Biura ds. przyszłości

Redakcja
Sprawdź, co najbardziej lubisz robić, a potem znajdź kogoś, kto ci za to zapłaci

Tomek Kubik

Tomek Kubik

Sprawdź, co najbardziej lubisz robić, a potem znajdź kogoś,

kto ci za to zapłaci

   W piątym tomie przygód Harry'ego Pottera główny bohater odbywa spotkanie z doradcą zawodowym. Mały czarodziej dowiaduje się o ścieżkach rozwoju dostępnych w magicznym świecie. Doradca wypytuje go o zainteresowania, a następnie inspiruje Harry'ego do zastanowienia się nad możliwością połączenia ich z pracą zawodową. Kończący gimnazjum polscy rówieśnicy Pottera nie mają takiego luksusu - nikt nie zachęca ich do przemyślenia swoich planów. Skutkiem jest bolesne zazwyczaj zderzenie z rynkiem pracy i niemożność odnalezienia się na nim. Na szczęście widać pewne oznaki poprawy. Odczuwają je studenci polskich uczelni.
   Idea uniwersyteckich biur karier pochodzi z Wielkiej Brytanii i ma już 100 lat. Pierwsze tego typu instytucje zaczęły powstawać w Anglii w początkach XX wieku: - Wiązało się to ze specyfiką tamtejszego systemu edukacji - opowiada Monika Domańska, kierowniczka Biura Karier i Promocji Politechniki Krakowskiej. - Młodzi ludzie wcześnie wkraczali w dorosłe życie z dala od domu rodzinnego. Stąd rozwój różnych instytucjonalnych form doradztwa w brytyjskich szkołach.
   Konsultacje zawodowe dla studentów okazały się strzałem w dziesiątkę - działalność angielskich uniwersytetów podaje się dziś za wzór mariażu tradycyjnej edukacji z aktualnymi potrzebami rynku pracy. Nie trzeba było długo czekać, aby pomysł podchwycono na kontynencie, a nawet - za oceanem. Za każdym razem specyfika kraju nadawała biurom karier niepowtarzalny charakter. W USA ciążą one raczej w stronę rynku niż uczelni, nastawiając się na wyławianie i promowanie najlepszych. Z kolei niemieckie państwo opiekuńcze prowadzi studenta za rękę już od przestąpienia progu gabinetu konsultanta. Aby uzyskać tam tytuł magistra, trzeba obowiązkowo przepracować co najmniej pół roku, ale doradca zwykle załatwia wszelkie formalności. Jak na tym tle wygląda polskie szkolnictwo?

Coraz więcej

   Pierwsze biuro karier powstało na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w 1993 roku. Założone ze środków z programu Know-How Fund i w ścisłej współpracy z zagranicznymi ekspertami. W następnych latach szkolili oni akademickich doradców zawodowych, którym zaoferowano możliwość podpatrzenia warsztatu kolegów z całej Europy. Dzięki temu w 1997 roku powstało osiem biur karier. Wtedy właśnie powołano do życia pierwszą tego typu instytucję w Małopolsce, na Politechnice Krakowskiej. Obecnie w całym kraju działa około 150 uczelnianych punktów doradztwa zawodowego. Dzięki grantom z Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Socjalnej oraz instrumentom przewidzianym przez nową Ustawę o promocji zatrudnienia mogą one uzyskiwać coraz więcej środków na własne projekty. To stopniowe finansowe usamodzielnienie pozwala rozszerzyć działalność i uatrakcyjnić ofertę. W efekcie już wszystkie krakowskie uczelnie państwowe mają swoje biura karier, funkcjonują one również w niektórych prywatnych szkołach wyższych.

Nieco informacji

   - Prowadzimy działalność szkoleniową i doradczą. Podpowiadamy, jak skutecznie szukać pracy w kraju i za granicą, jak przygotować dokumenty aplikacyjne, organizujemy też spotkania z przedstawicielami firm - tak opisuje swoją działalność Agnieszka Dudziak, kierowniczka Biura Karier Uniwersytetu Jagiellońskiego.
   Klientami doradców zawodowych są studenci. - Można wśród nich wyróżnić dwie grupy - mówi Maja Timler z Zespołu ds. Karier Centrum Rozwoju i Promocji Akademii Ekonomicznej. - Jedna z nich to ludzie bez orientacji na rynku pracy, ale z nadzieją na atrakcyjną praktykę lub zatrudnienie. Drugą grupę stanowią osoby poszukujące konkretnej oferty związanej z ich planami zawodowymi.
   Jak przejść drogę, która dzieli nowicjuszy od weteranów? Ważnym etapem jest podsumowanie własnego doświadczenia, identyfikacja swoich mocnych punktów i zainteresowań. Na tej podstawie można napisać osobisty plan rozwoju zawodowego. Jego realizacja wymaga samozaparcia - zatrudnieni w biurach karier psychologowie często wyciągają zdesperowanych klientów z dołka. Kiedy doradcy wyposażą już podopiecznego w wiedzę o poszukiwaniu pracy, trafia on na poligon, gdzie może przetestować swoje możliwości. Taką rolę spełniają próbne rozmowy kwalifikacyjne: - Niektórzy studenci żalą się, że nie mam wtedy litości - stwierdza z przymrużeniem oka Grażyna Czop-Śliwińska z Centrum Karier Akademii Górniczo-Hutniczej - ale dodają potem, że po takiej symulacji nie przeraża ich już żadna rozmowa z pracodawcą. A ci stosują najróżniejsze metody w poszukiwaniu "idealnego kandydata". Obok tradycyjnego wywiadu można spotkać testy osobowościowe, wnikliwą obserwację oraz Assesment Center - złożone ćwiczenia, podczas których aplikanci muszą wykazać się umiejętnościami praktycznymi. Podstawowa wiedza o tych środkach rekrutacji sprawia, że studenci wiedzą, czego oczekiwać. W biurze karier odkrywają też, że najskuteczniejsze są rozwiązania najprostsze, bardzo często bagatelizowane: - Po prostu wierz w siebie, nie bój się wyzwań i nie udawaj kogoś, kim nie jesteś - radzi Agnieszka Dudziak. - Jeśli w CV czytamy, że kandydat jest komunikatywny, kreatywny i dobrze zorganizowany, to nikt nie powinien się dziwić, że podczas rozmowy pracodawcę będą interesowały konkretne przykłady potwierdzające te cechy.

Szczypta kompetencji

   Wielu umiejętności wymaganych na rynku nie można zdobyć na uczelni. Tematyka dostępnych szkoleń jest bardzo podobna w poszczególnych biurach: twórcze myślenie, negocjacje, zarządzanie czasem. Politechnika dodatkowo pomaga radzić sobie ze stresem, AE przygotowuje do poszukiwania pracy w krajach zjednoczonej Europy, a UJ oferuje szczepionkę na szok kulturowy grożący po wyjeździe za granicę. Z kolei studenci AGH otrzymują pakiet 18 godzin szkoleń składających się na logiczny cykl rozwijający kolejne umiejętności interpersonalne, od komunikacji, przez asertywność, po autoprezentację. O atrakcyjności tego programu świadczy fakt, że przewija się przezeń rocznie 600 uczestników, a zgłoszenia przychodzą nie tylko z AGH, ale też innych krakowskich uczelni. Wszystkie biura przestrzegają kilku podstawowych zasad: wielkość grupy nie przekracza 16 osób, treningi prowadzą zwykle psychologowie specjaliści, a co najważniejsze - szkolenia są absolutnie bezpłatne. Studenci liczą się z każdą złotówką, a w ten sposób, nie wydając ani grosza, mogą nabyć kompetencje decydujące nieraz o znalezieniu pracy. Niestety, nie wszyscy z nich są tego świadomi - czasem wydaje im się, że można poprzestać na zdobywaniu zaliczeń i zdawaniu egzaminów. Stereotyp mówi też np., że dobry inżynier to taki, który nie wychyla nosa znad biurka czy ekranu komputera. Nic bardziej mylnego. Dziś nawet programista nie może ograniczać się tylko do obcowania z klawiaturą: - Największe firmy informatyczne stawiają na pracę w zespołach i tej umiejętności trzeba się także nauczyć - stwierdza Grażyna Czop-Śliwińska. - Podobnie jak trudnej sztuki autoprezentacji. Studenci AGH świetnie sobie radzą na rynku pracy, ale podczas wywiadów rekrutacyjnych okazują się zbyt skromni. Pamiętam absolwenta, który ogólnikowo wpisywał do CV znajomość języków, zupełnie pomijając fakt posługiwania się nimi w stopniu biegłym. Co gorsza, eksponował swoje doświadczenie w pracy fizycznej, usuwając w cień inne miejsca zatrudnienia. Takie zachowanie ma korzenie kulturowe. Polskie normy społeczne faworyzują powściągliwość w opowiadaniu o sobie, co często nie pozwala kandydatowi zaprezentować silnych punktów. Zdarzają się irracjonalne wręcz przejawy tej cechy: - Pewien student niezwykle wzbraniał się przed wpisaniem do CV działalności w harcerstwie - opowiada Agnieszka Dudziak. - Tymczasem okazało się, że był tam genialnym organizatorem i pomysłodawcą wielu projektów. Taka informacja zdecydowanie działa na korzyść aplikanta, każde doświadczenie się liczy.

W drogę!

   Obok wartościowych informacji i przydatnych szkoleń, w biurach karier można znaleźć oferty zatrudnienia i praktyk. Nabór ogłaszają globalni i krajowi giganci, jak Motorola, Ahold, Onet.pl, Interia, ale także małe i średnie przedsiębiorstwa prowadzące księgowość lub świadczące usługi szkoleniowe. Ciekawostkę stanowią propozycje spływające od organizacji takich jak ONZ i UNESCO oraz ekopraktyki w parkach narodowych. Każdy chętny może znaleźć coś dla siebie, tym bardziej że sytuacja na rynku pracy wydaje się poprawiać: - Z miesiąca na miesiąc przybywa ofert - opowiada Maja Timler. - Pojawia się też coraz więcej zgłoszeń od naszych zagranicznych partnerów. Możliwości rosną, a zawodowe szlify można zdobywać nawet w samych punktach informacji zawodowej: - Historia naszego pierwszego praktykanta zatoczyła prawdziwe koło - opisuje Agnieszka Dudziak. - Pan Lucjan przyszedł niemal z ulicy, mimo że nie poszukiwaliśmy oficjalnie stażystów. Tryskał entuzjazmem i pomógł zorganizować kilka projektów. Po kilku miesiącach dostał pracę w firmie i później sam przysyłał do nas oferty dla studentów. Od tamtej pory chętnie przyjmujemy do siebie osoby na praktyki.

Czy odpiszą rektorowi?

   Przez akademickie centra doradztwa personalnego przewija się średnio 250 - 500 osób miesięcznie. Co dzieje się z nimi dalej? W większości krajów Europy Zachodniej funkcjonują systemy śledzenia losów absolwentów. Dzięki temu tamtejsze rynki pracy są dobrze zbadane, a uniwersytety rzadko kształcą ludzi o nieprzydatnych specjalizacjach. W Finlandii wielkość dotacji państwowych dla biur karier była wręcz ściśle uzależniona od tego, ilu ich podopiecznych zostało zatrudnionych.
   W Polsce tego typu działalność znajduje się w bardzo wczesnym stadium. Powody są różne: - Jak to często bywa, ważną rolę odgrywa czynnik finansowy - wyjaśnia Monika Domańska. - Dochodzą do tego kwestie motywacyjne. W Finlandii nawet 85 proc. studentów wypełnia ankiety wysłane im przez uczelnię, bo przez myśl im nie przechodzi, by "nie odpisać rektorowi". Ich polscy koledzy raczej nie mieliby takich dylematów. Podejmowane są jednak próby ominięcia tych problemów.
   W naszym kraju mogą się sprawdzić sondy telefoniczne na wzór brytyjski oraz anonimowe ankiety, takie jak zamieszczona na stronie internetowej Biura Karier UJ. AGH z kolei przeprowadziła sondaż wśród pracodawców na temat szans zatrudniania absolwentów różnych specjalności w perspektywie 5 lat. Z każdym takim badaniem rośnie szansa na zrozumienie praw rządzących polskim rynkiem pracy.

Wartość dodana

   Przyciągnięcie uwagi studentów nie jest łatwe, dlatego biura starają się podejmować nieszablonowe działania. Przystosowanie budynku dla osób niepełnosprawnych i minikafejka internetowa - to już standard. Czego jeszcze można oczekiwać? UJ kusi szkoleniami prowadzonymi przez profesjonalną kadrę naukową. AGH szczyci się bogatą ofertą porad prawnych dla młodych przedsiębiorców, AE z kolei - internetową rejestracją kandydatów na praktyki. Politechnika stawia na oryginalność: podopieczni tamtejszego biura dostają okazję wyrobienia sobie elektronicznej wizytówki na płycie CD.
   Odwiedziliśmy tylko największe biura karier, ale pozostałe krakowskie uczelnie nie zostawiają swoich studentów na lodzie. Punkty doradztwa na stałe wkomponowały się w akademicki pejzaż, a ich podopiecznych będzie przybywać. Nic w tym dziwnego - instytucje te pomagają w osiągnięciu zawodowego sukcesu, który w obecnych czasach najlepiej oddają słowa Katariny Witehorn: "Sprawdź, co najbardziej lubisz robić, a potem znajdź kogoś, kto ci za to zapłaci".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie