Betoniarnia na Zakrzówku funkcjonuje nielegalnie od 50 lat

Piotr Drabik
Piotr Drabik
O likwidację betoniarni ze stalowymi silosami przy ul. Pychowickiej od lat apelowali mieszkańcy Zakrzówka
O likwidację betoniarni ze stalowymi silosami przy ul. Pychowickiej od lat apelowali mieszkańcy Zakrzówka Anna Kaczmarz
Rozbiórki zakładu domaga się nadzór budowlany. Według mieszkańców na tym terenie powinien być park.

Na tę decyzję od lat czekali mieszkańcy Zakrzówka, którzy skarżyli się na emisję pyłów i hałas dobiegający z tego zakładu. Po wniosku Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody (TnROP) betoniarni przyjrzał się bliżej Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Właśnie uznał, że obiekty zakładu m.in. dwa stalowe silosy postawiono w tym miejscu bez uzyskania pozwolenia na budowę i nakazał rozbiórkę betoniarni.

Satysfakcji z takiej decyzji nie kryje prezes TnROP Mariusz Waszkiewicz: - Czekamy na jej uprawomocnienie. Sprawą zajmowaliśmy się przez ostatnie trzy lata. Okazało się, że zakład nie ma pozwoleń na działalność. Natomiast odwołanie od decyzji PINB zapowiada Stanisław Kurlit, właściciel betoniarni.

- Od lat ograniczam działalność zakładu, a betoniarnia istnieje tutaj od 50 lat - mówi przedsiębiorca. Jednak ekolodzy i aktywiści argumentują, że na miejskich mapach zagospodarowania działki z zakładem nigdy nie były przeznaczone pod działalność przemysłową. A teraz teren betoniarni znalazł się w projekcie planu miejscowego „dla wybranych obszarów przyrodniczych”.

Dodatkowo dwa lata temu Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska podczas kontroli odkrył, że betoniarnia działała bez ważnego pozwolenia na emisję pyłów i gazów do atmosfery. Stanisław Kurlit zapewnia, że w ubiegłym roku otrzymał taką zgodę na najbliższe 10 lat.

Decyzję o rozbiórce zakładu popiera wiceprezydent Krakowa ds. rozwoju miasta Elżbieta Koterba: - Mówimy o wyjątkowym terenie, gdzie nie powinno być zakładu, takiego, jak betoniarnia z parkiem. Przypomina, że urzędnicy magistrackiego Wydziału Kształtowania Środowiska ciągle otrzymywali zgłoszenia od mieszkańców w sprawie uciążliwości betoniarni przy ul. Pychowickiej. Jeśli dojdzie do jej rozbiórki, to działki na których stoi, mieszkańcy najchętniej włączyliby w granice parku na Zakrzówku (jego budowa ma się zakończyć w 2019 r.).

- Można tutaj przenieść Centrum Edukacji Ekologicznej, które moim zdaniem nieszczęśliwie planuje się wybudować w środków parku na Zakrzówku - proponuje Mariusz Waszkiewicz.

Wiceprezydent Koterba powiedziała nam, że już podczas ubiegłorocznego konkursu architektonicznego na koncepcję parku Zakrzówek, zakładano poszerzenie tego terenu o działki z betoniarnią. - W przyszłości gmina jest zainteresowania wykupem terenu pod betoniarnią, ale teraz mamy w Krakowie ważniejsze działki do przeznaczenia pod zieleń parkową - komentuje Elżbieta Koterba.

Ekolodzy i aktywiści obawiają się, że zwłoka gminy w tej sprawie zostanie wykorzystana przez deweloperów. Od 2013 r. wpłynęło co najmniej sześć wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy dla obiektów jedno- i wielorodzinnych na działki bezpośrednio sąsiadujące z betoniarnią. Wszystkie były odmowne. Jednak mieszkańcy obawiają się, że w końcu jakiś inwestor dostanie pozwolenie na budowę.

Dodatkowo działki betoniarni przy ul. Pychowickiej znajdują się na przebiegu kanału ulgi. Miał on chronić Kraków przed wielką wodą, ale kilka lat temu inwestycję uznano za zbędną.

Rząd ostatnio zaapelował w liście do władz Krakowa o niezabudowywanie tych terenów, bo w przyszłości kanał ulgi może stanowić szlak żeglugi śródlądowej.

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie - odcinek 20

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Abaqus

Zajmowanie się legalności a budowli po 50 latach to jakiś ponury żart. Ale czytałem o jeszcze lepszej sprawie gdzie sąd badał legalność domku jednorodzinnego powstałego jeszcze za czasów zaborów. Mieszkająca tam rodzinę przed bezdomnoscia uchroniło ostatecznie tylko to ze sad nie był w stanie rozstrzygnąć sprawy ze wzgledu na niewystarczający materiał dowodowy. To jest kpiną z prawa. Nawet morderstwo się przedawnia a w przypadku samowoli budowlanej można nagle wylądować na bruku bo jest ona traktowana niczym zbrodnia przeciw ludzkości - nigdy się nie przedawnia. Malo tego, ukarani mogą być nie tylko ci co ja popełnili ale każdy kolejny właściciel. To nawet mściwy bóg żydowski karał winy ojców na synach tylko do siódmego pokolenia!

Dodaj ogłoszenie