Bardzo specjalna olimpiada

Redakcja
Konkurencja o prawo organizacji tych zawodów była mniejsza niż igrzysk olimpijskich, ale też ostra. Olimpiady specjalne cenione są przez państwa i miasta, które chcą być ich gospodarzami. To specyficzna promocja wartości moralnych, zgodności z wysokimi standardami nowoczesnej cywilizacji, wrażliwości na los innych.

Tadeusz Jacewicz: Z BLISKA

Sądziłem, że jest to dosyć tanie kupowanie międzynarodowego aplauzu. Przebiegły, choć pusty wewnętrznie zabieg ze sfery promocji, wynikający z chwilowej mody. Z bliska przyglądałem się Europejskim Letnim Igrzyskom Olimpiad Specjalnych w Warszawie. Zmieniłem zdanie.

Olimpiady specjalne mają duży ładunek emocji. Zupełnie innych od tych, które rządzą olimpiadami "zwykłymi". Tam liczą się wyniki, dramatyczna walka, skandale dopingowe i zabiegi przy zielonych stolikach. To wyśrubowany sport i wielki biznes.

Na olimpiadach specjalnych też są medale, ale liczą się nie rekordy, tylko uczestnictwo. Inne są reguły gry. Jeśli w czasie biegu ktoś się przewróci, inny zawodnik pomoże mu wstać i razem pobiegną dalej. Niepełnosprawni umysłowo cieszą się ze wszystkiego, co robią i co ich otacza. Oni naprawdę przeżywają.

Udziela się to wszystkim. Wejście na stadion Legii reprezentacji 56 krajów wywołało burzę oklasków, gesty powitania, okrzyki z trybun. Od pierwszej Grecji do ostatniej ekipy z Polski. Nikt się nie zmęczył ani nie znudził. Może na początku niektórzy klaskali, bo tak wypadało, ale później też dali się porwać. Nie pamiętam takiego poczucia fajnych, szczerych emocji na stadionie. Te olimpiady są "specjalne" nie tylko w sensie urzędowym. Budzą ludzką solidarność, zrozumienie, że wszyscy mają prawo być razem. Razem cieszyć się, wspierać, przeżywać. Nie chcę tworzyć wielkich teorii, ale w tym podzielonym świecie, gdzie najsilniejszym uczuciem jest nienawiść, takie oazy przyjaznej szczerości są bezcenne. O wielu elementarnych odruchach wobec siebie zapomnieliśmy. Olimpiady specjalne przypominają, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Im większy jest rozgłos towarzyszący igrzyskom, tym większe i trwalsze są skutki takiego myślenia.

Otwarcie olimpiady w Warszawie było wspaniałe. Świetnie przygotowany stadion, inspirująca scenografia, sekundowa precyzja wydarzeń. TVP, która chętnie ściga się programem ze stacjami komercyjnymi, tym razem wykonała swoją misję. Dwugodzinna transmisja otwarcia nie była rekordem oglądalności, ale wielkim sukcesem wsparcia ważnej sprawy. Od tego jest telewizja publiczna i takie decyzje z pewnością jej pomogą dzisiaj, kiedy dyskutuje się, czy w ogóle jest potrzebna.

Nie było łatwo. Przed otwarciem igrzysk ekipy rozjechały się do różnych miast. Władze Radomia wycofały się na dzień przed przyjazdem zawodników z Hiszpanii. Prywatni sponsorzy wyłożyli 20 tysięcy złotych i uratowali honor miasta. Marszałek województwa mazowieckiego wycofał się z solennie obiecanej pomocy. Ale nic nie zakłóciło energii organizatorów i entuzjazmu wolontariuszy. Oni nie przyjmowali do wiadomości odpowiedzi "nie".

Wolontariusze są dla mnie cichymi bohaterami operacji. Młodzi, pełni entuzjazmu ludzie, pracowali na okrągło. I to jak pracowali. Błyskawicznie, z uśmiechem. Nie po to, żeby robić, tylko żeby zrobić. Żadna sprawa nie była dla nich za trudna, żaden problem nie gasił uśmiechu. Gdyby administracje, urzędy i urzędnicy tak działali, Polska byłaby krajem dobrobytu - i radości.

Nie mogę nie wspomnieć o Zbigniewie Niemczyckim, szefie komitetu organizacyjnego. To, czego dokonał, jest mistrzostwem świata. Przy pomocy Bogusława Gałązki, dyrektora Polskich Olimpiad Specjalnych, Niemczycki "złożył" gigantyczną imprezę międzynarodową z precyzją szwajcarskiego zegarmistrza. Trzeba było być na otwarciu, żeby zrozumieć stopień skomplikowania tego wydarzenia. Wiele tysięcy gości z zagranicy widziało sprawność polskiej organizacji. Opowiedzą o tym w domu.

Polska dołączyła do elitarnej grupy państw - organizatorów międzynarodowych olimpiad specjalnych. To arystokratyczny klub ludzi myślących o pozamaterialnych elementach życia publicznego. Na listach ludzi wspierających olimpiady specjalne są największe nazwiska świata. Mam nadzieję, że chęć zajęcia się innym człowiekiem bez żadnych motywów komercyjnych jest zjawiskiem trwałym. Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Są rzeczy, których nie można kupić. Niepełnosprawni intelektualnie cenią wsparcie materialne, ale najbardziej cenią uczucia. Chcą być z nami, wśród nas, jako równouprawnieni ludzie.

Olimpiady specjalne są miejscem, w którym rządzi zrozumienie, przyjaźń i solidarność wszystkich ze wszystkimi. Wspaniała oaza w tym trudnym świecie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie