Barometr "Dziennika"

KW
1. Czy pijanym kierowcom należy odbierać samochody?

2. Czy polskie prawo jest wystarczająco surowe wobec osób prowadzących po pijanemu, a zwłaszcza tych, którzy są sprawcami tragicznych w skutkach wypadków?
Nadispektor BOGUSŁAW STRZELECKI, komendant małopolskiej policji:
- Jestem przeciwnikiem powielania w Polsce wzorców nowojorskich. Nasze realia są zupełnie inne, a przepisy wystarczająco dobre, by ukarać tych, którzy je naruszyli. Kłopot polega na tym, że nie zawsze potrafimy je w zadowalającym stopniu egzekwować.
Nadkom. DARIUSZ NOWAK, rzecznik małopolskiej policji:
- Gdybyśmy byli tak bogaci, jak Amerykanie, to można byłoby się zastanawiać nad sensownością przyjętego przez nich rozwiązania, chociaż mi się ono nie podoba. Dla wielu z nas odebranie samochodu oznaczałoby utratę dorobku wielu lat pracy, a nieraz "całego" życia. Dla przeciętnego Amerykanina dolegliwość konfiskaty samochodu jest bez porównania mniejsza niż dla przeciętnego Polaka. Z drugiej strony, liczba wypadków drogowych jest u nas przerażająca. Można więc przypuszczać, że kary nakładane na pijanych kierowców nie są dostatecznie dolegliwe, przynajmniej dla sporej grupy osób. Istota problemu nie tkwi w karach, ale w profilaktyce. Co najmniej równie istotną sprawą jest zmiana naszego nastawienia wobec pijanych kierowców. Dzisiaj istnieje społeczne przyzwolenie na jazdę w stanie nietrzeźwym. Ci, którzy żądają bardzo restrykcyjnych kar, nie protestują, gdy znajomi, z którymi wspólnie pili, zasiadają potem za kierownicą. Mało tego, osoby, które chwalą się swoją jazdą po pijanemu, wzbudzają podziw.
Komisarz ANDRZEJ SKOWROŃSKI z krakowskiej "drogówki":
- Nie widzę żadnych możliwości na zrealizowanie pomysłu władz Nowego Jorku. W Polsce co roku policja kieruje około 150 tys. wniosków do kolegiów za jazdę po pijanemu. Proszę mi powiedzieć, co z taką ogromną liczbą odebranych samochodów można byłoby robić, gdzie i za co je przechowywać itp. Trzeba walczyć z pijaństwem, ale w mądry sposób. Wzorem może być m.in. rozwiązanie przyjęte w państwach skandynawskich, gdzie towarzystwo udające się na imprezę wybiera ze swojego grona osobę, która ma nie pić alkoholu, aby po imprezie mogła odwieźć wszystkich do domów. Musimy zmieniać nasz stosunek do kierowców pijących alkohol, by wyeliminować przyczyny wypadków - wtedy nie będziemy musieli walczyć ze skutkami. Sprawdzianem naszej mentalności w tej dziedzinie mogłoby być wyperswadowanie jazdy samochodem koledze z imprezy alkoholowej.
Prof. JAN WIDACKI, kryminolog, adwokat:
- Metody Giulianiego są nie do przyjęcia w Polsce. Powinniśmy szukać skutecznych i cywilizowanych sposobów walki z plagą przestępstw i wykroczeń drogowych spowodowanych przez pijanych kierowców. Prawo daje wystarczające możliwości karania takich osób, trzeba natomiast myśleć o adekwatnym do potrzeb jego egzekwowaniu.
Prof. ZBIGNIEW HOŁDA, członek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:
- Rozwiązań władz nowojorskich i ich burmistrza nie przejmują sami Amerykanie, dlaczegóż więc my mielibyśmy pójść ich śladami? Przypominają mi one PRL-owskie prawo stanu wojennego, które pozwalało konfiskować samochody, w których przewożone były wydawnictwa drugiego obiegu. Czy mamy wracać do tamtego prawodawstwa? Sądzę, że większość prawników i policjantów zgodzi się z tym, że rodacy jeżdżą nagminnie po pijanemu nie dlatego, iż brak jest przepisów pozwalających na ich ukaranie, ale sądy i kolegia zbyt pobłażliwie traktują nietrzeźwych kierowców.
ANNA WOCH, studentka prawa UJ:
- Podoba mi się pomysł burmistrza Nowego Jorku. Nie powinniśmy mieć litości wobec ludzi, którzy - nie waham się tego powiedzieć - z pełną premedytacją narażają życie i zdrowie innych ludzi oraz własne siadając za kierownicą po spożyciu alkoholu. Przecież ci ludzie doskonale wiedzą, jak może skończyć się taka jazda. Śmieszy mnie ich późniejsze tłumaczenie, że nie chcieli nikomu zrobić krzywdy. Perspektywa utraty prawa jazdy nie jest dla nich wystarczającą motywacją; być może wizja zabrania im samochodu powstrzymałaby ich przed jazdą po pijanemu. Jeśli takie prawo uratowałoby życie lub zdrowie choćby jednego człowieka - to warto je wprowadzić. Nasze orzecznictwo wobec pijanych kierowców jest zdecydowanie za łagodne.
JACEK BALA, tegoroczny maturzysta:
- Jestem za tym, żeby pijanym kierowcom odbierać samochody. I tak byłaby to kara niewspółmiernie niska wobec tragedii osób, które tracą najbliższych w wypadkach przez nich spowodowanych. A co do dolegliwości obowiązującego prawa, to nie są one zbyt wielkie. Słyszymy nieraz, że pijany kierowca wjechał w grupę osób stojących na przystanku lub idących poboczem. Czymże taki zabójca różni się od tego, który używa innego narzędzia zbrodni?
(KW)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie