat różnych parametrów obiektów niebezpiecznych, wygenerowania realistycznych scenariuszy i oceny ryzyka wpływu tych obiektów na środowisko morskie. Po drugie przetestowanie i zatwierdzenie technologii do wydobycia i neutralizacji niebezpiecznych obiektów. Jeżeli te dwa warunki zostaną spełnione, można będzie przystąpić do typowania najgroźniejszych obiektów i rozpocząć ich utylizację, Nie wykluczam tutaj, że firmy, które inwestują w energetykę offshore, mogłyby ponieść koszty wdrażania tych rozwiązań w przypadku zidentyfikowania amunicji na terenie ich koncesji, natomiast w pozostałych przypadkach konieczne jest zaangażowanie agend krajowych lub międzynarodowych. Mogłoby to zadziałać podobnie do funduszu powołanego w ramach ONZ w celu finansowania neutralizacji min lądowych na byłych terenach konfliktów zbrojnych. Trwało to trochę czasu, ale udało się w zasadzie wszystkie stare pola bitew rozminować.

Nie obejdzie się chyba bez finansowania, w ramach unijnego budżetu, programu dotacji celowych? Koszty mogą sięgać dziesiątek miliardów dla całego Bałtyku?

Koszty będą wysokie, ale wraz z rozwojem technologii i zdobytym doświadczeniem będą maleć. Proszę także pamiętać, że de facto nie mamy pełnego mapowania broni chemicznej na Bałtyku, znamy tylko niewielkie wyrywki poszczególnych składowisk. Nie mamy 100 proc. pewności co dokładnie tam się znajduje. Przewidujemy jednak na podstawie tego, co już wiemy, że najbardziej niebezpieczne obiekty, które należałoby wydobyć, stanowią około 5 proc. Nie byłoby to zatem 40 tys. ton tylko 2 tys. ton. Po trzecie obliczyliśmy koszt najbardziej czarnego scenariusza skażenia Bałtyku. Wstępnie wyszło nam, że koszt szkód środowiskowych, zamknięcia turystyki, rybołówstwa to kilka miliardów euro rocznie przez wiele lat. Nasi koledzy z Niemiec uznali, że nie doszacowaliśmy strat, ponieważ tylko roczne przychody z turystyki bałtyckiej landów Meklemburgia i Schleswig-Holstein to ponad 4 mld euro rocznie. Warto wyprzedzić możliwe wydarzenia i zawczasu ponieść koszty, by uniknąć potencjalnie dużo większych strat, nie tylko finansowych, ale również trudnych do oszacowania strat środowiskowych. Nie ma ogólnobałtyckiego systemu monitorowania związków chemicznych, które znajdują się na dnie morza, zatem nie wiemy, jakie jest prawdopodobieństwo najczarniejszego scenariusza. Ale nie można go wykluczyć

Widać jednak, że problem nabrzmiewa w świadomości społecznej i politycznej. Lobbing i inicjatywy w postaci konferencji międzynarodowych, inicjatyw takich jak #Bałtyk dla pokoleń odnosi skutek?

Zaczyna to powoli przynosić efekty, może przełoży się to na konkretne działania legislacyjne, naukowe i technologiczne, owocujące metodami badania, wydobywania i utylizacji zagrożenia. Konieczna jest koordynacja działań instytutów naukowych, biznesu, marynarek wojennych w poszczególnych krajach. Każda z tych sfer posiada elementy potrzebne do złożenia układanki w postaci kompleksowego rozwiązania problemu amunicji chemicznej czy niebezpiecznych substancji we wrakach statków i okrętów. Myślę, że w perspektywie kilku, nie kilkunastu, lat doczekamy się takiego efektu.

Zatem nasze farmy wiatrowe, których budowa zacznie się za 3 lata, będą swego rodzaju poligonem doświadczalnym?

Bardzo możliwe. Wydaje się, że offshore będzie tzw. pierwszym ostrzem w walce o czysty Bałtyk, ale będzie się to działo ze wsparciem państwa. Tak jak w Niemczech, gdzie są krajowe i landowe programy wspierające inwestycje offshore w kwestii zagrożenia chemicznego. Takie ośrodki wsparcia mogłyby pojawić się także u nas, a jeśli powstałyby także w innych państwach, mogłyby być integrowane na szczeblu europejskim.

Tu podaj tekst alternatywny

22 marca - Światowy Dzień Wody i Dzień Ochrony Bałtyku

Światowy Dzień Wody (ang. World Water Day) został ustanowiony rezolucją z 22 grudnia 1992 r. przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w ramach Agendy 21, w czasie konferencji Szczyt Ziemi 1992 (UNCED) w Rio de Janeiro (Brazylia). Powodem był fakt, że ponad miliard ludzi na świecie cierpi z powodu braku dostępu do czystej wody pitnej. W 2010 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję, według której dostęp do czystej wody jest prawem człowieka. Woda pitna przestała być zasobem odnawialnym – zużywamy jej więcej i szybciej, niż jest w stanie się odtworzyć.

22 marca w krajach położonych nad Morzem Bałtyckim jest obchodzony Dzień Ochrony Bałtyku. Został on ustanowiony przez Komisję Helsińską w 1997 r. jako element Światowego Dnia Wody, także obchodzonego 22 marca. Światowy Dzień Ochrony Bałtyku ma na celu zwrócenie uwagi społeczności międzynarodowej na konieczność podjęcia natychmiastowych działań w celu poprawy stanu Morza Bałtyckiego. Bałtyk jest morzem płytkim, śródlądowym i prawie zamkniętym, w którym całkowita wymiana wód zajmuje aż 30 lat. Z tych powodów jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz na świecie.

Komisja Helsińska (HELCOM) jest organem wykonawczym Konwencji o ochronie środowiska morskiego obszaru Morza Bałtyckiego, zawartej w Helsinkach 22 marca 1974 r. (weszła w życie 3 maja 1980 r.). 9 kwietnia 1992 r. podpisano nową konwencję o ochronie środowiska morskiego obszaru Morza Bałtyckiego, która została ratyfikowana przez Polskę 8 października 1999 r. (weszła w życie 17 stycznia 2000 r.).

Dołącz do apelu #BałtykDlaPokoleń

W 2025 roku rozpoczną się zasadnicze prace hydrotechniczne związane z inwestycjami w energetykę morską. Potrzebne jest podjęcie konkretnych działań nie tylko w wymiarze krajowym, ale także międzynarodowym. W rozwiązanie problemu powinna zaangażować się cała Unia Europejska.

Organizatorzy kampanii #BałtykDlaPokoleń: Grupa Enea oraz United Nations Global Compact Polska apelują do Komisji Europejskiej o podjęcie niezwłocznych działań związanych z: wykonaniem przyjętej przez Parlament Europejski rezolucji dotyczącej oczyszczenia dna Morza Bałtyckiego z broni chemicznej; zabezpieczeniem zagrażających środowisku wraków statków i okrętów; zniwelowaniem skutków już powstałych szkód, wynikających z rozszczelnienia pojemników z amunicją i zbiorników paliwowych.

Do apelu przyłączyć może się każdy. Wystarczy wejść na stronę https://baltykdlapokolen.pl/# i dołączyć do inicjatywy. Są tam także wszystkie informacje o niebezpiecznych substancjach w Bałtyku oraz działaniach na rzecz ich neutralizacji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Bałtyk dla pokoleń. Oczyśćmy morze z broni chemicznej i pozostałości amunicji po II wojnie światowej - Portal i.pl

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie