Biegiem przez partie

Biegiem przez partie

YAN

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Na wydruku z pierwszego głosowania w Sejmie tej kadencji widnieją cztery partie (do stworzenia potrzeba minimum 15 osób) i dwa koła poselskie (minimum trzy osoby). Na podobnej liście, tyle że sprzed tygodnia można znaleźć aż pięć partii, trzy koła poselskie i całą plejadę parlamentarzystów nie zrzeszonych. W konsekwencji podziałów najbardziej ucierpiał AWS.

Parlamentarne wędrowne "ptaki"

 (INF. WŁ.) W Sejmie wciąż pojawiają się nowe partie. Zmieniają się jednak głównie ich nazwy. Dzisiaj w parlamencie objawi się co najmniej jedno nowe ugrupowanie.

Nowa nazwa



 Istnieje kilka sposobów, żeby stworzyć nowe ugrupowanie w Sejmie w trakcie trwania kadencji. Najpopularniejszy to okresowe zmienianie nazwy.
Politycy zamiast przechodzić z partii do partii, nadają dotychczasowym ugrupowaniom całkiem nową nazwę i modyfikują nieco program. W ten sposób grupka wyrzuconych w 1998 r. z AWS osób, związanych niegdyś z Adamem Słomką, zdążyła być aż w czeterech różnych ugrupowaniach.
 Najpierw powstało koło parlamentarne KPN - OP. Niecały rok później (23 grudnia 1999 r.) nieco zmodyfikowano nazwę (z KPN Obóz Patriotyczny na KPN Ojczyzna) i w związku z tym powstało koło poselskie KPN-O. Ta formacja zakończyła jednak swój żywot 12 lipca 2000 r. Wówczas KPN-O przyłączyło wszystkich trzech działaczy koła Polskiej Racji Stanu (osoby, które z różnych przyczyn odeszły z AWS) i postało Koło Parlamentarne Koalicja dla Polski. Na tym jednak mutacje się nie skończyły. Dzisiaj objawi się bowiem w Sejmie, jako całkiem nowa inicjatywa pod nazwą "Alternatywa". Znajdą się w niej prawie wszyscy działacze KdP oraz jeden z sześciu posłów Porozumienia Polskiego (również powstało w wyniku podziałów w AWS, i w ciągu swej historii już raz zamieniało nazwę).

Politycy - wędrowcy



 Drugim typem polityków, twórców nowych ugrupowań, są wędrowcy, którzy z upodobaniem zmieniają barwy klubowe. Rekordziści, od chwili wprowadzenia systemu wielopartyjnego, potrafią przechodzić z partii do partii średnio raz na dwa lata. Mistrzami w tej dziedzinie są również działacze prawicy. Do ścisłej czołówki należą twórcy Przymierza Prawicy.
 Kazimierz Ujazdowski zdążył być m.in. w UD, PK, KK, SKL, a obecnie w PP. Drugi z ojców założycieli Przymierza, Wiesław Walendziak, ma równie bogaty życiorys polityczny. Karierę zaczął w ZChN, następnie w KP, stamtąd przeskoczył do PK, jakiś czas potem w SKL zdążył być wiceprzewodniczącym, ale zamiast wyjść ze swoją partią z AWS, wolał pozostać w Akcji, więc stworzył PP.
 Do czołówki "wędrowców" należy także Kazimierz Barczyk. Poseł Akcji, zanim osiadł w RS AWS, działał m.in. w Chrześcijańskiej Demokracji, PC, RdR (był wiceprzewodniczącym sejmowego klubu tego ugrupowania, w parlamencie I kadencji) i ZP.

Niszczyć, żeby zbudować



 Ostatnim typem są politycy "rozbijacze". Ich działanie polega na tworzeniu poprzez niszczenie. Mistrzem w tej dziedzinie jest Adam Słomka. Dzięki niemu istnieją aż trzy KPN-y.
 Pierwszy założył 20 lat temu Leszek Moczulski. W ugrupowaniu doszło jednak do konfliktu i grupa związana z Adamem Słomką dokonała przewrotu i założyła KPN - OP (następnie przekształciło się w KPN-O). Przez kilka tygodni trwała wojna dwóch konfederacji o lokale partyjne. Słomka ze swoimi ludźmi zajął siedzibę KPN Moczulskiego w Warszawie. W rezultacie sporów i okupacji osoby wierne Moczulskiemu musiały opuścić budynek przez... okno.
 W minionym roku Słomka stracił przywództwo w swojej Konfederacji. Nie mogąc się z tym pogodzić, powołał do życia trzecie ugrupowanie i wykorzystał starą nazwę KPN-OP. Na wydruku z ostatniego głosowania znajduje się jednak wśród posłów nie zrzeszonych, więc zapewne nie może znaleźć jeszcze dwóch chętnych do utworzenia koła poselskiego (minimum 3 osoby).
 - Te działania można skwitować powiedzeniem: tam gdzie jest dwóch Polaków, tam będą trzy partie - żartuje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. - Jednak poważnie rzecz biorąc, jest to swoisty fenomen prawicy. Tam działają m.in. ludzie, którzy są bardzo przywiązani do wartości. Gdy dochodzi nawet do niewielkich różnic zdań, następuje zazwyczaj podział - tłumaczy ten fenomen. Jego zdaniem, bardziej niż podziały powinien zastanawiać fakt konsolidacji prawicy w wyborach cztery lata temu. - To było absolutnie nieoczekiwane i fenomenalne zdarzenie. Grupy skupione wokół pewnych wartości wszędzie na świecie są podzielone. Sądzę, że przed wyborami nie uda się już wszystkiego scalić w jeden obóz. Natomiast nie wykluczam, że w nowym parlamencie ugrupowania z prawej strony sceny politycznej będą mogły się porozumieć, aby nie dopuścić do przejęcia władzy przez SLD - dodaje.
 - Lewica jest dużo bardziej pragmatyczna. Politycy po lewej stronie sceny politycznej nie są przywiązani do pryncypialnego myślenia "albo wszystko, albo nic". Na prawicy obowiązuje właśnie ten styl myślenia: albo będzie zrealizowane wszystko, w co wierzę, że jest dobre dla kraju, albo nie robimy nic - uważa Czapiński.
(YAN)

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo