Biesiadny savoir-vivre

Redakcja
Lekkim naciskiem lewego palca wskazującego wbijamy zęby widelca w mięso po jego wewnętrznej lewej stronie. Tak więc, by ruch dłoni był jak najmniejszy. W tej samej (niemal) chwili naciskiem palca wskazującego na trzonek noża (broń Boże, nie na jego ostrze!) odcinamy kawałeczek mięsa, ciągnąc nóż do siebie i powtarzając ten ruch w konieczności, czyli wówczas, gdy mięso jest zbyt twarde, a nacisk palca zbyt słaby lub nóż zbyt tępy i pozbawiony ząbków (tu glosa - noże powinny być ostre, bo tępy nóż jest zmorą; zwłaszcza we Włoszech, gdzie mięso na bitki kraje się wzdłuż włókna, czyli tak, by były al dente: twarde i stawiające opór zębom). W tej sytuacji należy leciutko unieść i znów ciąć nim mięsa, bo wtedy łatwo zgrzytnąć jego ostrzem o porcelanę, a zgrzyt jest jednym z tych dźwięków, których nie powinno się przy stole wydawać, bo jest on (niemal) równie w złym tonie, jak mlaskanie, siorbanie bądź też coś jeszcze od nich gorszego.

brat chama

Potrawa, wymagająca użycia noża i widelca, stoi już przed nami. Nadgarstki naszych rąk są oparte o krawędź stołu - sztućce gotowe do użycia. Zaczynamy się nimi posługiwać, zakładając, że mamy do czynienia z najprostszym daniem, którym jest - powiedzmy - befsztyk z ziemniakami oraz sałatą, leżącą na oddzielnym talerzyku stojącym u góry lewej strony talerza głównego. Załóżmy, że nałożyliśmy sobie danie prawidłowo na talerz, kładąc mięso w jego najbliższej nam części, czyli po stronie wewnętrznej, a ziemniaki po zewnętrznej z lekkim odchyleniem w lewo, czyli skierowane do sałaty. Tak więc, by sobie ułatwić zadanie i nie musieć "porządkować" dania, wykonując przy tej czynności wiele zbędnych ruchów, bo tych powinno być możliwie mało. I wszystkie celowe i uzasadnione koniecznością.
 Odcinamy więc niewielki kawałek mięsa, poprawiamy powtórnym naciskiem palca wskazującego lewej ręki na trzonek jego mocne usadowienie na ostrzu zębów widelca (bo mięso lubi się z nich zsuwać), lekko widelec unosimy, przesuwamy do najbliższego kartofla, tak, by mięso go dotykało swą zewnętrzną krawędzią, nożem odcinamy kawałek i nakładamy na mięso, przyciskając ów kartofel, a raczej jego cząstkę wewnętrznym bokiem noża do grzbietu widelca (czyli nie obracając noża w dłoni; jego ostrze jest wciąż skierowane w stronę talerza, tyle że pod nieco innym kątem), poczem pociągamy lekko nóż do siebie. Tak, by nie pozostały na nim resztki potrawy. Prawa ręka cofa się do pozycji wyjściowej, lewa unosi widelec najkrótszą drogą do ust tak, by łokieć nie zmienił swego położenia na wysokości i blisko pasa. Kąsek jest zdjęty wargami (broń Panie Boże, nie zębami). Widelec sięga do talerzyka z sałatą, w tej samej chwili prawa ręka przesuwa się nisko (lecz nie tak nisko, by dotknąć mankietem dania) po przekątnej nad talerzem, widelec przyciska listek, nóż odcina i utwierdza swym bokiem listek na grzbiecie widelca i tak da capo al fine. Od lewej strony talerza ku prawej, lecz o tym w cd., który n.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie