Bez ostrzeżenia

EK
Nabywca udziałów w budynku twierdzi, że kupił je w dobrej wierze i nie wiedział o wypłaconym odszkodowaniu

   "Nikt nie może przenieść więcej praw niż posiada" - to główny argument gminy w procesie o unieważnienie sprzedaży połowy budynku przy ul. Krupniczej 18, za który w latach 60. właścicielka pobrała odszkodowanie, zrzekając się równocześnie prawa własności. Nabywca nie uznaje roszczenia. Równolegle z procesem sądowym sprawę bada prokuratura.
   Połowa 3-piętrowej kamienicy jeszcze w latach 90. była wpisana w księdze wieczystej na rzecz Tadeusza i Sydonii Spitzerów. W 1998 r. o nabycie praw spadkowych wystąpił do krakowskiego sądu ich syn, mieszkający na stałe w Berkeley w USA. Nikt wówczas nie sprawdzał, czy właściciele nie otrzymali za tę nieruchomość odszkodowania na mocy międzynarodowych umów. Po uzyskaniu wyroku spadkobierca złożył wniosek o dokonanie wpisu do księgi wieczystej nieruchomości. Uzyskał go 17 sierpnia 1999 r.
   - Nie mieliśmy pojęcia, że ktoś stara się o odzyskanie tej kamienicy, jednak już wiosną 1999 r. dowiedzieliśmy się, że została ona

wystawiona na sprzedaż

- opowiada Józef Deskur, lokator budynku od ponad 40 lat. - W biurze nieruchomości usłyszeliśmy, że jeden ze współwłaścicieli mieszka w Izraelu, a drugi w Szwajcarii. W tym momencie zaczęliśmy podejrzewać, że kryje się za tym oszustwo. Wiedzieliśmy przecież, że syn przedwojennych właścicieli mieszka w USA.
   Lokatorzy złożyli w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Zaczęli też sprawdzać w Ministerstwie Finansów, czy za kamienicę wypłacono odszkodowanie. Odpowiedź nadeszła na początku września 1999 r. Wynikało z niej, że owszem, wypłacono w 1966 r. Sydonii Spitzer pieniądze za połowę nieruchomości. Ministerstwo poinformowało także, że właśnie wszczęło z urzędu postępowanie administracyjne w sprawie "ewentualnego stwierdzenia przejścia na rzecz skarbu państwa" połowy nieruchomości. Taką decyzję minister wydał jednak dopiero 28 lipca 2000 r.
   Tymczasem czas działał na korzyść nowego właściciela. Choć w październiku 1999 r. Izba Skarbowa wystąpiła do sądu o wpis ostrzeżenia w księdze wieczystej, obawiając się, że kamienica może zostać sprzedana, wniosek nie został uwzględniony. We wrześniu 2002 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa Podgórza także

odrzucił wniosek

gminy z sierpnia 2000 r. o wpisanie własności skarbu państwa do księgi wieczystej nieruchomości w miejsce Sydonii Spitzer - na mocy decyzji ministra finansów. Uzasadnił to tym, że prawa pani Spitzer już wykreślono w księdze wieczystej i ujawniony został nowy właściciel, jej spadkobierca. Niewiele wskórała apelacja prawników gminy. W grudniu ub. roku Sąd Okręgowy w Krakowie podtrzymał to orzeczenie. Nie miało znaczenia, że właścicielka, otrzymując odszkodowanie za połowę kamienicy, pisemnie zrzekła się wszelkich praw do niej.
   Tymczasem od ponad 2 lat sporna połowa kamienicy przy ul. Krupniczej 18 ma nowego właściciela. Spadkobierca sprzedał ją już 12 października 1999 r., mniej więcej w tym samym czasie, gdy Izba Skarbowa wnosiła o wpisanie ostrzeżenia do księgi wieczystej. Okoliczności tej transakcji nadal bada prokuratura, która wystąpiła do USA o udzielenie międzynarodowej pomocy prawnej. Nabywca udziałów w budynku twierdzi, że kupił je w dobrej wierze i nic nie wiedział o wypłaconym odszkodowaniu. Sprzedający, składając zeznania w USA, też podobno oświadczył, że o otrzymaniu odszkodowania przez matkę nie miał pojęcia. Niedawno sprawa trafiła

ponownie na wokandę.

   Tym razem gmina złożyła pozew o unieważnienie sprzedaży udziałów w nieruchomości i o "uzgodnienie stanu prawnego ujawnionego w księdze wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym". Urzędnicy twierdzą, że transakcja była nieważna, bo sprzedający nie był uprawniony do sprzedaży. Nabywca powołuje się z kolei na rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych.
   - Ta ustawa uczyniła już wiele zła. To, co wpisane do księgi, jest święte, wobec tego oszuści starają się czym prędzej o wpis i szybko sprzedają kamienice. Jeśli ktoś nabył w dobrej wierze np. kradzione auto, odpowiada za nieumyślne paserstwo i traci samochód. Tymczasem, gdy ktoś kupi nieruchomość pochodzącą z przestępstwa w oparciu o zaufanie do ksiąg wieczystych, skutki decyzji nie naruszają jego praw - irytują się lokatorzy budynku, którzy z uwagą śledzą proces.
   Jedno jest pewne, do podobnych sytuacji nie dochodziłoby, gdyby każde wypłacone odszkodowanie zostało odnotowane w księgach wieczystych. Jednak przez wiele lat międzynarodowe układy - które rząd PRL-u zawarł z 12 krajami, wypłacając odszkodowanie za mienie znacjonalizowane - były "tajne łamane przez poufne".
   - O ich istnieniu dowiedzieliśmy się dopiero w połowie lat 90., gdy przypadkowo wpadła nam w ręce decyzja ministra finansów stwierdzająca przejście na skarb państwa nieruchomości na mocy międzynarodowych układów - mówi jeden z magistrackich urzędników. - Gdy zwróciliśmy się o udostępnienie dokumentacji umów, Ministerstwo Finansów najpierw kategorycznie odmówiło. Później zaś przyznało, że posiada jedynie śladową ich dokumentację. Wreszcie okazało się, że zachował się jedynie układ polsko-amerykański. (EK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie