Bez rewolucji, bez zachwytu

(INF. WŁ.) - To przyzwoity kompromis - ocenił podpisany niedawno traktat europejski szef polskiej dyplomacji Włodzimierz Cimoszewicz. - Nie wszczynajmy wobec tego dokumentu nagonki - wtórował mu biskup Tadeusz Pieronek podczas zorganizowanej w Krakowie konferencji "Konstytucja europejska - po podpisaniu a przed ratyfikacją". Instytut Studiów Strategicznych i Katedra Europeistyki UJ, które dyskusję przygotowały, mają nadzieję, że rozpoczęła ona poważną debatę o zapisach traktatu.

Na Uniwersytecie Jagiellońskim zainaugurowano debatę o zapisach europejskiej konstytucji

   - Konstytucja nie dokonuje rewolucji, ale porządkuje wiele spraw w Unii Europejskiej. Polacy nie lubią kompromisów, jednak zapisy konstytucji uważam za korzystne dla naszego kraju - _mówił__minister Cimoszewicz. Dodał, że politycznie nie widzi alternatywy dla referendum, w którym społeczeństwo wyrazi opinię o europejskiej konstytucji. Jego zdaniem można by je połączyć z wyborami prezydenckimi.
   Według ministra dobrze byłoby, by Polska nie śpieszyła się z referendum - z zapowiedzi innych krajów wynika zresztą, że w wielu z nich głosowania odbędą się wcześniej niż u nas. Cimoszewicz nie krył w Krakowie, że obawia się emocjonalnej debaty, która "_ujawni pokłady naszych kompleksów"
, ale wierzy, że Polacy konstytucję zaakceptują. Głosowanie na "nie" uznałby za "katastrofalny sygnał". - To oznaczałoby, że nie umiemy działać wspólnie, a przytłaczająca większość Europejczyków nie mogłaby takiej naszej decyzji zrozumieć - przekonywał.
   Bogdan Klich, poseł PO do Parlamentu Europejskiego, żałował, że w preambule konstytucji nie znalazło się miejsce dla dziedzictwa chrześcijańskiego, ale i według niego "bilans korzyści i kosztów jest w tym dokumencie dla nas korzystny". Także on nie dopatruje się w traktacie rewolucji, ale postulowałby "maksymalnie neutralny termin jego ratyfikacji" w naszym kraju. Uważa, że łączenie referendum z wyborami parlamentarnymi czy prezydenckimi spowoduje, iż będzie ono przedmiotem intensywnej walki politycznej, dlatego twierdzi, iż warto wydać na ten cel więcej, ale głosować nad konstytucją osobno. - Będę przekonywał, by mimo pewnych wątpliwości Platforma Obywatelska opowiedziała się za ratyfikacją traktatu - powiedział Klich.
   O tym, dlaczego Polska nie może ratyfikować konstytucji, miał mówić wczoraj na Uniwersytecie Jagiellońskim poseł Marek Jurek z PiS. Niestety, do Krakowa nie dotarł.
   Na konferencji przeważali zwolennicy traktatu. Wśród nich bp Tadeusz Pieronek, który przypomniał, iż choć Stolica Apostolska ma do konstytucji zastrzeżenia, to jednak jej nie odrzuca. - To wielkie osiągnięcie Europy na tym etapie rozwoju, nawet jeśli nie jest to doskonały dokument - orzekł. - Skoro świadectwo Kościoła jest dopuszczalne, bądźmy dobrymi chrześcijanami i to wystarczy.
   Problem w tym, że - jak podkreślił prof. Paweł Sarnecki - z integralnym tekstem traktatu w języku polskim wciąż niełatwo się zapoznać. Szef Katedry Prawa Konstytucyjnego UJ stwierdził też, że traktat przynosi więcej centralizacji niż dotąd, a upraszcza pewne rozwiązania tylko w tym sensie, że eliminuje możliwości powstawania konfliktów. Natomiast mechanizmy podejmowania decyzji, jakie przyjęto, są bardziej skomplikowane. - Mimo to trzeba być "za", bo nieobecni nie mają racji - powiedział.
   Poważne wątpliwości co do dokumentu wyraził tylko dominikanin o. Marek Pieńkowski. - Traktat nie jest dobry. A zawarta w nim Karta praw podstawowych to bardzo zły tekst - powiedział. Dominikanin szczególnie krytycznie wyrażał się o zapisach antydyskryminacyjnych, a zwłaszcza o braku ich skuteczności w takich wypadkach, jak ostatni konflikt wokół włoskiego kandydata na komisarza - Rocco Buttiglione. - Niedawno szwedzki pastor luterański został skazany na miesiąc więzienia za moralną krytykę homoseksualizmu. Incydent nie wywołał w Europie żadnej reakcji - powiedział. Dodał, powołując się na sformułowanie Bohdana Cywińskiego, że jeśli tak będzie dalej, to projektowi europejskiemu grozi "klęska przez zakłamanie".
   Czy podobne wątpliwości co do zapisów traktatu konstytucyjnego UE przeważą podczas referendum w Polsce? Prawo i Sprawiedliwość zapowiada kampanię na rzecz odrzucenia dokumentu. Platforma Obywatelska nie zajęła oficjalnego stanowiska. - Sprawa jest otwarta, na razie nadal twierdzimy, iż zapisy nicejskie są dla nas korzystniejsze__niż traktat - powiedział nam asystent posła Jana Rokity. Konstytucji nie poprze na pewno Liga Polskich Rodzin. Uważa ona, że traktat łamie polską ustawę zasadniczą. Według Romana Giertycha premier Marek Belka, podpisując traktat, "dopuścił się czynu haniebnego". - Podpisywanie traktatu wbrew woli Sejmu i narodu nosi znamiona odpowiedzialności konstytucyjnej, której pan Belka na pewno nie uniknie - stwierdził lider LPR.
   Konstytucję, sądząc z wypowiedzi jej liderów, poprą SLD i Unia Pracy. Podobnie zagłosują w referendum prawdopodobnie przedstawiciele Socjaldemokracji Polskiej. Traktat na pewno nie zyska natomiast głosów Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Nasze stanowisko jest jasne. To, co zostało przygotowane przez konwent jest nie do przyjęcia. Przede wszystkim ze względu na pogorszenie pozycji i siły głosu Polski w stosunku do systemu nicejskiego - powiedział nam Zbigniew Kuźmiuk, poseł PSL do Parlamentu Europejskiego. Przeciwko konstytucji w tym kształcie zamierza głosować także Samoobrona, bo uważa, że traktat nie gwarantuje powstania Europy ojczyzn.
(EŁ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie