Barczyk zrezygnował

Redakcja
POLITYKA. Kazimierz Barczyk zrezygnował wczoraj z kandydowania do Trybunału Konstytucyjnego.

- Wycofałem się, ponieważ stałem się przedmiotem serii bezprzykładnych, zmanipulowanych artykułów redaktor Ewy Siedleckiej z "Gazety Wyborczej", która nigdy ze mną nie rozmawiała oraz bardzo wybiórczo traktowała moje obszerne odpowiedzi mailowe na jej pytania - twierdzi Barczyk.

Jeden z jego przyjaciół mówi nam, że Kazimierz Barczyk wycofał się, bo obawiał się, iż posłowie PO z obawy przed "Wyborczą" wycofają jego kandydaturę. Przypomnijmy: Barczyk został zgłoszony na sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez posłów Platformy (co najmniej 50, bo tego wymaga prawo). Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zaakceptowała jego kandydaturę (stosunkiem głosów 13 "za", 0 - "przeciw" i przy 2 głosach wstrzymujących się). Oznaczało to, że Barczyk, który był wspólnym kandydatem koalicji na sędziego trybunału, miał zapewniony wybór. Jednak kampanię przeciwko Barczykowi od kilku tygodni prowadziła przede wszystkim "Gazeta Wyborcza" i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

- Ciekawą rzeczą byłoby przyjrzeć się prof. Andrzejowi Rzeplińskiemu, który był w zarządzie fundacji - zachęca jeden z naszych rozmówców. - Helsińska fundacja nie powinna być temu przeciwna, bo sama zachęca do bacznego przyglądania się osobom sprawującym najważniejsze stanowiska publiczne - dodaje enigmatycznie.

Wiceprzewodniczący PO Waldy Dzikowski decyzję Kazimierza Barczyka nazwał "honorową". Politycy PO zapowiadają, że klub nie poprze kandydatki PiS prof. Krystyny Pawłowicz.

Ewa Siedlecka powiedziała PAP, że była rozczarowana argumentacją Barczyka. - W pierwszym odruchu byłam przekonana, że wycofał się w poczuciu odpowiedzialności - powiedziała. Podkreśliła, że publikacje o Barczyku nie były podyktowane niechęcią do jego osoby, lecz "głębokim przekonaniem, że nie nadaje się na sędziego Trybunału". Dodała: "Nie napisałam nic, co byłoby nieprawdziwe lub zmanipulowane. Myślę, że te zarzuty wynikają z rozgoryczenia". Siedlecka napisała, że Barczyk podawał, iż w latach 1974-82 był sędzią, gdy w rzeczywistości sędzią był przez dwa lata (1980-82). Wcześniej był asesorem (szczebel przed sędziowską nominacją), a w 1977 r. odmówiono mu nominacji sędziowskiej. Barczyk ripostował, że asesor wydawał wyroki, a zatem - w rozumienia prawa nie tylko PRL-owskiego, ale również III RP, i to do późnej jesieni roku 2007 - był sędzią.

- Barczyk ma rację - podkreśla Włodzimierz Olszewski, były przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

Siedlecka przypomniała, że Barczyk w latach 1979-82 był członkiem PZPR. Powiedziała, że wcześniej tego nie ujawniał, co nie jest prawdą. W Krakowie o PZPR-owskiej przeszłości Barczyka wiedza jest niemalże powszechna. Znacznie ciszej jest o tym, że był współzałożycielem "Solidarności" w sądach krakowskich i jedynym sędzią w województwie krakowskim, który został odwołany przez Radę Państwa po wprowadzeniu stanu wojennego.
- Nie dziwię się, że "Wyborcza" wyciąga takie haki. To jej metoda. Ona oskarża innych o to, co sama robi - mówi nasz informator.

(K.W.)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie