Bez wielkiej euforii

SAS
DziesiĄty tytuŁ mistrza Polski dla "BiaŁej Gwiazdy"

WISŁA - GÓRNIK Z.

WISŁA - GÓRNIK Z.

2-1

(1-0)

1-0 Baszczyński 26 min, 1-1 Liczka 85 min, 2-1 Żurawski 89 min

Sędziowali: Zdzisław Bakaluk z Olsztyna oraz Maciej Wierzbowski

z Warszawy i Piotr Cwalina z Gdańska. Żółte kartki: Baszczyński

(26, niesportowe zachowanie, ściągnięcie koszulki po zdobyciu bramki),

Cantoro (45, faul na Rambo), Błaszczykowski (75, faul na Juszkiewiczu)

- Juszkiewicz (71, faul na Błaszczykowskim). Widzów 7 tysięcy.

Wisła (1-4-4-2)

Majdan 6

Baszczyński 7

Kłos 6

Głowacki 6

Mijailovic 6

(81 Stolarczyk)

Błaszczykowski 6

(90+1 Kuzera)

Sobolewski 6

Cantoro 6

Zieńczuk 6

Żurawski 7

Frankowski 5

(77 Paweł Brożek)

Górnik (1-4-5-1)

Lech 6

Felipe 5

Hernani 5

Karwan 6

Wojciechowski 5

Rambo 5

Drąg 5

(74 Heidemann)

Bukalski 6

Juszkiewicz 5

Liczka 6

Aleksander 5

(82 Okińczyc)

   Piłkarze krakowskiej Wisły zapewnili sobie w środę, 25 maja 2005 roku, dziesiąty w historii klubu tytuł mistrza Polski - trzeci z rzędu, a piąty od chwili, gdy właścicielem jest Bogusław Cupiał. Kibice przyjęli sukces bez wielkiej euforii, tylko niewielka grupa sympatyków została dłużej na stadionie, by świętować to wydarzenie.
   Większość szybko opuściła trybuny nie tylko dlatego, że wieczorem w Stambule rozgrywany był finał Ligi Mistrzów FC Liverpool - AC Milan z udziałem naszego reprezentacyjnego bramkarza Jerzego Dudka.
   Wyrazem dezaprobaty fanów "Białej Gwiazdy" dla poczynań w ostatnich miesiącach kierownictwa Wisły SSA były wulgarne okrzyki pod adresem prezesa zarządu Janusza Basałaja. W nieco łagodniejszej formie dali też do zrozumienia trenerowi Wernerowi Liczce, że wciąż nie jest on akceptowany w Krakowie. Takie zachowanie dużej części widowni, na pewno bardzo przykre dla wymienionych osób, bez wątpienia naganne, powinno jednak wywołać refleksję włodarza klubu.
   Nieprzypadkowo w trudnych dla zespołu chwilach podczas przedwczorajszego meczu, gdy Górnik wyrównał, skandowano imię i nazwisko poprzedniego szkoleniowca - Henryka Kasperczaka, któremu nie pozwolono kontynuować pracy po wygraniu z wiślakami jesiennej rundy ekstraklasy z przewagą ośmiu punktów nad Legią i dziesięciu nad Groclinem Dyskobolią.
   Radując się z kolejnego tytułu mistrzowskiego, nie wolno zapomnieć o zasługach poprzedniego trenera, jego asystenta Jerzego Kowalika czy sprzedanych zimą do zagranicznych klubów: Mirosława Szymkowiaka (obecnie Trabzonspor) i Damiana Gorawskiego (FK Moskwa).
   Po raz pierwszy w piłkarskiej karierze, dzięki przejściu do Wisły, mistrzami Polski zostali: Jakub Błaszczykowski, Radosław Sobolewski i Marek Zieńczuk.
   Spotkanie z Górnikiem Zabrze, choć przypieczętowało krajową supremację Wisły, wcale do łatwych nie należało. Wiślakom ciążyła jeszcze wysoka niedzielna porażka z Legią w Warszawie. Nie mogli tak od razu o niej zapomnieć, choć jednocześnie bardzo pragnęli jak najszybciej za nią się zrehabilitować. Tymczasem goście stawiali dość duży opór, starali się również groźnie atakować. Rolę dyrygenta sprawował syn trenera Wisły Wernera Liczki - Marcel. Dla gospodarzy szczęśliwie się złożyło, że w ataku Ślązaków nie mógł wystąpić z powodu kontuzji napastnik Michał Chałbiński. Krakowski klub nie zgodził się na występ wypożyczonego do Górnika Piotra Brożka.
   W podstawowym składzie zespołu z Reymonta nie pojawił się kadrowicz Maciej Stolarczyk. Usiadł na ławce rezerwowych, ustępując miejsca Serbowi Nikoli Mijailovicowi.
   Zanim wiślakom udało się objąć prowadzenie w 26 minucie, dzięki refleksowi i opanowaniu obrońcy Marcina Baszczyńskiego, wykonali oni trzy wolne. W 5 min po strzale Marka Zieńczuka piłka odbiła się od muru, w 23 min uderzona przez Tomasza Kłosa poszybowała niedaleko "okienka", wreszcie odbita przez Piotra Lecha pod nogi Baszczyńskiego, po "bombie" Żurawskiego, wylądowała w siatce.
   Już wcześniej, w 20 min, Żurawski mógł wpisać się na listę strzelców, gdy dokładnie zagrał do niego Jakub Błaszczykowski. Kapitan Wisły trafił wtedy w... swojego partnera z ataku Tomasza Frankowskiego, który musiał nawet opuścić murawę i skorzystać z pomocy medycznej.
   Frankowski także w tym meczu nie stanowił poważniejszego zagrożenia dla defensywy przeciwników. Przez długi czas najgroźniejsi na połowie Górnika byli Baszczyński i Błaszczykowski. To po ich strzałach w 59 i 61 min Lech wybił piłkę na róg. Zresztą bramkarz, pominąwszy błąd przy utracie pierwszego gola, był niewątpliwie najlepszym zawodnikiem zabrzan.
   Potwierdził to w 65 i i 67 min, kiedy nie dał się zaskoczyć Żurawskiemu, który indywidualne akcje zakończył groźnymi uderzeniami. W pierwszym przypadku piłka odbiła się od słupka, a potem od pleców Lecha i wyszła na róg.
   Duża aktywność Żurawskiego po przerwie została w 89 min uwieńczona zdobyciem zwycięskiej bramki. Znów pokazał, że w trudnych sytuacjach w polu karnym umie wykorzystać bardzo dobre wyszkolenie, odpowiednio przyjąć piłkę i celnie strzelić. Jego akcja z Mauro Cantoro była bliźniaczo podobna do tej, po której Górnik w 85 min, za sprawą Krzysztofa Bukalskiego i Marcela Liczki, zaskoczył obrońców Wisły, szczególnie Tomasza Kłosa.
   Ostatecznie do niespodzianki w Krakowie nie doszło i piłkarze Wisły szampanem mogli uczcić mistrzostwo Polski. Złote medale otrzymają przed kończącym ligowy sezon meczem z Groclinem Dyskobolią 12 czerwca w Krakowie. Ilu z nich przystąpi do następnej próby sforsowania bram Champions League, jeszcze nie wiadomo.
JERZY SASORSKI

Zdaniem trenerów

Werner Liczka, Wisła:

- Zdobyliśmy trzecie z rzędu mistrzostwo Polski, to jest najważniejsze. Jakim sposobem je wywalczyliśmy - wszyscy widzieli. Z widowiska nie można być zadowolonym, ale nie mam zastrzeżeń do swoich zawodników. Większość z nich ostatnie 8-10 dni poświęciło na leczenie - brali zastrzyki, zażywali witaminy. W pełni zdrowi byli tylko Mauro Cantoro i Jakub Błaszczykowski.

Gramy na 50-60 procent ogólnych możliwości, ale na 100 procent aktualnych. Nasi piłkarze płacą za dotychczasowe obciążenia narzucone od początku marca. Grali 20 meczów w ciągu 85 dni. Do tego dochodzą podróże na spotkania i wyjazdy z reprezentacją. Brakuje więc wypoczynku. Klub musi być jednak na takie warunki przygotowany. Kadra zespołu powinna zwiększyć się o 4-5 nowych zawodników. Potrzeba nam młodych piłkarzy żądnych sukcesów. Jakub Błaszczykowski jest przykładem na to, że tacy są, tylko trzeba ich poszukać.

Na analizę przyjdzie jeszcze czas. Mamy jeszcze 2 mecze w lidze i Puchar Polski. Później ocenimy, co zrobimy od lipca. Zgodnie z założeniem jest to okres przejściowy, w którym sprawdzamy stan drużyny. Wywalczyliśmy mistrzostwo Polski, ale na europejskie puchary zespół nie jest jeszcze przygotowany. Nie mogę obiecać sukcesów w pucharach, mogę jednak obiecać ciężką pracę.

Werner Liczka o występie syna: - Po jego bramce w końcówce spotkania było nam ciężko, bardzo ciężko. Po meczu zakończonym wynikiem 2-1 jestem zadowolony ja i on.

Werner Liczka o zachowaniu kibiców: - Najważniejsze jest mistrzostwo Polki. Reszta bez komentarza. Szanuję kibiców i nie będę komentował ich zachowania.

Marek Wleciałowski, Górnik:

- Myślę, że przebieg meczu, w kontekście, o którym wszyscy wiemy, ma w tej chwili drugorzędne znaczenie. Mam pretensje do zespołu, że nie wykorzystał szansy na osiągnięcie korzystnego wyniku. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jak zagramy otwartą piłkę, to takim zawodnikom jak Tomasz Frankowski czy Maciej Żurawski ułatwimy zadanie. W mojej drużynie wystąpili zawodnicy, którzy nie grali w podstawowym składzie w poprzednich spotkaniach. Atmosfera meczu trochę ich przytłoczyła. Widać było brak doświadczenia. Wiśle gratuluję mistrzostwa Polski i życzę powodzenia w walce o Ligę Mistrzów.

(MARO)

Liczba dnia

10

W środę piłkarze krakowskiej Wisły po raz dziesiąty w 99-letniej historii klubu zdobyli mistrzostwo Polski. Poprzednio tytuły wywalczyli w latach: 1927, 1928, 1949, 1950, 1978, 1999, 2001, 2003 i 2004. Raz - w 1951 - byli mistrzami ligi. W krajowych rozgrywkach sięgnęli też czterokrotnie - w 1926, 1967, 2002 i 2003 - po Puchar Polski. W tym sezonie zachowali jeszcze szanse na "podwójną koronę", bo awansowali do półfinału PP. W kolekcji trofeów mają również Puchar Ligi (2001) i Superpuchar Polski (2001).

(SAS)

Jak padŁy bramki

1-0

Łukasz Juszkiewicz sfaulował Macieja Żurawskiego. Poszkodowany strzelił mocno z wolnego z około 25 metrów. Piotr Lech nie zdołał utrzymać piłki w rękach, wypuścił ją przed siebie, a Marcin Baszczyński z pola bramkowego skierował ją do siatki.

1-1

Krzysztof Bukalski podał piłkę w tempo do wbiegającego w pole karne Marcela Liczki. Czech w sytuacji "sam na sam" z Radosławem Majdanem nie zmarnował okazji, strzelając celnie z kilku metrów.

2-1

Piłkę po prostopadłym podaniu Mauro Cantoro w pole karne odbił Łukasz Juszkiewicz, ale trafiła do Macieja Żurawskiego, który ją opanował i efektownym uderzeniem z 10 metrów po ziemi w róg bramki ustalił wynik meczu.

Jean Paulista na trybunach

   Spotkanie z Górnikiem Zabrze obserwował przebywający od wtorku w Krakowie brazylijski piłkarz drugoligowej drużyny portugalskiej FC da Maia - Jean Paulista, który od 1 lipca ma być zawodnikiem Wisły. Być może weźmie on udział w dzisiejszym - początek o godz. 17 - treningu mistrzów Polski.
(SAS)

Marcin Baszczyński

Będzie eksplozja radości

Cieszy zwycięstwo odniesione w takim stylu? - zagadnęliśmy Marcina Baszczyńskiego.
   - Momentami było nerwowo. Nie zawsze wychodziły nam akcje. Trzeba się jednak cieszyć z kolejnego zwycięstwa na własnym boisku i tego, że do końca potrafimy być drużyną mocną i zwycięską. Przegraliśmy tylko jedno spotkanie.
- Patrząc na Wasze twarze, wygląda na to, że to smutne mistrzostwo...
   - Jakie smutne mistrzostwo? Chwała nam za to, że mamy taką przewagę punktową i już wywalczyliśmy tytuł. Nie możemy się jednak do końca cieszyć, bo to nie jest ostatnie spotkanie. Po meczu z Groclinem na pewno będzie eksplozja radość.
- To Pana ostatni tytuł z Wisłą?
   - Mam długi kontrakt i nie mam konkretnych propozycji. Są tylko pogłoski. Skupiam się więc na godnym dokończeniu wiosennej rundy, walce z drużyną o Puchar Polski i przygotowaniu się do rywalizacji o Ligę Mistrzów.
(MARO)

Pamięci Tadeusza Kusia - "Smoka"

   Przed meczem Wisły z Górnikiem Zabrze chwilą ciszy uczczono pamięć zmarłego 17 maja Tadeusza Kusia - "Wawelskiego Smoka", maskotki sportowców klubu z Reymonta, przede wszystkim piłkarzy, którym towarzyszył aż w 277 spotkaniach rozegranych w Krakowie.
   Na sektorze C wielki transparent głosił: "Ponad 270 razy w smoczej skórze, dalej jesteś naszym smokiem, ale na górze". Sylwetka "Smoka" pojawiła się w środę - po raz pierwszy - na nowo budowanej trybunie południowej.
    (SAS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie