Biskup Jan Szkodoń pokutę odbył. Winy nie dowiedziono

Grażyna Starzak
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Zakończył się proces dotyczący rzekomego wykorzystania seksualnego osoby małoletniej przez bp. Jana Szkodonia.

FLESZ - Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Informacja o tym, że w Watykanie zakończyło się dochodzenia w sprawie oskarżenia o pedofilię krakowskiego biskupa Jana Szkodonia, rozeszła się po Krakowie pocztą „pantoflową” w maju tego roku. W piątek została oficjalnie potwierdzona przez Nuncjaturę Apostolską w Warszawie. Z wydanego przez Nuncjaturę komunikatu wynika, że wina bp. Jana Szkodonia „nie została udowodniona”.

Stwierdzono natomiast „nierozważne zachowanie” hierarchy wobec osoby małoletniej. W związku z tym „wymierzono mu pokutę”, polegającą na „trzymiesięcznych rekolekcjach, poświęconych na refleksję i modlitwę”. „Ponieważ od lutego 2020 r. bp Jan Szkodoń przebywał w odosobnieniu, należy stwierdzić, że powyższą pokutę już odbył” – czytamy w oświadczeniu Nuncjatury Apostolskiej.

Szok i niedowierzanie

Cichy, pokorny, rozmodlony. Kapłan z artystyczną duszą, ogromną wrażliwością, otwarty wobec ludzi. Darzący szacunkiem wszystkich, niezależnie od tego, co robią i skąd pochodzą. Taką opinię miał i ma nadal biskup krakowski Jan Szkodoń. Trudno się, więc dziwić, że ludzie, którzy go znają, przeżyli szok, gdy w styczniu 2020r. w jednej z gazet ukazał się reportaż, w którym napisano, iż pewna, dorosła dziś kobieta, oskarża tego lubianego hierarchę o molestowanie jej, gdy była nastolatką.

Biskup Szkodoń zareagował na te zarzuty oświadczeniem, że „oskarżenia są nieprawdą” i że „zamierza się bronić”. Prosił też o modlitwę „w intencji Kościoła oraz o szybkie poznanie pełnej prawdy”. Modliło się wiele osób. Bo nawet ci, niechętni kościelnej hierarchii, cenili bp. Jana Szkodonia. – To kryształowy człowiek. Byłby ostatnim, którego bym posądzał o takie czyn – mówiła nam wówczas jedna ze znanych w Krakowie osób. – Boję się o niego, bo jest słabego zdrowia i to się może dla niego źle skończyć – kontynuował nasz rozmówca.

Kolejna osoba – ksiądz z kręgów bliskich krakowskiej kurii - przyznał, że o tej sprawie plotkowano już od kilku miesięcy. – Ja osobiście nie wierzyłem w to. I dalej nie wierzę, tak sobie myśląc, że śp. kardynał Macharski, który wyświęcał księdza Jana na biskupa, w grobie się przewraca – podsumował nasz informator.

Zaskoczony oskarżeniami był też ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, bo biskupa Jana znał „od jak najlepszej strony”. Równocześnie jednak przyznał, że rozmawiał z bohaterką reportażu. Mówił, iż kobieta, pracownik jednej z krakowskich uczelni, sama przyszła do niego z tą sprawą. Twierdził, że nie może oceniać, „czy ta pani mówi prawdę, czy nie”. - Im szybciej ta sprawa zostanie wyjaśniona tym lepiej – podsumowywał naszą, ówczesną rozmowę.

Może wrócić

Wyjaśnienie tej sprawy trochę trwało, bo została ona zgłoszona w Nuncjaturze Apostolskiej dziewięć miesięcy przed jej ujawnieniem w mediach. Sprawa trafiła też do prokuratury, która jednak odmówiła wszczęcia postępowania ze względu na przedawnienie. Zarzutami wobec bp. Szkodonia zajęła się watykańska Kongregacja Nauki Wiary. Dla dobra postępowania i „w trosce o pełne wyjaśnienie zarzutów” hierarcha opuścił archidiecezję. Zamieszkał w jednym z klasztorów na wschodzie Polski.

Do Krakowa, do domu księży emerytów, wrócił na początku tego roku. Ci, którzy go tam odwiedzają, mówią, że nie jest w najlepszej kondycji. I fizycznej i psychicznej. Podobno z niecierpliwością czekał na zakończenie dochodzenia w swojej sprawie. Nie chce rozmawiać z dziennikarzami, ale można przypuszczać, że z ulgą przyjął wyrok, który brzmi:

„po dokładnej analizie zebranych materiałów dowodowych i po przesłuchaniu powołanych świadków, wina bp. Jana Szkodonia nie została udowodniona”.

Jak mówią przyjaciele hierarchy, z pokorą przyjął do wiadomości, że wytknięto mu „nierozważne zachowanie wobec małoletniej”, polegające na „przyjmowaniu jej w prywatnym mieszkaniu bez obecności jej rodziców, pozostających od lat w znajomości z biskupem”.

Zgodnie z komunikatem Nuncjatury, „na forum kanonicznym sprawę należy uznać za zakończoną”, a „dekret karny za prawomocny”. W komunikacie napisano też, że „osoby zainteresowane zostały odpowiednio poinformowane o zakończeniu procesu kanonicznego”.

Rzecznik prasowy archidiecezji krakowskiej, ks. Łukasz Michalczewski, poinformował media, że w związku z zakończeniem procesu bp. Szkodoń może wrócić do pracy duszpasterskiej w diecezji. Czy tak się stanie – trudno powiedzieć, bo hierarcha ma poważne kłopoty ze zdrowiem a w grudniu tego roku kończy 75 lat, osiągając tym samym wiek emerytalny.

Warto wspomnieć, że w obronie bp. Szkodonia stanął m.in. kard. Stanisław Dziwisz, który sam stał się obiektem ataków ze strony ludzi, oskarżających byłego metropolitę krakowskiego o rzekome tuszowanie przypadków pedofilii. Tę sprawę badała niedawno specjalna, watykańska komisja przebywająca w Polsce w czerwcu tego roku.

Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, komisja nie dopatrzyła się zaniedbań w tej kwestii ze strony kard. Stanisława Dziwisza.

Z danych, opublikowanych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego pod koniec czerwca br. wynika, że od 1 lipca 2018r. do 31 grudnia 2020r. wpłynęło do polskich diecezji oraz zakonów męskich 368 zgłoszeń dotyczących wykorzystywania seksualnego osób małoletnich. Z czego 300 w diecezjach oraz 68 w zakonach. Spośród tych zgłoszeń 10 proc. uznano za niewiarygodne i odrzucono.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ave maryjan !
To jakaś wiadomość z radia "Erewań" ?
Dodaj ogłoszenie