Bez tragedii

dw
Udostępnij:
iRENEUSZ adamUS - trener


- Porażka z Motorem w Lublinie, a szczególnie strata aż trzech bramek zdaje się potwierdzać obawy, że niezwykle ciężko będzie zastąpić Frohlicha na pozycji ostatniego stopera. Czyżby eksperyment z Januszem Świeradem w tej roli okazał się niewypałem?
- Nie do końca. "Dino" rzeczywiście zagrał niezbyt pewnie, ale stracone bramki to konsekwencja błędów popełnianych przez innych obrońców. Przy pierwszym golu Bartek Damasiewicz nie w porę wystartował do podanej mu przez Świerada piłki, którą zresztą Staszek Bodziony winien wcześniej wybić na połowę przeciwnika. Druga bramka to z kolei pomyłka Marcina Manelskiego. Ten wdał się w drybling, a mógł wykopać futbolówkę na aut. Trzeci gol to już wyłączna "zasługa" Roberta Mikołajczyka. Miał w polu karnym trzech partnerów, a podał do... jedynego stojącego w pobliżu przeciwnika.
- Nie takiego startu do nowego sezonu oczekiwali od was kibice...
- I wcale nie musiało być aż tak źle. Pod względem sportowym Motor nie był wcale drużyną lepszą. Grał po prostu z większym zaangażowaniem, wolą walki. Obawiałem się pierwszych minut i rzeczywiście szybko straciliśmy bramkę. Piłkarze sprawiali wrażenie jak gdyby zbyt pewnych siebie. I zostało to ukarane. W poczynaniach moich podopiecznych zabrakło determinacji, sportowej złości.
- Mieliście przecież kilka dogodnych sytuacji?
- Największym pechowcem był w niedzielę Rafał Policht. Przed przerwą główkował w słupek, po zmianie stron znakomicie strzał wybronił mu bramkarz Motoru, a na dziesięć minut przed końcem po wolnym Świerada z kilku metrów huknął jak z armaty, tyle tylko, że w poprzeczkę. Szkoda, ponieważ do końca pozostawało wówczas jeszcze 10 minut, a my osiągnęliśmy dość wyraźną przewagę. Bliscy strzelenia goli byli również Szczepański, Łukasik i Zachariasz.
- Kto był strzelcem bramki dla Sandecji? Różne źródła podają sprzeczne informacje...
- Dośrodkowywał z rzutu wolnego Sebek Krupa. Piłkę musnął w ostatniej chwili Piotrek Zachariasz, kompletnie zaskakując tym bramkarza lublinian. Tak więc gola zapisać należy na konto Zachariasza.
- Co dalej?
- Nie ma co tragizować. Porażki przecież w sporcie nie sposób wykluczyć. Przed nami środowy mecz z Niedźwiedziem. Musimy rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Drużyna przecież nie zapomniała z dnia na dzień jak się gra w piłkę nożną. (dw)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie