Bez rodziców trudno ratować gimnazja [WIDEO] [SONDA]

Anna Kolet-Iciek
(zdjęcie ilustracyjne)
(zdjęcie ilustracyjne) Grzegorz Olkowski
Udostępnij:
Badania opinii. Ponad 60 proc. rodziców popiera likwidację gimnazjów. To poważny problem dla przeciwników reformy edukacji planowanej przez PiS.

WIDEO: Przewodniczący PSL: Likwidacja gimnazjów jest dziś kompletnie niepotrzebne

Źródło: TVN24

Związki zawodowe, nauczyciele, dyrektorzy, właściciele szkół niepublicznych, a wreszcie samorządowcy - wszyscy oni protestują przeciwko zapowiadanej przez PiS reformie oświaty, polegającej na likwidacji gimnazjów i powrocie do ośmioklasowej szkoły podstawowej. Tymczasem okazuje się, że ci, których te zmiany dotkną najbardziej - czyli rodzice - na razie popierają planowane rozwiązania.

Z badań przeprowadzonych przez firmę Vulcan, która dostarcza do szkół elektroniczne dzienniki, wynika, że ponad 64 proc.rodziców pozytywnie ocenia powrót do 8-klasowej szkoły podstawowej i 4-letniej szkoły średniej. Z kolei w badaniu TNS Polska pomysł likwidacji gimnazjów popiera 45 proc. Polaków, 33 proc. jest przeciwne temu pomysłowi.

Zdaniem przedstawicieli firmy Vulcan ta opinia może wynikać z sentymentu - ośmioklasową szkołę podstawową większość pytanych rodziców pamięta ze swego dzieciństwa i dobrze ją wspomina. Natomiast gimnazja znają głównie z doniesień prasowych i nie kojarzą im się najlepiej. Ponad połowa badanych twierdzi, że rozdzielanie dzieci po szóstej klasie i przenoszenie do nowej szkoły na 3 lata nie ma sensu.

Rodzice nie są jednak w swoich sądach bezkrytyczni. Mimo że sporo z nich uważa planowane zmiany w oświacie za korzystne, to jednak większość się ich obawia. Rodzice uważają, że zanim nowy system zacznie dobrze funkcjonować, jakość nauczania może się pogorszyć, bo konieczna będzie zmiana programów nauczania, a nauczyciele też muszą się nauczyć pracować w nowym systemie - tak odpowiedziało ponad 77 proc. respondentów.

Rodziców, którzy obawiają się zmian, niepokoi również fakt, że przez pewien czas w jednej szkole będą uczyły się dzieci według dwóch różnych systemów - 3-letniej i 4-letniej szkoły średniej oraz to, że przez zmiany w systemie edukacji dzieci nie zyskają potrzebnych umiejętności, a co za tym idzie, mogą mieć obniżone szanse w przyszłym życiu zawodowym.

- Pamiętam, że kiedy w 1999 roku wprowadzane były gimnazja, reforma też budziła wśród rodziców wiele obaw - mówi Jacek Różycki, prezes firmy Vulcan. - Tak samo jest teraz - dokładnie nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądać nauka w zreformowanych szkołach.

W ankiecie wzięło udział ponad 12 tys. osób. - To świadczy o naprawdę dużym zainteresowaniu rodziców, zwłaszcza mam, tematem edukacji - zauważa Jacek Różycki.

Na Karolinę i Tomasza Elbanowskich, którzy rozpętali wówczas akcję „Ratuj maluchy”, protestujący dziś przeciwko likwidacji gimnazjów raczej nie mają co liczyć. Od kilku miesięcy ich Fundacja Rzecznik Praw Rodziców ściśle współpracuje z nowym kierownictwem Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Zapytaliśmy Karolinę Elbanowską, co sądzi o projektowanych zmianach. Nie chciała jednak rozmawiać na ten temat. Dlaczego? - Mamy za mało informacji i za dużo rzeczy nas zaskakuje, czekamy na rozwój wypadków i nie komentujemy tej sprawy, którą znamy głównie z doniesień prasowych - ucięła rozmowę.

Związek Nauczycielstwa Polskiego, który najgłośniej protestuje przeciwko reformie PiS, nie ma dobrego pomysłu, jak dotrzeć do rodziców z informacją, że planowane zmiany są niekorzystne dla ich dzieci i co zrobić, by włączyć do akcji protestacyjnej szersze grono matek i ojców. W założonej koalicji „Nie dla chaosu w szkole” znalazło się kilka organizacji, w tym tylko jedna zrzeszająca rodziców: Stowarzyszenie Rodzice w Edukacji.

- Przygotowaliśmy dla nich informacje w postaci internetowych memów, w których pokazujemy największe zagrożenia, jakie niesie ze sobą planowana reforma - mówi Elżbieta Piotrowska-Gromniak, prezes stowarzyszenia. - Z naszych obserwacji wynika bowiem, że rodzice nie zdają sobie sprawy z ogromnego bałaganu, jaki spowoduje reforma, że ich dzieci będą uczyć się w tłoku, bo dwa roczniki trafią za trzy lata do pierwszej klasy liceum, że będą o rok krócej w kształceniu ogólnym, że nauczanie przedmiotowe zostanie skrócone z obecnych sześciu lat do zaledwie czterech. To wszystko są realne problemy, z którymi będziemy się borykać przez najbliższe lata. Jednak rodzice są kompletnie niedoinformowani, a ich poparcie dla reformy budowane jest na nieświadomości.

Sławomir Broniarz, prezes ZNP, bije się w pierś. - Podstawowy problem to brak dobrej komunikacji z rodzicami, co jest winą nas - nauczycieli - mówi. - Rodzice często postrzegają gimnazja jako coś złego, bo te szkoły od lat mają złą prasę, poza tym są nastawieni na własną wygodę, wolą, by dziecko zostało dwa lata dłużej w tej samej szkole, w gronie tych samych kolegów i nauczycieli bez konieczności dowożenia do innej placówki.

Co w tym złego? - Dłuższa podstawówka to z pewnością wygoda dla rodziców, ale dla dziecka oznacza brak wyzwań czy okazji do poznawania nowych, ciekawych ludzi, zawierania przyjaźni - tłumaczy Broniarz. - Pytanie, czy program nowej klasy VII i VIII będzie dla ucznia w tym wieku wystarczającym bodźcem do rozwoju intelektualnego. Rodzice zapominają, że ich dziecko w ciągu całego swojego życia będzie ciągle narażone na zmiany środowiska, lepiej, żeby je do tego dobrze przygotowywać.

Na razie władze Związku Nauczycielstwa Polskiego uruchomiły stronę internetową niedobrazmiana.edu.pl., której zadaniem jest informowanie o negatywnych skutkach reformy, a 10 października w 16 województwach odbędą się pikiety w proteście przeciwko planowanym zmianom.

Jeszcze mniej pomysłów ma nauczycielska Solidarność. Do tej pory zresztą nie zajęła ona oficjalnego stanowiska w sprawie reformy. Nie wiadomo zatem, czy popiera pomysły MEN, czy raczej jest im przeciwna. - W samym związku opinie na ten temat są podzielone - mówi Wojciech Jaranowski, rzecznik prasowy nauczycielskiej Solidarności. Na dziś związek zwołał nadzwyczajne posiedzenie.

- Będziemy o tym dyskutować i być może wówczas pojawi się oficjalne stanowisko - dodaje Jaranowski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

d
dg
A co dziecina waści zarabiała czy raczyła korzystać?
z
znam sprawę od podszewki
Z mojej obserwacji:
*większość Polaków wciąż myśli o gimnazjach jako o nowince sprzed paru lat - bzdura, są już z nami lat 16 *większość Polaków o gimnazjach wie tyle, co przeczyta w tabloidach - a te z kręcenia serialu o 'wyuzdanych' nastolatkach zrobiły sobie źródło dochodu.
*tak, w gimnazjum młodzież jest w 'trudnym wieku'. To biologia i nie zniknie wraz z rozwiązaniem gimnazjum. Gimnazjum przynajmniej dawało szansę specjalistycznego wsparcia w takim momencie.
*statystyki pokazują, że więcej przemocy jest w podstawówkach niż w gimnazjach
*'obniżenie' poziomu edukacji zgłaszane przez wykładowców akademickich to wynik masowego pędu na studia - sorry, ale ludzie, którzy kiedyś nadaliby się do roboty fizycznej dziś mają tytuł magistra. To jest DOWÓD na skuteczność gimnazjów, skoro po nich więcej ludzi dociera na studia!!!
*rok temu podnoszono larum, że 6-latek spotka w szkole 12-latka, ale teraz będzie ok, gdy 7-latek spotka 15-latka? Gdzie tu logika?
*przez lata materiał z liceum był systematycznie przenoszony do gimnazjum, problem 'pędzenia z programem' przed maturą choć kiedyś poważny, został w dużej mierze rozładowany
*Gimnazja podciągają poziom społeczeństwa, bo wydłużają ogólną edukację tym, którzy wypadaliby z niej wcześniej. To jest potrzebne i ważne - ale najwyraźniej nie w smak populistom. A zdolni w całym okresie gimnazjum mogą angażować się przecież dodatkowe aktywności (kółka przedmiotowe, olimpiady itp.), które i tak ich rozwiną.
t
też rodzic
"Totalna niemoc nauczycieli, którzy wiecznie zasłaniali się brakiem czasu, lub złym programem narzuconym od górnie.
Nauczyciele już na pierwszej wywiadówce mówili do rodziców, że jak myślimy o studiach dla naszych pociech to musimy załatwić im korepetycje, bo szkoła nie nauczy."

Nie wierzę, aby nauczyciele na wywiadówkach coś takiego wygadywali. A poza tym, czy tak było w gimnazjum? Może ci się pomyliło ze szkołą średnią. To tam mówi się o przygotowaniu do MATURY. W gimnazjum uczniowie chcą dostać się do wybranej szkoły średnie, co prz takim niżu demograficznym nie jest żadnym problemem. Czy to argument za likwidacją gimnazjum? Po ośmioletniej podstawówce - w nowym wydaniu! - będzie lepiej? A niby jak? Biorąc pod uwagę 4 letnią edukację , zamiast 3 letniej, nauczania początkowego.

"Ogromne braki w nauczaniu mogą ocenić wykładowcy na uczelniach. Oni widzą z jakimi brakami przychodzą uczniowie. Na uczelniach technicznych np okazuje się, że uczniowie w życiu nie rozwiązywali zadania z fizyki. Koleżanka syna rozpacza już kilka lat po maturze, że nic jej w szkole nie nauczyli z biologi i chemii i nie dostała się na medycynę. "

Wychodzi na to, że do matury przygotowywały tylko gimnazja. W gimnazjum mojej córki uczniowie, uczący się systematycznie, w klasie trzeciej bez problemu rozwiązywali zadania maturalne z matematyki (podstawowej) ! Czy to wina gimnazjum, że do matury może teraz przystąpić KAŻDY kto chce?!? A co robią szkoły średnie? Przyjmują każdego a potem narzekają,że uczeń niewiele umie. A ile ma umieć uczeń, który gimnazjum opuścił z większością ocen dopuszczających a mimo to został przyjęty do liceum? Dzisiaj każdemu rodzicowi wydaje się, że ich dziecko nadaje się do wykonywania każdego zawodu. I to tylko od nauczyciela zależy czy to często na wyrost marzenie zostanie spełnione. I znów pytam: czy za to też odpowiedzialne są gimnazja?
t
też rodzic
"Totalna niemoc nauczycieli, którzy wiecznie zasłaniali się brakiem czasu, lub złym programem narzuconym od górnie.
Nauczyciele już na pierwszej wywiadówce mówili do rodziców, że jak myślimy o studiach dla naszych pociech to musimy załatwić im korepetycje, bo szkoła nie nauczy."

Nie wierzę, aby nauczyciele na wywiadówkach coś takiego wygadywali. A poza tym, czy tak było w gimnazjum? Może ci się pomyliło ze szkołą średnią. To tam mówi się o przygotowaniu do MATURY. W gimnazjum uczniowie chcą dostać się do wybranej szkoły średnie, co prz takim niżu demograficznym nie jest żadnym problemem. Czy to argument za likwidacją gimnazjum? Po ośmioletniej podstawówce - w nowym wydaniu! - będzie lepiej? A niby jak? Biorąc pod uwagę 4 letnią edukację , zamiast 3 letniej, nauczania początkowego.

"Ogromne braki w nauczaniu mogą ocenić wykładowcy na uczelniach. Oni widzą z jakimi brakami przychodzą uczniowie. Na uczelniach technicznych np okazuje się, że uczniowie w życiu nie rozwiązywali zadania z fizyki. Koleżanka syna rozpacza już kilka lat po maturze, że nic jej w szkole nie nauczyli z biologi i chemii i nie dostała się na medycynę. "

Wychodzi na to, że do matury przygotowywały tylko gimnazja. W gimnazjum mojej córki uczniowie, uczący się systematycznie, w klasie trzeciej bez problemu rozwiązywali zadania maturalne z matematyki (podstawowej) ! Czy to wina gimnazjum, że do matury może teraz przystąpić KAŻDY kto chce?!? A co robią szkoły średnie? Przyjmują każdego a potem narzekają,że uczeń niewiele umie. A ile ma umieć uczeń, który gimnazjum opuścił z większością ocen dopuszczających a mimo to został przyjęty do liceum? Dzisiaj każdemu rodzicowi wydaje się, że ich dziecko nadaje się do wykonywania każdego zawodu. I to tylko od nauczyciela zależy czy to często na wyrost marzenie zostanie spełnione. I znów pytam: czy za to też odpowiedzialne są gimnazja?
E
Ewa
Proszę Pana, jako rodzic jestem przerażona zmianami. Gimnazjum spowodowało, że moje dzieci rozwinęły skrzydła. Tylko że dzieci po prostu uczyły się... Były od pierwszych klas wdrażane do pracy. Korki to może być dodatek...Ta reforma niczego nie uzdrowi. To eksperyment i polityka spalonej ziemi. Problem tkwi w podejściu rodziców. Takie mamy roszczeniowe społeczeństwo.
P
PWPG
Skoro ,,burdel" pisze wulgarnie o szkole dla dzieci, że to ,,burdel dla małolatów", to teraz sami Państwo widzicie, gdzie tkwi problem nie w szkole, ale po stronie jak sądzę dorosłych, którzy nauczyli swoje pociechy takich wulgaryzmów!!!!! Ohyda!!!
d
dalsza produkcje oslow
i dezintegracje polskiego spoleczenstwa
S
Staszek
U synów w jednej szkole (podstawowa +gimnazjum) były dwie dyrektorki, dwie księgowe, dwie sekretarki.
Synowie są już po liceach ("dobrych" liceach w Krakowie), ale koszmarny widok szkolnictwa mam cały czas przed oczami. Chodziłem ok. 20 lat na wywiadówki i ręce mi opadały jak tam szedłem. Totalna niemoc nauczycieli, którzy wiecznie zasłaniali się brakiem czasu, lub złym programem narzuconym od górnie.
Nauczyciele już na pierwszej wywiadówce mówili do rodziców, że jak myślimy o studiach dla naszych pociech to musimy załatwić im korepetycje, bo szkoła nie nauczy.
Ogromne braki w nauczaniu mogą ocenić wykładowcy na uczelniach. Oni widzą z jakimi brakami przychodzą uczniowie. Na uczelniach technicznych np okazuje się, że uczniowie w życiu nie rozwiązywali zadania z fizyki. Koleżanka syna rozpacza już kilka lat po maturze, że nic jej w szkole nie nauczyli z biologi i chemii i nie dostała się na medycynę. Nie wszyscy rodzice mają kasę na korki, których cena dochodzi do 100 za godzinę. 500+ tu nie pomoże, trzeba konkretnej reformy szkolnictwa.
Szkolnictwo za PO było skandaliczne. Mam nadzieję że Pani Zalewska to zmieni i zlikwiduje gimnazja. Ta Pani sprawia wrażenie mądrej i rozsądnej. Nie ma porównania z Kluzik, która zna się na szkolnictwie - bo chodziła kiedyś do szkoły. Dzieci już nie mam w wieku szkolnym, ale kiedyś może skorzystają na likwidacji gimnazjów nasze wnuki.
Argument o zwalnianiu nauczycieli nie przemawia do mnie. Czyje dobro jest ważniejsze, naszych dzieci, czy nauczycieli?
a
as
czas najwyższy zlikwidować ten legalny burdel dla małolatów!
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie