Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Beniaminek z Suchej Beskidzkiej ma się dobrze

BK
Babia Góra wygrała dotychczas wszystkie cztery mecze na własnym boisku. W Suchej Beskidzkiej nie ukrywają, że chcą dzisiaj przedłużyć tę świetną passę w spotkaniu z aktualnym liderem wadowickiej "okręgówki" Iskrą Brzezinka.

Jednym z filarów defensywy suskiego beniaminka jest Arkadiusz Bach (z lewej). Fot. Jerzy Zaborski

V LIGA PIŁKARSKA. Babia Góra chce dzisiaj pokonać prowadzącą Iskrę Brzezinka

Nie są to jakieś jedynie buńczuczne zapowiedzi. Beniaminek z Suchej Beskidzkiej poczyna sobie bez żadnych kompleksów, zarówno na własnym boisku, jak i na wyjazdach. Dotąd przegrał tylko raz z Jałowcem w Stryszawie (2-3). Poza tym trzy mecze zremisował. Nie udało mu się dotąd wywalczyć kompletu punktów na boisku żadnego z rywali, chociaż przed tygodniem był tego bliski w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Faktem jest, że pierwsza połowa w wykonaniu suskich piłkarzy nie była najlepsza. Nie ustrzegli się błędów w obronie, co raz kosztowało ich utratę gola. Przed meczem wiedzieli, że największe zagrożenie może stanowić Łukasz Rupa, a jednak nie zdołali go w tym przypadku zatrzymać. Babia Góra natomiast szukała okazji do kontry, ale bez jakiegoś większego przekonania. W jej poczynaniach brakowało dobrego ostatniego podania lub strzału. - Uczulałem zespół przed meczem, że po czterech z rzędu porażkach Kalwarianka będzie chciała się przełamać. Niestety, daliśmy sobie narzucić warunki gry. To była najgorsza nasza pierwsza połowa ze wszystkich dotychczasowych spotkań w tym sezonie - ocenił Jacek Kudzia, grający trener suskiej drużyny.

Uwagi, jakimi w przerwie podzielił się ze swoimi podopiecznymi najwyraźniej odniosły skutek, bo w drugiej połowie Babia Góra pokazała swoje groźniejsze oblicze. Nie pierwszy raz zresztą w tych rozgrywkach drużyna z Suchej lepiej spisuje się po zmianie stron.

Jej bardziej zdecydowane ataki szybko przyniosły efekt w postaci rzutu karnego, którego na wyrównującego gola zamienił Michał Pacyga. Na tym goście nie poprzestali i jeszcze kilka razy stworzyli zagrożenie pod bramką Kalwarianki. - Mieliśmy lepsze sytuacje od gospodarzy, w ogóle zdominowaliśmy przebieg spotkania w drugiej połowie i mogliśmy pokusić się o wygraną - stwierdził trener Kudzia, mając na myśli m.in. sytuację Michała Pacygi już w doliczonym czasie gry.

Napastnikowi Babiej Góry, który był już sam przed bramkarzem Kalwarianki uciekła piłka. W suskiej ekipie żałowano tej okazji, ale i tak punkt wywalczony w Kalwarii też dla beniaminka jest cenny.

Na półmetku rundy jesiennej drużyna z Suchej Beskidzkiej jest na wysokim 4 miejscu z dorobkiem 15 punktów. Jej kibice nie ukrywają, że liczą na więcej. Dzisiejsze spotkanie z liderem będzie dla Babiej Góry swoistym testem prawdy. Tym bardziej, że przed nią kilku innych wymagających przeciwników, jak Skidziń Chełmek, czy Unia Oświęcim.

(BK)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski