Bezradny lider

Redakcja
Hutnik - Cracovia 0-2 (0-2)

0-2 Zegarek 32 min.

 0-1 Hrapkowicz 17 min.
 Sędziował Piotr Wieczerzak (Kraków). Żółte kartki: Kostera, Przytuła, Fudali, Baster, Hrapkowicz, Ziółkowski, Księżyc. Czerwona kartka: Białek 45. Widzów ok. 2,5 tys.
 Hutnik: Skórski - Kostera, Łatka, Orzeszek, Szewczyk - Makuch, Bernas (62 Przała), Jasiak, Przytuła (53 Bednarz) - Chmiest (71 Ciesielski, 87 Kępa), Białek.
 Cracovia: Paluch - Powroźnik, Fudali, Ziółkowski, Siemieniec - Wacek (68 Kowalik), Księżyc, Gruszka (88 Dziobek), Baster - Hrapkowicz (65 Bania), Zegarek.
 2,5 tys. kibiców na trybunach (więcej Cracovii, niż Hutnika!), wzmocnione siły policyjne (z psami i długą bronią), łagodna, bezdeszczowa aura (pierwszy dzień jesieni) - w takiej scenerii odbyły się III-ligowe derby Krakowa, w których dotychczasowy lider przegrał z wiceliderem.
 Mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie - w czym "zasługa" mających fatalny dzień hutników - ale dostarczył wiele emocji. Gra była zacięta, twarda, chwilami zbyt ostra, czego efektem było aż siedem żółtych kartek i jedna czerwona. Nie wszyscy potrafili zapanować nad nerwami, dlatego kilka razy doszło do przepychanek między zawodnikami. Obie drużyny znają się jak przysłowiowe łyse konie, więc trudno było przypuszczać, by czymś siebie nawzajem zaskoczyły. Jedyną niespodzianką w składzie Hutnika był brak Latsabidze, który
- jak się potem okazało - nie mógł zagrać z powodu problemów z kolanem.
 Jeśli już można mówić o zaskoczeniu, to tylko w odniesieniu do postawy obu drużyn, zwłaszcza w pierwszej połowie. Mało chyba kto się spodziewał, że Cracovia będzie dominować na boisku. Wobec szybkich, składnych, często kończących się strzałem, akcji gości hutnicy byli bezradni. Nie potrafili przejąć inicjatywy w środku pola, mieli trudności z wyprowadzaniem piłki, a przede wszystkim nie stwarzali zagrożenia pod bramką rywali. Do przerwy Paluch ani razu nie został zmuszony do wykazania się swoimi umiejętnościami.
 Cracovia atakowała odważnie, zdecydowanie. Wiele akcji przeprowadzała skrzydłami. Po prawej stronie boiska często bezkarnie hasali Powroźnik i Wacek, a po lewej Siemieniec i Baster. Właśnie ten pierwszy w 4 min oddał... pierwszy strzał w tym meczu: nad poprzeczkę. W 11 min po podaniu Bastera, Zegarek minimalnie chybił. Ale co się odwlecze... W 17 min po strzale Wacka piłkę zmierzającą do bramki wybił głową Łatka. Niebezpieczeństo zostało zażegnane, ale tylko na chwilę, bowiem piłka trafiła do Powroźnika, a ten zacentrował na pole bramkowe, gdzie Hrapkowicz z bliska pokonał Skórskiego. Stojący obok napastnika Cracovii Szewczyk nie zdołał go zablokować.
 Wydawało się, że stracony gol poderwie gospodarzy do ataku. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Może inaczej potoczyłyby się losy meczu, gdyby w
23 min Jasiak, po podaniu Przytuły zdecydował się na strzał, ale wybrał inny wariant (podanie) i szansa przepadła. 5 min później Chmiest próbował wyrównać strzałem z przewrotki
- bez powodzenia. Goście ani myśleli bronić jednobramkowego prowadzenia. Nadal atakowali. W 32 min Fudali wyrzucił piłkę z autu, Hrapkowicz zagrał głową do Zegarka, a ten z bliska, mimo asysty Kostery, podwyższył wynik. Tuż przed przerwą mogło być już 0-3: po centrze Zegarka, wybiegający daleko od bramki Skórski wpadł na Hrapkowicza, piłkę przejął Gruszka, ale zamiast od razu strzelać, wdał się w drybling, a gdy w końcu zdecydował się na strzał trafił w bramkarza Hutnika, który zdążył wrócić pod własną bramkę.
 Sedzia przedłużył pierwszą połowę o 2 min. I właśnie wtedy Białek bezmyślnie sfaulował bez piłki Fudalego, za co otrzymał czerwoną kartkę. Wcześniej podobnym zagraniem "popisał" się Bernas, ale uszło mu to - dlaczego? - na sucho. Po meczu pan Andrzej nie chciał rozmawiać._ - Powiem coś za dużo i dostanę karę - _rzucił krótko.
 W drugiej połowie grający w osłabieniu hutnicy byli, o dziwo, bardziej aktywni w ataku. Wreszcie zaczęli zagrażać bramce gości. Brakowało im jednak skuteczności. Strzały Łatki w 48 min i Bernasa w
56 min obronił Paluch, a "bomba" Makucha w 70 min przeleciała obok spojenia słupka z poprzeczką. Goście w tym czasie najlepszą sytuację mieli w
49 min, kiedy to Powroźnik uciekł hutnikom i miał przed sobą tylko Skórskiego, który sparował jego strzał na róg. Gospodarze, nie mając już nic do stracenia, często atakowali bez asekuracji i po stracie piłki nadziewali się na szybkie kontry gości. Nominalny stoper Hutnika Orzeszek przypomniał sobie dawne lata, gdy był napastnikiem, i w końcówce meczu grał w ataku. Dwukrotnie był bliski szczęścia, ale w
77 min jego strzał nogą i w
83 min jego "główkę" obronił Paluch. W o wiele większyh opałach był Skórski. A trzykrotnie wyszedł on obronną ręką w sytuacjach sam na sam z zawodnikami Cracovii. Po meczu trener Bahr miał wielkie pretensje do Gruszki, Bani i Zegarka, którzy odpowiednio w 78, 85 i 88 min wykorzystali lukę w defensywie Hutnika, ale nie potrafili sfinalizować akcji golem.

JERZY FILIPIUK

Dwugłos trenerów

x Andrzej Bahr: chwała całej drużynie x Jerzy Kowalik: przegraliśmy mecz za 6 punktów

 ANDRZEJ BAHR, trener Cracovii: - Był to bardzo zacięty mecz, a zawodnicy obu zespołów włożyli w spotkanie dużo serca. Udało się nam szybko wykorzystać dwie sytuacje, zdobyć gole i to dobrze wypłynęło na samopoczucie zespołu. Mecz układał się po naszej myśli, na dodatek Białek zarobił czerwoną kartkę. Uzyskaliśmy przewagę psychologiczną, mogliśmy grać spokojnie. Mógłbym być bardzo zadowolony, gdyby nie skandaliczne zmarnowanie przez naszych piłkarzy 4-5 stuprocentowych sytuacji w II połowie. Nie omieszkam tego wytknąć piłkarzom. - Kto był najlepszym graczem Cracovii? - Chwała całej drużynie, wszyscy zagrali bardzo dobrze. - Piłkarze Cracovii otrzymali aż 5 żółtych kartek? - Nerwy, jeszcze raz nerwy. Niektóre kartki były zbyteczne, ale zawodnicy w ferworze walki zapominali się. To jest naganne.
 JERZY KOWALIK, tre-
ner Hutnika: - Przegraliśmy mecz o 6 punktów. Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Cracovia była dzisiaj lepsza. Zawodnicy nie realizowali założeń taktycznych, mieliśmy grać spokojnie, atakować kontrami. Tymczasem dwa koszmarne błędy w obronie Kostery i Szewczyka sprawiły, że rywal prowadził 2-0. Białek w 45 min zachował się nieodpowiedzialnie. W II połowie walczyliśmy, atakowaliśmy czasem bez asekuracji w obronie. Co za różnica, czy się przegra 0-2 czy 1-4? Dzisiejszy mecz sprowadził niektórych moich piłkarzy na ziemię. Np. Ciesielski miał wzmocnić atak, a tylko go osłabił. Stąd jego zmiana po 16 minutach. Mam żal do kibiców Hutnika, że tak słabo dopingowali nasz zespół. Cracovia grała jakby była na swoim stadionie.

(AS)

Zemsta ekshutników

 W Cracovii świetnie grała para stoperów Robert Ziółkowski i Ryszard Fudali. Obaj byli jeszcze nie tak dawno graczami Hutnika...
 ROBERT ZIÓŁKOWSKI:
- Byłem dzisiaj na Suchych Stawach podwójnie zmobilizowany. Raz, że to derby, dwa, że w Hutniku mnie nie chciano. Dzisiaj nie pozwoliliśmy rywalowi pograć. Coraz lepiej zgrywamy się w obronie z Ryśkiem Fudalim. Ten mecz ma ważne znaczenie psychologiczne, rywal przekonał się, że lepiej gramy w piłkę.
 RYSZARD FUDALI:
- Mam sentyment do Hutnika, w tym klubie spędziłem sporo lat, ale dzisiaj na boisku sentymentów nie było. Dlaczego dostałem żółtą kartkę? Byłem faulowany, brzydko, krzyknąłem do zawodnika Hutnika. Sędzia wyciągnął żółty kartonik. Hutnik nas niczym nie zaskoczył, wiedzieliśmy dokładnie jak będzie grał.

(AS)

Rafał Skórski:

Przegraliśmy bitwę, ale...

 Bramkarz Hutnika Rafał Skórski uratował swoją drużynę od wyższej porażki, popisując się kilkoma świetnymi interwencjami. Po meczu powiedział: - Przy pierwszej straconej bramce po centrze z mojej lewej strony próbowałem zasłonić bramkę, ale Hrapkowicz włożył nogę i piłka wpadła do siatki. Przy drugim golu chciałem zablokować piłkę, jednak Zegarek także trafił. Mecz się dobrze ułożył dla gości w pierwszej połowie. Po przerwie graliśmy w dziesiątkę. Mogło dojść do naszego pogromu, ale piłkarze Cracovii nie strzelali zbyt dobrze w sytuacjach sam na sam ze mną. To jednak małe pocieszenie dla mnie, skoro przegraliśmy. Myślę, że sprawa awansu rozstrzygnie się między Hutnikiem a Cracovią. Przegraliśmy małą bitwę, ale wierzę, że wygramy wojnę.

(FIL)

Szczęśliwi strzelcy

 Oto co powiedzieli nam strzelcy bramek dla Cracovii:
 PAWEŁ ZEGAREK:- Piłkę z autu wyrzucił Wacek, Hrapkowicz umiejętnie zablokował gracza Hutnika, ja w polu karnym wkręciłem się przed obrońcę i z paru metrów strzeliłem pod padającym Skórskim. W drugiej połowie miałem jeszcze jedną świetną sytuację, ale w momencie oddawania strzału zabrakło mi koncentracji. Uważam, że byliśmy dzisiaj wyraźnie lepsi, nasi trenerzy świetnie rozpracowali rywala.
 MARCIN HRAPKOWICZ:
- Nareszcie strzeliłem swojego pierwszego gola w tym sezonie. I to w tak ważnym meczu. Chyba Gruszka wrzucił piłkę na pole karne, strzeliłem, wpadło. Mogliśmy wygrać dzisiaj znacznie wyżej. W II połowie zszedłem z boiska, byłem już trochę zmęczony trudami spotkania, trochę poobijany, w pewnym momencie bardzo niefortunnie upadłem na bark.

(AS)

Tomasz Wacek:

Pechowa 68 minuta

 W 68 minucie boisku opuścił bardzo dobrze grający do tej pory Tomasz Wacek: - To była dla mnie pechowa minuta, chciałem dojść do podania Księżyca, piłka trochę uciekała, zrobiłem wykrok i poczułem mocny ból. Wygląda to na naciągnięcie mięśnia dwugłowego. Jutro okaże się, czy to coś poważnego. Obym nie musiał pauzować 2-3 tygodni. Jakoś w tym sezonie prześladują mnie kontuzje, niedawno wyleczyłem zwichnięcie kostki.

(as)

Krzysztof Szewczyk:

Byli lepsi

 Kapitan drużyny gospodarzy Krzysztof Szewczyk po meczu przyznał: - Cracovia była zespołem lepszym. Przez 45 minut grała z przewagą jednego zawodnika. W takim meczu jest to dużo. W dodatku czuła się jak u siebie, bo trzy czwarte kibiców na trybunach to byli jej kibice. Po przerwie goście bardzo mądrze się ustawili i grali z kontry. Myśmy się odkrywali i atakowali, ale nie za bardzo to nam wychodziło. Moja wina przy pierwszej bramce? Stałem blisko przy Hrapkowiczu, ale nie mogłem mu nic zrobić. Jedynym wyjściem był faul. Gra była ostra z obu stron. Derby rządzą się jednak swoimi prawami.

(FIL)

Gdzie były służby porządkowe?

Skuteczna akcja policji

 Organizatorzy bardzo obawiali się o bezpieczeństwo na stadionie. Pierwsze minuty spotkania przebiegały spokojnie, bez zakłóceń, ale w 12 min zaczęło się. Fani Cracovii pognali w kierunku sektoru zajmowanego przez kibiców Hutnika.
 Młodzi kibice, bez żadnej reakcji ze strony służb porządkowych, gonili się po stadionie. Paru fanów przeskoczyło ogrodzenie i znalazło się na bieżni. Gdzie byli porządkowi? Zupełnie nie zabezpieczone były loża honorowa i miejsca prasowe, toteż wdarli się tam młodzi fani Hutnika. Doszło do starć. Powiało grozą.
 Dobrze, że nie czekano na dalszy rozwój wydarzeń i do akcji na stadionie wkroczyła policja. Otoczyła kordonem sektor zajmowany przez fanów Cracovii. Pilnowała fanów Hutnika. Do końca meczu nie doszło już do żadnych poważnych incydentów.
 Wnioski? Zabezpieczenie meczu ze strony klubu było praktycznie żadne. Interwencja policji zapobiegła burdom. To wniosek na przyszłość, trzeba zmienić istniejące przepisy, policja powinna być od razu na stadionie, by wspólnie ze służbami porządkowymi w zarodku dusić wszelkie próby rozrób.

(AS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie