Benedyktynki pracują jak mrówki, aby utrzymać siebie i ocalić bezcenny zabytek

Barbara Rotter-Stankiewicz, Jolanta Białek
Chryzantemy w opactwie Benedyktynek w Staniątkach. Jeszcze...
Chryzantemy w opactwie Benedyktynek w Staniątkach. Jeszcze... Fot. GRZEGORZ DEMBIŃSKI
Staniątki. Od kilku lat zimą przyjeżdża się tu po karpie, wiosną po ciasta, latem po pomidory, a cały rok - po miody i przetwory. Teraz w klasztornych szklarniach zakwitły barwne chryzantemy.

Siostry sprzedają je już piąty rok. Kto je kupi, wesprze najstarszy w Polsce klasztor Benedyktynek. Chętnych, by nabyć kwiaty, będące symbolem Wszystkich Świętych, nie brakuje, bo mniszki ze Staniątek zdążyły już wypracować sobie znakomitą markę.

W myśl zasady św. Benedykta „módl się i pracuj”, siostry z opactwa św. Wojciecha w Staniątkach koło Niepołomic spędzają czas nie tylko na modlitwach, ale również trudząc się przy różnych zajęciach w ogrodzie, szklarni i kuchni. Próbują wszystkiego, by zebrać fundusze na utrzymanie siebie (do „puli” wrzucają też oczywiście swoje renty i emerytury), ale przede wszystkim gigantycznego XII-wiecznego opactwa. Samo zimowe ogrzanie zabytku, w którym korytarze mają kubaturę kościelnych naw, pociąga za sobą ogromne koszty. A wiekowe obiekty wymagają też bieżących remontów.

Matka Stefania Polkowska, ksieni opactwa mniszek Benedyktynek ma wiele pomysłów, jak zdobyć pieniądze na finansowanie klasztoru. Od organizowania rekolekcji albo cyklicznych koncertów (już 15 listopada zaśpiewa tam Grzegorz Turnau), poprzez przyjmowanie gości w „turystycznej” części obiektu, po prowadzenie sklepiku z przygotowanymi przez siostry domowymi konfiturami, sokami, ciasteczkami, miodem. Już wkrótce w klasztornym sklepiku można będzie nabyć także kalendarze na 2016 rok ze zdjęciami dokumentującymi codzienność opactwa. W planach jest też wydanie albumu o klasztorze, który w przyszłym roku będzie obchodził jubileusz 800-lecia.

Największe sumy, które trudno w ten sposób uciułać, potrzebne są na inwestycje, m.in. remont dachu kościoła i gruntowną odnowę Domu Gościnnego. Tu już konieczna jest pomoc urzędów, które wspierają klasztor w miarę możliwości. Pomaga Ministerstwo Kultury, wojewódzki konserwator zabytków, lokalne samorządy, a także darczyńcy prywatni. Potrzeby są jednak tak wielkie, że liczy się każdy grosz. Najpilniejsze prace to trwający remont dachu na kościele, a na odnowę czeka jeszcze m.in. strop nad XVII-wiecznymi budynkami klasztornymi.

Bezcenne są też zbiory zabytków, których niewielką część zobaczyć można w skarbcu przy kościele. - Brak nam bardzo dużych sal mogących służyć jako przestrzeń muzealna i konferencyjna, jako biblioteka, archiwum i czytelnia dla osób świeckich, korzystających licznie z naszych zbiorów. Jest już nawet plan takiego obiektu, który powstałby dzięki przebudowie przedwojennej szkoły, ale wszystko rozbija się o brak pieniędzy - mówi siostra Małgorzata Borkowska.

Ale teraz jest czas chryzantem. Benedyktynki oferują je codziennie przy furcie opactwa. Termin i warunki zakupu - za dobrowolną ofiarę na rzecz klasztoru, ale warto pamiętać, aby nie była to kwota mniejsza niż rynkowa cena tych kwiatów - można ustalić także pod e-mailem staniatki@benedyktynki.eu lub nr tel. 507 677 825 (wcześniejszy kontakt jest niezbędny w przypadku większych zamówień). A mniszki podziękują za wsparcie także modlitwą za zmarłych pochodzących z rodzin dobroczyńców klasztoru.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie