Bezwzględna Temida

DOROTA STEC-FUS
Dr Zbigniew Kękuś protestuje przed gmachem krakowskiego sądu Fot. Wojciech Matusik
Dr Zbigniew Kękuś protestuje przed gmachem krakowskiego sądu Fot. Wojciech Matusik
Zbigniew Kękuś jest doktorem ekonomii. Przez lata wykładał w krakowskiej Akademii Ekonomicznej, potem pełnił dyrektorskie funkcje w poważnych instytucjach. Wraz z żoną wychowywali dwóch synów, ale małżeństwo przestało się układać. W efekcie w 1997 roku w Sądzie Okręgowym w Krakowie rozpoczęła się trwająca... dziewięć lat sprawa rozwodowa. Małżonkę pana Zbigniewa reprezentowała mec. Wiesława Zoll, żona profesora Andrzeja Zolla.

Dr Zbigniew Kękuś protestuje przed gmachem krakowskiego sądu Fot. Wojciech Matusik

15 lat walk Zbigniewa Kękusia ukazuje jak w soczewce stan wymiaru sprawiedliwości . Dziś Kękuś ze statusem oskarżonego nie ma żadnych szans na pracę. Jego długi sięgają 200 tys. zł.

Zbigniew Kękuś walczył o prawo do nieskrępowanego kontaktu z synami. Biegli z Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego wydali opinię, w której czytamy m.in.: "Dzieci powinny mieć jak najszerszy kontakt z ojcem. (...)Troska o dzieci została zweryfikowana przez badania psychologiczne i dzieci ujawniły, że ojciec jest troskliwy, opiekuńczy i zaangażowany w sprawy dzieci. Małoletni wymagają szerokich, nieskrępowanych kontaktów z ojcem, odbywających się zarówno w domu, jak i poza miejscem zamieszkania. Chłopcy czują się kochani i akceptowani zarówno przez matkę, jak i ojca. (...)Dla prawidłowego rozwoju dzieci sąd powinien zapewnić mu jak najszersze, nieograniczone kontakty z dziećmi". Niestety: pomimo jednoznacznej opinii psychologów sąd zgodził się, by ojciec spotykał się z synami jedynie co dwa tygodnie, w sobotę i niedzielę.

Tak było przez 8 lat.

Gdy zdrowie młodszego syna zaczęło szwankować, w lutym 2001 roku Kękuś wystąpił do sądu o zgodę na zabieranie chłopca na zajęcia na basenie wymagane w rehabilitacji skoliozy, nakazane przez specjalistę od rehabilitacji. Choć dla zdrowia dziecka czas miał znaczenie kluczowe, sąd nie rozpatrywał wniosku przez... 11 miesięcy. -Zażądał natomiast, abym poddał się badaniom psychiatrycznym, nie podając podstawy prawnej ani uzasadnienia - mówi pan Zbigniew. Zdesperowany ojciec napisał: "Jesteście panie sędziny okrutnymi sędziami".

Okazało się, że słowa te głęboko dotknęły sąd, który za ubliżenie jego powadze nałożył na Kękusia karę grzywny w kwocie 1000 zł,a wniosek o umożliwienie rehabilitowania syna oddalił.

Narastające od lat napięcie przeistoczyło się w prawdziwą wojnę nerwów. Zbigniew Kękuś przystąpił do bezpardonowej batalii o prawo do nieograniczonego kontaktu i opieki nad dziećmi. Sprawa przetoczyła się przez wszystkie instancje. Zrozpaczony, prosił o pomoc, gdzie tylko mógł: pisał do rzecznika praw dziecka, do rzecznika praw obywatelskich, do Stowarzyszenia Praw Ojca itp. Na wielu stronach przedstawiał nieprawidłowości, jakich - w jego ocenie - dopuściła się Temida, a także obrońca jego żony.

Sprawą zajmowało się w sumie kilkunastu sędziów i prokurator. Jedyne efekty ich pracy to nałożenie na Kękusia obowiązku zapłaty 18 750,00 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania oraz.... sporządzony przeciwko niemu 12.06.2006 r. akt oskarżenia przez Prokuraturę Rejonową Kraków Śródmieście-Wschód. Zarzut: Obraza majestatu sędziowskiego. Bo Kękuś, doprowadzony do ostateczności, w swych pismach w istocie nie przebierał w słowach. Pisał to, co myślał o sędziach rozpatrujących jego wnioski.

Oskarżony za czyny niepopełnione

O postawienie Kękusia w stan oskarżenia wnioskował ówczesny prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Włodzimierz Baran, który w czerwcu 2004 r. złożył zawiadomienie o popełnieniu przez niego przestępstw na szkodę sędziów krakowskiego sądu.
Prokurator postawił Kękusiowi w sumie 18 (!)zarzutów. W akcie oskarżenia przekonywał, że za pośrednictwem internetu znieważył 15 krakowskich sędziów, używając wobec nich słów obraźliwych i pomówił ich o takie postępowanie i właściwości, które mogą poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania. Kolejne dwa zarzuty dotyczyły obrażenia mecenas Wiesławy Zoll oraz prof. Andrzeja Zolla, ówczesnego rzecznika praw obywatelskich, rzekomo pomówionego przez Kękusia w sieci, "co mogło go poniżyć w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania publicznego". W ostatnim zarzucie prokurator przekonywał, że Kękuś rozpowszechniał za pośrednictwem portalu Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca i strony internetowej, uznanej przez prokuraturę za utworzoną przez niego, informacje z jego rozpraw rozwodowych.

Tymczasem pan Zbigniew żadnych pism na stronach internetowych nie umieszczał: prosząc o pomoc, wysyłał je do różnych osób i instytucji, ale na ich dalsze losy nie miał żadnego wpływu. Ale najistotniejsze jest to, że wtedy, gdy w 2007 roku przeciwko Kękusiowi prowadzono sprawę karną, zamieszczanie przez kogokolwiek takich treści w internecie nie było już przestępstwem i sąd nie miał prawa nikogo za to ścigać! Stwierdził to 11 X 2006 r. Trybunał Konstytucyjny, orzekając, że przestępstwem jest jedynie znieważenie funkcjonariusza publicznego w trakcie pełnienia przez niego czynności służbowych, natomiast karanie obywatela za krytykę funkcjonariusza poza miejscem pracy jest niedopuszczalne i niezgodne z Konstytucją RP.

Pomimo tego Sąd Rejonowy w Dębicy - do którego decyzją Sądu Najwyższego sprawa Kękusia została przekazana 27 X 2006, zatem już po orzeczeniu TK - sprawy nie umorzył. Uznał jednak, że oskarżający pana Zbigniewa prokurator nie zebrał dowodów umożliwiających stwierdzenie, kto umieścił na stronach internetowych sporne pisma i zwrócił mu sprawę celem uzupełnienia braków. Jednak Sąd Okręgowy w Rzeszowie, mimo tych elementarnych wad postępowania przygotowawczego... nakazał sądowi w Dębicy ścigać Kękusia.

Skazany zaocznie pomimo braku dowodów

W tej sytuacji sąd sam zwrócił się o wyjaśnienia do operatorów Interii i Wirtualnej Polski. Jednak z odpowiedzi, przekazanej sądowi przez Dział Bezpieczeństwa Interia PL w żaden sposób nie wynika, by sprawcą zamieszczanych tam kontrowersyjnych treści mógł być oskarżony. Co więcej: administrator Bezpieczeństwa Wirtualnej Polski wręcz wskazał imię i nazwisko właściciela strony, na której sporne pisma zamieszczono. I nie był to wcale Kękuś! Jednak sąd postanowił zrezygnować z wezwania świadka na przesłuchanie, bowiem - jak czytamy w protokole... nie można mu było doręczyć wezwania, a nie jest znany jego adres zamieszkania(!).

18 grudnia 2007 roku w Dębicy zapadł skazujący wyrok: Kękuś winien. Wcześniej 15 krakowskich sędziów jeździło do Dębicy, by zeznawać przeciwko doprowadzonemu do ostateczności ojcu, walczącemu o swe dzieci. To sprawa bezprecedensowa, podobnej w Polsce nie było. Został skazany na 15 tys. zł grzywny oraz 2,1 tys. zł tytułem pokrycia kosztów postępowania. Orzeczenie zapadło zaocznie, bo oskarżony - jak twierdzi - nie wiedział, że rozprawa w tym dniu ma się odbyć.Tymczasem sąd utrzymuje, że wezwanie doręczono zgodnie z procedurą. - Przecież to nonsens: gdybym wiedział o terminie rozprawy kluczowej dla mojego życia, chcąc się bronić, przyjechałbym na nią - mówi pan Zbigniew. - Co więcej: o wydaniu wyroku dowiedziałem się dopiero z pisma z 15 stycznia, kiedy wyrok już się uprawomocnił, nie mogłem więc wnosić ani o jego uzasadnienie, ani się od niego odwołać!

Skazanego nikt nie zatrudni

Wcześniej Kękuś pełnił funkcję jednego z dyrektorów w centrali Banku Zachodniego WBK S.A. W dniu 2 listopada 2006 r. rozpoczął pracę na stanowisku dyrektora pionu w centrali ING Banku Śląskiego S.A., lecz już 6 listopada 2006 r. został z pracy zwolniony z powodu - jak twierdzi - wydanego przeciwko niemu aktu oskarżenia. Potem przez ponad rok pracował w DTZ Management. Następnie zaproponowano mu pracę w centrali PLL LOT S.A. w Warszawie na stanowisku dyrektora pionu infrastruktury. - Pracę rozpocząłem 15 września 2008 r. Po kilku tygodniach prezes poinformował mnie, że Aleksander Grad, ówczesny minister skarbu, zdecydował, że jeśli nie zdejmę strony internetowej, na której opisywana jest moja sprawa, stracę pracę. Z końcem stycznia 2009 r. poinformowałem premiera, że jestem szantażowany, bo jeśli chcę pracować, nie mogę korzystać z konstytucyjnego prawa do wolności słowa. 6 lutego 2009 roku rozwiązano ze mną w trybie natychmiastowym umowę menedżerską -opowiada Kękuś. Od tego czasu nigdzie pracy nie znalazł.

Walczył jednak dalej. Sprawą zainteresował się poseł Zbigniew Wassermann, który - przekonując m.in., że skazanie go w świetle wyroku TK było niedopuszczalne - składając interpelację poselską we wrześniu 2009 r. o wyjaśnienie zwrócił się do Andrzeja Czumy, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Mec. Zbigniew Wassermann napisał: "Jakkolwiek negatywnie nie ocenialibyśmy samego zachowania sprawcy, działania organów wymiaru sprawiedliwości nie mogą wykraczać poza określone ramy".

Ale starania posła nie przyniosły żadnego efektu. Również następca Czumy, minister Krzysztof Kwiatkowski odpowiedział ówczesnemu marszałkowi Sejmu, Bronisławowi Komorowskiemu - który także zainteresował się sprawą -że nie ma podstaw do wniesienia kasacji od skazującego wyroku dębickiego sądu.

Po tragicznej śmierci w katastrofie smoleńskiej Zbigniewa Wassermanna jego córka, mec. Małgorzata Wassermann - podając te same argumenty, które wcześniej przedstawiał jej ojciec -wystąpiła do Sądu Okręgowego w Rzeszowie o uchylenie wyroku skazującego Kękusia. I sąd rzeszowski zgodził się z tymi argumentami: wyrokiem z dnia 15 września 2010 r. uchylił wyrok sądu z Dębicy i przekazał mu sprawę do ponownego rozpatrzenia w zakresie 16 czynów, tj. dotyczących rzekomego znieważenia 15 sędziów.

Gest rozpaczy: głodówka

Pomimo uchylenia wyroku przez SO w Rzeszowie Kękuś nadal pozostawał skazanym, gdyż uchyleniem objęto tylko 16 spośród 18 wszystkich zarzutów. Doprowadzony do rozpaczy, 30 maja 2011 r. rozpoczął protest głodowy przed gmachem Prokuratury Generalnej w Warszawie. Tą drogą chciał przekonać prokuratora generalnego do zweryfikowania słuszności jego stanowiska, że został skazany za czyny, które popełniły inne osoby. I po nagłośnieniu protestu przez stołeczne media i portale internetowe krok ten okazał się skuteczny: prokurator generalny Andrzej Seremet zlecił swemu zastępcy przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. I nastąpił kolejny przełom: w rezultacie tego postępowania 23.08.2011 r. Andrzej Seremet wniósł do Sądu Najwyższego kasację na korzyść Kękusia w zakresie dwóch pozostałych czynów. W uzasadnieniu Seremet podkreślał, że w aktach sprawy nie ma żadnych dowodów poświadczających, że skazany był sprawcą, pomocnikiem lub podżegaczem do popełniania czynów, za które został skazany. A Sąd Najwyższy zgodził się z tymi argumentami i uchylił zaskarżony wyrok w zakresie pozostałych 2 czynów, przekazując je dębickiemu sądowi do ponownego rozpatrzenia. SN stwierdził, że sędzia z Dębicy poczynił ustalenia, które nie mają żadnego oparcia w dowodach, a wręcz przeciwnie - są sprzeczne z treścią tych dowodów. -I na tej podstawie zniszczyli mi życie! Wiedząc, że to nie ja! - Kękuś nie może zrozumieć, jak można go było skazać na podstawie dowodów braku jego winy.

Jak zrobić z Kękusia niepoczytalnego?

Tak więc po wyroku kasacyjnym SN Kękuś nie jest już skazanym, lecz z powrotem oskarżonym i jego sprawa karna znów znalazła się w dębickim sądzie. Pan Zbigniew oczekiwał, że w tej sytuacji zostanie wkrótce uniewinniony. A co postanowiła Temida? W kwietniu br. sąd dębicki wyznaczył mu obrońcę, powołując się na art. 79 kpk, który mówi, że oskarżony ma mieć pełnomocnika z urzędu wówczas, gdy zachodzi uzasadniona wątpliwość co do tego, że jest on osobą niepoczytalną... A w czerwcu skierował go na badania psychiatryczne.

Jednak pan Zbigniew na badania się nie stawił, żądając uzasadnienia. Otrzymał wyjaśnienie, że go nie otrzyma, bo sąd nie ma obowiązku jego sporządzania. - Na 20 lipca otrzymałem wezwanie do Szpitala im. Babińskiego. Złożyłem wtedy pismo do dyrekcji z prośbą o wyjaśnienie, czy na podstawie wyników badań z lipca br. biegli psychiatrzy będą w stanie ustalić stan mojego zdrowia psychicznego w okresie od stycznia 2003 roku do września 2005 roku, gdy popełniano czyny, o które ponownie jestem oskarżony. Dowiedziałem się jednak, że wyjaśnienia nie otrzymam - relacjonuje. I konkluduje: - Chcą zrobić ze mnie chorego psychicznie, bo wówczas sędziowie nie musieliby zajmować się swoimi błędami, lecz uznaliby mnie za niewinnego z powodu niepoczytalności. Wówczas status skazanego zastąpiliby statusem wariata.

Kolejna głodówka

26 lipca rozpoczął protest głodowy przed głównym wejściem do krakowskiego sądu. Żądał wycofania się sędziów z decyzji o zajęciu przez komornika mieszkania, którego jest współwłaścicielem i w którym mieszkają jego dzieci. Chodziło o 8,7 tys. zł, których Sąd Okręgowy domagał się od Zbigniewa Kękusia tytułem zwrotu kosztów postępowania. Ponieważ roszczenie to Kękuś uznał za przedawnione i pieniędzy nie wpłacił, zapadła decyzja o tak zwanej egzekucji kwoty z własnościowego prawa do mieszkania. By temu przeciwdziałać, podjął wszelkie możliwe kroki prawne. Bez efektu.

Co uczyniła Temida, gdy u jej wrót zaczął głodować doprowadzony do ostateczności człowiek? Następnego dnia Prokuratura Rejonowa Kraków- Krowodrza wystąpiła do MOPS-u o objęcie Zbigniewa Kękusia... pomocą. "W szczególności proszę o ustalenie, czy stan zdrowia i okoliczności życiowe osoby nie uzasadniają poddania przymusowemu leczeniu lub innej formie wsparcia dla poprawy zdrowia" - pisze prokurator. Ale MOPS uznał sprawę za bezprzedmiotową: nie ma bowiem prawa kierować na przymusowe leczenie, a pomocą materialną Kękuś nie był zainteresowany.

Do protestu głodowego Kękusia dołączyły kolejne osoby, które podobnie jak on uważały, że zostały zniszczone przez wymiar sprawiedliwości. Sprawą zainteresowały się media.

I okazało się, że Kękuś miał rację: 10 sierpnia, po 16 dniach głodówki wiceprezes Sądu Okręgowego napisał, że uznaje za słuszny podniesiony przez niego zarzut o przedawnieniu roszczeniania w kwocie 8,7 tys. z ł i wystąpi do komornika o umorzenie postępowania egzekucyjnego.
Jednak Zbigniew Kękuś od bramy sądu nie odejdzie: teraz walczy o ponad 20 tys. zł. To między innymi odsetki od wpłaconej w 2003 roku kwoty prawie 8 tys. zł za apelację od - jak uznał Sąd Apelacyjny w Krakowie w 2004 r. - wadliwego wyroku w sprawie rozwodowej. Kwoty, którą sąd zwrócił mu dopiero w grudniu... 2009 roku.

Temida mówi niewiele

Sędzia Włodzimierz Baran, poprzedni prezes Sądu Apelacyjnego, jest już na emeryturze. Odesłał nas do Jana Kremera, rzecznika Sądu Apelacyjnego - jednego z piętnastu sędziów zeznających przeciwko Kękusiowi w Dębicy. Ale rzecznik - jak podkreślił - niewiele pamięta ze zdarzeń sprzed 5 lat. - Dostałem wezwanie do dębickiego sądu i jak każdy obywatel pojechałem na przesłuchanie - wyjaśnia. -Niewiele mogę pomóc: jest to zdarzenie z przeszłości i nie widzę powodu, abym ja miał się tym dziś zajmować - skwitował rozmowę. Również Barbara Stój, prezes Sądu Rejonowego w Dębicy, ma niewiele do powiedzenia. Podkreśla, że sąd nie musi uzasadniać wniosku o skierowanie oskarżonego na badania psychiatryczne. - Sprawa Kękusia jest w toku - konkluduje.

O rozmowę poprosiliśmy Andrzeja Zolla. Jednak profesor nie chciał rozwodzić się na ten temat: - Ten człowiek zatruwa mi życie od lat. Obrażał moją żonę, pisał do mnie na nią skargi. Mógłbym wystąpić przeciwko niemu z oskarżenia prywatnego, ale nie chcę tego robić, gdyż został ciężko doświadczony przez los i z pewnością potrzebuje pomocy - mówi profesor. Stanowczo odradził reporterce "DP" rozmowę ze swoją żoną, mec. Wiesławą Zoll, gdyż - jak oświadczył- z pewnością nie będzie tej sprawy komentować.

Na rozmowę zdołaliśmy namówić sędziego z Rzeszowa, który sprawę Kękusia zna bardzo dobrze: w jego ocenie jest ona kuriozalna. Podkreśla, że sprawy rozwodowe i walka o dzieci z natury rzeczy wzbudzają olbrzymie emocje.

- Ale za ich tolerowanie płacą sędziom nie najgorsze pieniądze, to wkalkulowane w ich zawód. A jeśli w danym przypadku sędzia nie potrafi pozbyć się emocji i czuje się urażony słowami strony, jego obowiązkiem jest wyłączenie się ze sprawy. Jeśli tego nie zrobi, narusza konstytucyjne prawo obywatela do procesu, prowadzonego przez bezstronnych, wolnych od emocji sędziów - komentuje rozmówca "DP".-Kękuś jest uczciwy, tylko agresywny w słowie. Ale to nie jest czyn, za który się ludzi skazuje - dodaje sędzia. Nie wątpi, że Kękuś nie naruszył prawa, lecz obyczaje.

Dorota Stec-Fus

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze 31

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Herod

Popieram Zbigniewa Kękusia ale też faceta sam sobie przeczy i dlatego nic z tego nie wynika.....Wiadomo Wymiar Sprawiedliwość w Polsce jest chory to jest patologia bo wysoka korupcja oszustwa i trzeba to zmienić a te zmiany wprowadzić chce PIS który Walczy z Kastą skorumpowanych Sędziów a pan Kękuś nie wiem czy razem z PO chce walczyć o niezależność tych sądów czy co innego chce ugrać??????????

G
Gość
2012-11-19T16:55:32 01:00, sta-n:

Tak jest zawsze. Został zniesławiony sąd, a

nie zadufani w sobie, pozbawieni podstawowych

ludzkich uczuć sędziowie, uważający się za

pępek świata.

Sprawa w której zostałem pomówiony znalazła się w Sądzie Okregowym. Poprosiłem Sąd o udzieleni mi odpowiedzi przez osobę mieniącą się mianem "Sąd"! Usłyszałem pan chce obrazić Sąd! Odpowiedzialem nie! Ze względu ma masowe obsadzenie Sądów osobami, które nie ukończyły Wyższych Studiów Prawniczych, co uchybiło przepisom ustawy o ustroju Sądów, mam prawo zadać pytania pani mieniacej się mianem "Sąd"!

Pierwsze moje pytanie brzmiało "czy ukończyła pani Wyższe Studia Prawnicze?

Uzyskana odpowiedź "tak, z wyróżnieniem i zrobiłam aplikację sedziowską"!

Następnym pytaniem było skoro ukończyła pani Wyzsze Studia Prawnicze, to proszę odpowiedzieć na pytanie "co to jest ocena?”.

Pani odpowiedziała "no... Ale ocena czego?”!

Odpowiedziałem "uprzejmie dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Właśnie dała pani dowód oczywistości nieukończenia Wyższych Studiów Prawniczych i co w takim razie robi pani w insygniach władzy Sędziowskiej na wokandzie Sądu?"! Pan ubliża Sądowi! Odpowiedziałem "uprzejmie zwracam uwagę, że osoba mieniąca się Sądem jest uzurpatorem sedziowskim, czego dowód dała nie odpowiadając merytorycznie na pytanie, nie Sędzią i przed takimi osobami należy Sądy bronić!”. Poprosiłem o zaprotokołowanie całego dialogu. Po czym zadałem pytanie "czy mieniąca się Sądem ma jakieś do mnie pytania?". Wyszedłem z sali pozostawiając zaskoczone towarzystwo! Ludzie! Wystarczy jedno czy dwa pytania ze Źródłowej PrawniczejTerminologii Pojeciowej i od razu wiadomo z czym na wokandzie mamy do czynienia. W rejonowym Sądzie nie dopuszczono mnie do głosu, tylko sprawę przesunęła na inny termin. Po kilku dniach dostałem skierowanie na badania psychiatryczne! W czasie potyczek z tym go ownem przyklejonym do szyldu Sąd byłem już 6 razy na badaniach, gdzie przy okazji okazło się, że wykonujący przesłuchania tak zwani lekarze nie posiadają stosownej wiedzy aby wykonywać badania!

W podsumowaniu Matoł i Cwaniak Prawniczy mieniący się Sądem poszukał pomocy u Matołów Medycznych!

t
ta

tak to się dzieje, gdy biedota intelektualna i ekonomiczna, uzyska władzę sędziowską... ..o tym pisano już w starożytności... ..dzięki takim ludziom, zawdzięczamy historię dziejów świata, bogatą w przemoc i wojny.

G
Gość

pani WIESŁAWA ZOLL powinna się wstydzić ! profesor Andrzej Zoll powinien się wstydzić !

Prezes Trybunału Konstytucyjnego i konstytucjonalista nie wiedział, że TK uznał dany czyn zabroniony za niekonstytucyjny więc już nie ma takiego przestępstwa ... ???

WSTYD panie profesorze !!!

G
Gość

pani WIESŁAWA ZOLL powinna się wstydzić ! profesor Andrzej Zoll powinien się wstydzić !

Prezes Trybunału Konstytucyjnego i konstytucjonalista nie wiedział, że TK uznał dany czyn zabroniony za niekonstytucyjny więc już nie ma takiego przestępstwa ... ???

WSTYD panie profesorze !!!

m
marta

Oj panie Zoll to na pana żonę nie można nic powiedzieć? Bo to , że to pańska malżonka ma wszystkim zamknąć usta???
Straciłam dla pana szacunek.

x
xxx

Dębica to qpatologiczne przekręty powodzenia panie Kękuś

M
Myślący.

Witam Cię"aaa"!Podzielam Twój pomysł.Jesteś wykształconym Polakiem,próbuj działać w tym kierunku-chętnie całym sobą włączę się w akcję.Pozdrawiam-30 lat w sądzie w prostej sprawie(zniesienie współwłasności),każda sprawa to farsa.Gołym okiem widać zmowę sędziów i adwokatów.Obrzydzenie bierze na każde wezwanie na rozprawę.Ito wszystko za pieniądze nas-podatników.Gdzie ci sędziowie mają rozum?Nie zdają sobie sprawy,że w głównej mierze przyczyniają się do zniszczenia naszego pięknego kraju i pracowitego narodu.Panowie sędziowie-opamiętajcie się,mamona,to nie wszystko.Tu przyponinam cytat:"szanuj bliżniego swego..."

s
sta-n

Tak jest zawsze. Został zniesławiony sąd, a
nie zadufani w sobie, pozbawieni podstawowych
ludzkich uczuć sędziowie, uważający się za
pępek świata.

x
x

Nie każda kobieta działa racjonalnie, gdyż często gra dobrem dzieci we własnym interesie.

l
le per

glodowka czy protestem tylko rozsmieszacie te niby sady ,potrzebna jest rownowaga spoleczna podziemie jak za okupacji i szybkie wyroki wykonywane w nocy bez uprzedzia ,opamieta sie i temida

G
Gość

zool .... bez komentarza !

m
mm

a dlaczego nie mógł spotykać się z synami? może zależało mu bardziej na walce z matką? rozsądni rodzice zawsze dojdą do porozumienia jeśli w grę wchodzi dobro dziecka.

c
ccc

dokładnie jest tak i to sędziowie w takiej sytuacji powinni być ścigani z urzędu, za wykorzystywanie stanowiska i skazywani bez żadnego immunitetu.
a swoją drogą to skutki braku lustracji w sądach

S
SŁOWIANIN " polski "

W nielegalnej pomrocznej" 3 er pe " !...:(..NIE MA ŻADNEJ SPRAWIEDLIWOŚCI !...:(((. ALE ZA TO JEST MAFIA " sądowo- prokuratorska " !...:(....vide eufemistyczny program ( Polsat ) państwo w państwie !...A POWINNO BYĆ MAFIA W MAFII !...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3