Bigosik polski Brunona Miecugowa

Redakcja
Niby racja, ale krytyk nie zauważył, że zapachy trudno odtwarzać, a po drugie i dzisiaj nie brak ludzi, którzy bez wahania zgodziliby się na nie, bo na wąchanie McDonald’sów ich nie stać.

W recenzji Andrzeja Osęki ("Gazeta Świąteczna" nr 182) czytamy: Prawdziwy bar mleczny, jakich było w PRL tysiące - i bar mleczny urządzony teraz w gmachu Zachęty na wystawie "Szare w kolorze. 1956-1970", to dwie rzeczywistości w fundamentalny sposób różne. Cóż z tego, że takie same są meble, naczynia, potrawy. W tamtych barach pachniało przypalonym mlekiem, ścierką i biedą. Stanowiły dla swej klienteli życiową konieczność.
***
 O wypadku pogryzienia przez rekina treserki objazdowego rekinarium w "Polityce" (nr 32) napisano:
 ... Prokuratura zainteresowała się sprawą poważnie. W rekinarium zatrudnione są Rosjanki, przede wszystkim sprawdzono więc, czy pracują legalnie.
 Nieco dalej zacytowano wypowiedź prokuratora:
 Ustawy o ochronie zwierząt nie brałem dotychczas pod uwagę.
 Sprawdzono więc legalność pracy treserek, nie sprawdzono natomiast legalności rekinów, a od trzech lat tego rodzaju występy są niezgodne z polskim prawem. Jak więc można napisać, że prokuratura poważnie potraktowała sprawę?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie